„Czy sugerujesz, że Amanda… że mogła?”
„Nie wiem” – przyznał Pierre z poważną miną.
„Ale Richard się bał.”
„Ostatnim razem, gdy z nim rozmawiałem – trzy dni przed śmiercią – powiedział mi, że zbiera dowody przeciwko Amandzie i Julianowi”.
„Że odkrył przelewy środków firmy na konta zagraniczne”.
„Że planował skonfrontować się z nimi, gdy tylko wszystko udokumentuje”.
„A potem umarł.”
Słowa zawisły w powietrzu między nami, ciężkie od znaczeń.
„A potem umarł” – potwierdził Pierre.
„Sam na wodzie – Richard powiedział mi, że nigdy tego nie robił”.
„Zawsze zabierał ze sobą członka załogi albo przyjaciela, żeby zapewnić sobie bezpieczeństwo.”
Przycisnęłam dłonie do twarzy, próbując nie dać się ponieść emocjom, bo ta nowa rzeczywistość groziła, że mnie całkowicie zniszczy.
Mój syn — mój genialny, dobroduszny syn — mógł zostać zabity przez własną żonę dla pieniędzy.
Ta sama żona, która teraz kontrolowała cały jego majątek.
Ta sama żona, która naśmiewała się ze mnie na jego pogrzebie.
Ta sama żona, która już kilka godzin po tym, jak pochowaliśmy Richarda, otwarcie afiszowała się ze swoim związkiem z Julianem.
„Dlaczego nie poszedł na policję?” zapytałam, opuszczając ręce, żeby spojrzeć na Pierre’a.
„Gdyby miał dowody defraudacji…”
„Najpierw chciał niezbitego dowodu” – powiedział Pierre.
“I…”
Pierre zawahał się.
„Myślę, że był zawstydzony.”
„Wstydził się, że został tak doszczętnie oszukany przez kobietę, o której myślał, że go kocha”.
To przynajmniej miało bolesny sens.
Richard zawsze był skryty, jeśli chodzi o swoje emocje i nie lubił okazywać słabości.
Była to cecha, którą odziedziczył po swoim ojcu – swoim prawdziwym ojcu – który teraz siedział przede mną z tym samym ostrożnym wyrazem twarzy, który tak często widywałem na twarzy mojego syna.
„Bilet” – powiedziałem nagle, przypominając sobie o kopercie, która mnie tu przyprowadziła.
„Testament Richarda”.
„On to zaplanował, prawda?”
„Wiedział, że coś może mu się stać.”
Pierre skinął głową i podniósł się, by wyjąć teczkę z biurka.
„Richard przyszedł do mnie cztery miesiące temu, wkrótce po odkryciu zdrady Amandy”.
„Zmienił swój testament, pozostawiając jej wszystko na widoku – penthouse, jacht, akcje, o których wszyscy wiedzieli”.
Otworzył teczkę i wyjął kilka dokumentów.
„Ale był ostrożniejszy ze swoimi pieniędzmi, niż ktokolwiek mógł przypuszczać”.
„Większość jego majątku była ukryta w inwestycjach, nieruchomościach i kontach, o których Amanda i Julian nic nie wiedzieli”.
Podał mi dokumenty, które od razu rozpoznałem jako dokumenty prawne.
Gdy się im przyjrzałem, zaparło mi dech w piersiach.
Przedstawili drugi testament, prawidłowo sporządzony i poświadczony notarialnie, który przeczył wszystkiemu, co odczytano w apartamencie.
Większa część majątku Richarda — kwota, która przyćmiła nawet znaczne aktywa odziedziczone przez Amandę — została przekazana funduszowi powierniczemu, którym wspólnie administrowaliśmy ja i Pierre.
„On zastawił pułapkę” – wyszeptałam, a w miarę jak czytałam dalej, coraz bardziej to rozumiałam.
„Pozwolił im myśleć, że mają wszystko, podczas gdy w rzeczywistości zapewnił sobie prawdziwe dziedzictwo, pozostając poza ich zasięgiem”.
„Richard był genialny, Eleanor” – powiedział cicho Pierre.
„Wiedział, że jeśli Amanda będzie podejrzewać, że jest coś więcej, nigdy nie przestanie tego szukać”.
„Stworzył więc widowisko”.
„Publiczność będzie czytać”.
„Moje pozorne wydziedziczenie”.
„Tajemniczy bilet, którego odbiór, jak widzieli wszyscy, miałem okazję zobaczyć.”
„Żeby zmylić jej trop” – powiedziałem, gdy już wszystko zaczęło się układać.
„Aby uwierzyła, że wygrała, jednocześnie wcielając w życie jego prawdziwy plan”.
Wyraz twarzy Pierre’a złagodniał z powodu dumy i smutku.
„Bilet lotniczy był kluczem.”
„Gdybyś z tego skorzystał – gdybyś przyszedł do mnie – aktywowałoby to drugą wolę”.
„Gdybyś odmówił, wszystko rzeczywiście przypadłoby Amandzie.”
Przypomniały mi się zagadkowe słowa Palmera o przyszłych korzyściach, które stracą na znaczeniu, jeśli odmówię wykorzystania biletu.
To był pewnego rodzaju test.
Czy zaufałabym Richardowi ten ostatni raz, nawet jeśli wydawałoby się, że mnie zdradził?
„Ale po co ta tajemnica?” – zapytałem.
„Dlaczego po prostu mi nie opowiesz o sobie, o drugim testamencie?”
„Richard powiedział, że jesteś fatalnym kłamcą” – powiedział Pierre, a w kącikach jego ust pojawił się delikatny uśmiech.
„Obawiał się, że jeśli poznasz prawdę, Amanda może ją dostrzec w twoich oczach i zdać sobie sprawę, że coś jest nie tak”.
„Chciał, żeby całkowicie uwierzyła w swoje zwycięstwo”.
Myśl o tym, że mój syn to wszystko zaplanował – chroniąc mnie nawet w obliczu niewyobrażalnej zdrady i dbając o to, by jego prawdziwe dziedzictwo pozostało bezpieczne – wywołała u mnie nowe łzy.
„To nie wszystko” – powiedział łagodnie Pierre, wyciągając kolejny dokument z teczki.
„Richard zostawił to dla ciebie.”
„Poprosił, żebym ci to dał, jak tylko przyjedziesz.”
Drżącymi palcami odebrałam zaklejoną kopertę i od razu rozpoznałam pismo Richarda.
Zerwawszy pieczęć, rozłożyłam kilka stron zapisanych charakterystycznym pismem mojego syna.
„Moja najdroższa Mamo”
„jeśli to czytasz, to znaczy, że wydarzyły się dwie rzeczy”.
„Odszedłem, a ty zaufałeś mi po raz ostatni, spełniając moją niezwykłą, ostatnią prośbę”.
„Przepraszam za publiczną farsę podczas czytania testamentu”.
„Chciałam, żeby Amanda uwierzyła, że wygrała całkowicie”.
„Potrzebowałem, aby jej pewność siebie i arogancja rozkwitły w pełni, bez podejrzeń, że cokolwiek jest poza jej zasięgiem”.
„Odkryłem Pierre’a, mojego prawdziwego ojca, dzięki jednej z tych usług testowania DNA, których zawsze odmawiasz.”
„Wiem, kim są moi ludzie, Richard. Nie potrzebuję korporacji, żeby mi to powiedziała.”
„Okazuje się, że miałeś rację, zachowując ostrożność, ponieważ to, co odkryłem, zaprowadziło mnie na ścieżkę, której nigdy bym nie przewidział.”
„Na początku byłem zły, że zataiłeś przede mną prawdę.”
„Ten gniew sprawił, że poszukałem Pierre’a, nie mówiąc ci o tym.”
„Ale kiedy go znalazłam – kiedy zobaczyłam na jego twarzy te same rysy, które widzę każdego dnia w lustrze – ten gniew rozpłynął się w zrozumieniu”.
„Opowiedział mi o Paryżu, o waszym burzliwym romansie, o okrutnym oszustwie, które was rozdzieliło.”
„Żaden z was nie był niczemu winien”.
„Planowałem was zgromadzić, żeby uleczyć tę ranę trwającą dziesiątki lat”.
„Ale potem odkryłem, co robili Amanda i Julian.”
„Firma wyprowadzała fundusze”.
„Plany, które snuli, żeby mnie wyrzucić”.
„I nagle poczułem, że muszę być ostrożniejszy”.
„Musiałem chronić to, co zbudowałem – nie tylko dla siebie, ale i dla ciebie, dla Pierre’a, dla dziedzictwa, które powinno być nasze od zawsze”.
„Jeśli umrę, zanim będę mógł rozwiązać tę sytuację prawnie, to musisz założyć najgorsze”.
„Nie ufaj nikomu oprócz Pierre’a i Marcela.”
„Oni wiedzą, co robić dalej”.
„Dowody przeciwko Amandzie i Julianowi są przechowywane w niebieskim lakierowanym pudełku, które dałeś mi na szesnaste urodziny”.
„Ukryłem to tam, gdzie tylko ty byś zajrzał.”
„Pamiętasz nasze poszukiwania skarbów, kiedy byłem mały?”
„Miejsce, w którym X zawsze oznaczał punkt.”
„Kocham cię, mamo.”
„Przykro mi z powodu bólu, jaki ci to sprawiło.”
„Ale wiedz, że odnajdując Pierre’a, odnalazłam cząstkę siebie, o której istnieniu nie wiedziałam.”
„Mam nadzieję, że z czasem znajdziesz takie samo uzdrowienie jak ja”.
„Cała moja miłość”
„Richard.”
Opuściłem list.
Obraz zamazał mi się z powodu łez.
„On wiedział” – szepnąłem.
„Wiedział, że coś może mu się stać.”
Pierre niepewnie wyciągnął rękę i wziął moją dłoń w swoją.
Jego skóra była ciepła, a dotyk boleśnie znajomy, mimo że od naszego ostatniego kontaktu do teraz upłynęły dziesiątki lat.
„Richard próbował chronić wszystkich, których kochał” – powiedział cicho.
„Mówił o tobie z takim podziwem, Eleanor, z taką miłością.”
„Chciał, żebyśmy mieli szansę poznać się na nowo”.
„Niekoniecznie po to, by na nowo rozpalić to, co zostało utracone, ale by uleczyć rany zadane przez dawne kłamstwo”.
Spojrzałem na nasze złączone dłonie, a potem na twarz Pierre’a.
W jego rysach twarzy dostrzegłam cienie Richarda — kształt jego oczu, kąt jego szczęki, sposób, w jaki marszczył brwi w wyrazie skupienia.
Mój syn odnalazł swojego ojca, znał go zaledwie sześć miesięcy, ale mimo to udało mu się stworzyć na tyle silną więź, że mógł powierzyć mu ten skomplikowany plan.
„Niebieskie lakierowane pudełko” – powiedziałam, ocierając łzy wolną ręką.
„Dokładnie wiem, gdzie by to ukrył.”
„Gdzie?” zapytał Pierre.
„X oznacza to miejsce” – odpowiedziałem.
Pomimo smutku na mojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
„Ławka ogrodowa przy domu na Cape Cod — pod kratownicą w kształcie litery X, gdzie uczyłam go rozpoznawać konstelacje”.
„To było nasze wyjątkowe miejsce, miejsce, w którym kończyły się wszystkie poszukiwania skarbów, kiedy był dzieckiem”.
Wyraz twarzy Pierre’a się wyostrzył.
„Musimy dotrzeć do tego pudełka, zanim zrobi to Amanda.”
„Jeśli zawiera dowody, które Richard zebrał przeciwko niej…”
„Ona już ma dom na Przylądku” – uświadomiłem sobie z niesmakiem.
„To było częścią tego, co odziedziczyła”.
„Może je znaleźć w każdej chwili, jeśli zacznie grzebać w rzeczach Richarda”.
„W takim razie musimy działać szybko” – powiedział Pierre, wstając i delikatnie stawiając mnie na nogi.
„Marcel może przygotować odrzutowiec w ciągu godziny”.
„Odrzutowiec?”
Powtórzyłem, na chwilę tracąc orientację.
„Drugi odrzutowiec Richarda” – wyjaśnił Pierre z lekkim uśmiechem.
„Ten, o którym Amanda nie wie.”
„Jeden z wielu atutów, które przed nią ukrywał”.
„W tym, mógłbym dodać, znaczący udział w tej winnicy, która teraz należy do ciebie i mnie”.
To objawienie uderzyło mnie na nowo – głębia planowania Richarda, rozmiar jego prawdziwego bogactwa, sposób, w jaki starannie zadbał o sprawiedliwość, nawet zza grobu.
„Wracamy do Ameryki?” zapytałem, wciąż próbując to wszystko przetworzyć.
„Zdobędziemy te dowody” – potwierdził Pierre, a jego wyraz twarzy pogłębił się z determinacji.
„A potem, Eleanor, dopilnujemy, żeby ludzie odpowiedzialni za śmierć naszego syna ponieśli konsekwencje swoich czynów”.
Nasz syn.
Te słowa wywołały u mnie dreszcz – smutek, rozpoznanie i coś w rodzaju możliwości, wszystko splątane ze sobą.
Cokolwiek miałoby się wydarzyć, nie zamierzałam stawić temu czoła sama.
To samo okrutne kłamstwo, które rozdzieliło nas dziesiątki lat temu, nieświadomie ponownie nas połączyło za sprawą czynów syna, którego żadne z nas nie znało.
Gdy wyszliśmy z gabinetu, ostatnie promienie zachodzącego słońca oświetliły zamek złotym światłem, rzucając nasze cienie na długą, kamienną podłogę.
Czekała ich niepewność, a może i niebezpieczeństwo, oraz bolesne zadanie dochodzenia sprawiedliwości dla Richarda.
Ale w tamtej chwili, gdy Pierre nadal trzymał moją dłoń, poczułem coś, czego nie spodziewałem się znaleźć w tym odległym zakątku Francji.
Zamiar.
A może pewnego dnia nastanie pokój.
Prywatny odrzutowiec Bowmont nie przypominał żadnego samolotu, którym wcześniej leciałem.
Wszystko wykończone miękką skórą i lśniącym drewnem, z zaledwie ośmioma luksusowymi siedzeniami i małą, ale elegancką kabiną sypialną z tyłu.
Gdy przygotowywaliśmy się do startu, ze zdumieniem przyglądałam się tej dziwnej, nowej rzeczywistości, w której mój syn potajemnie dopuszczał się takich ekstrawagancji, w której Pierre Bowmont stał się jednym z najbogatszych winiarzy we Francji, a ja – zwykła Eleanor Thompson, nauczycielka języka angielskiego w liceum, która została wdową – zostałam nagle wrzucona w świat prywatnych odrzutowców i międzynarodowych intryg.
„Lot do Bostonu potrwa około siedmiu godzin” – wyjaśnił Pierre, gdy Marcel – który okazał się nie tylko kierowcą, ale również zaufaną prawą ręką Pierre’a od ponad trzydziestu lat – przygotowywał się do odlotu.
„Powinniśmy dotrzeć wcześnie rano, czasu lokalnego.”
„A potem?” zapytałem, wciąż próbując pojąć nasz naprędce opracowany plan.
„Następnie jedziemy na Cape Cod tak szybko, jak to możliwe.”
Wyraz twarzy Pierre’a był ponury.
„Mam nadzieję, że Amanda nadal jest w Nowym Jorku – jest zbyt zajęta cieszeniem się nowo zdobytym bogactwem, by odwiedzić letni dom”.
Skinąłem głową, a moje myśli pędziły naprzód.
„Pudełko jest ukryte w schowku pod ławką ogrodową.”
„Richard i ja zbudowaliśmy to razem, gdy miał dwanaście lat — sekretne miejsce na jego skarby”.
„Nikt inny o tym nie wie”.
„Miejmy nadzieję, że tak pozostanie jeszcze przez kilka godzin” – mruknął Pierre, gdy samolot zaczął kołować.
Gdy wznosiliśmy się ku ciemniejącemu niebu, przyglądałam się profilowi Pierre’a, zauważając zmiany, jakie czas przyniósł młodemu mężczyźnie, którego kiedyś tak namiętnie kochałam.
Lata obeszły się z nim łaskawie – srebrne nitki przeplatały się przez jego niegdyś czarne włosy, a zmarszczki w kącikach oczu i ust świadczyły zarówno o śmiechu, jak i o starości.
Nadal był przystojny, w ten charakterystyczny francuski sposób, który mnie urzekł, gdy byłam dwudziestoletnią Amerykanką za granicą.
„Gapisz się” – zauważył, nie odwracając się, a w jego głosie słychać było nutę rozbawienia.
„Przepraszam” – powiedziałem, zawstydzony, że zostałem przyłapany.
„To po prostu… surrealistyczne. Wszystko.”
Teraz się odwrócił, jego ciemne oczy spotkały się z moimi.
“Rzeczywiście.”
„Gdyby ktoś powiedział mi wczoraj, że polecę do Ameryki z Eleanor McKenzie…”
„Thompson” – poprawiłam automatycznie.
“Oczywiście.”
Cień przemknął po jego twarzy.
„Thompson.”
Ojciec Richarda — człowiek, który go wychował.
Niezręczność tej rzeczywistości uspokoiła nas.
Thomas był dobrym człowiekiem, życzliwym mężem i kochającym ojcem dla Richarda.
Od początku wiedział, że to nie jest jego dziecko, ale nigdy nie zwrócił mi na to uwagi, nawet podczas naszych najgorszych kłótni.
Kochał Richarda po prostu jak własnego syna – był dumny z każdego osiągnięcia, wspierał go w każdej walce.
„Thomas był nauczycielem nauk ścisłych w szkole średniej” – powiedziałam, czując nagłą potrzebę, by docenić mężczyznę, z którym byłam związana przez ponad trzydzieści lat.
„Kochał Richarda całym sercem”.
„Ani razu nie sprawiłam, że poczuł się mniej pożądany”.
„Całkowicie kochany.”
Pierre skinął głową, a jego wyraz twarzy złagodniał.
„Richard wypowiadał się o nim bardzo dobrze.”
„Powiedział, że był cierpliwy i dodawał otuchy, że nigdy nie naciskał za bardzo, ale zawsze wierzył, że Richard może osiągnąć wszystko, co sobie postanowi”.
„To był Thomas” – zgodziłam się, czując, jak gardło ściska mi się od nieoczekiwanych emocji.
„Był dobrym człowiekiem”.
„A ty?” zapytał cicho Pierre.
„Byłaś z nim szczęśliwa, Eleanor?”
Pytanie zaskoczyło mnie swoją bezpośredniością.
“I…”
„Mieliśmy dobre małżeństwo” – powiedziałem ostrożnie.
„Wygodnie. Miło.”
„Byliśmy partnerami. Przyjaciółmi.”
Zawahałem się, ale uznałem, że po czterdziestu latach jestem mu winien uczciwość.
„Nie byliśmy dla siebie tym, kim byliśmy ty i ja.”
„Jednak mało kto doświadcza takiej pasji, a pasja nie zawsze buduje stabilne życie”.
„Nie” – zgodził się Pierre, a w jego uśmiechu pojawił się cień smutku.
„Nieprawda.”
„Chociaż spróbowałabym, gdybym wiedziała, że nosisz w sobie moje dziecko.”
Ciężar tego, co mogło być między nami, wisiał na włosku – wspólne życie, wychowywanie Richarda jako rodziny, być może posiadanie kolejnych dzieci, zupełnie inna droga od tych, którymi podążaliśmy osobno.
„A ty?” – zapytałem, kierując pytanie z powrotem do niego.
„Czy kiedykolwiek się ożeniłeś?”
„Nie” – Pierre spojrzał na ciemniejące chmury pod nami.
„Oczywiście, istniały związki, niektóre trwające nawet kilka lat”.
„Ale małżeństwo… nigdy nie wydawało się właściwe.”
Zatrzymał się na chwilę, po czym dodał tak cicho, że prawie nie usłyszałem.
„Oni nigdy nie byli tobą.”
Zanim zdążyłem odpowiedzieć na to zaskakujące wyznanie, z kokpitu wyszedł Marcel.
„Mamy bezpieczne połączenie od pana Palmera” – oznajmił, podając Pierre’owi telefon satelitarny.
„Mówi, że to pilne.”
Pierre wziął telefon i przełączył go na głośnik, żebym mógł słyszeć.
„Jeffrey. Jesteśmy na bezpiecznym połączeniu. Eleanor jest ze mną.”
„Dzięki Bogu” – głos Palmera był wyraźnie słyszalny pomimo odległości.
„Musisz przyspieszyć swoje plany.”
„Amanda i Julian byli dziś w biurze i próbowali uzyskać dostęp do prywatnego serwera Richarda”.
„Kiedy im się to nie udawało, denerwowali się.”
„Podsłuchałem, jak wspominali o domu w Cape i mówili, że najpierw muszą sprawdzić najbardziej oczywiste miejsca”.
Krew mi zamarła.
„Oni czegoś szukają”.
„Podejrzewają, że Richard miał dowody przeciwko nim”.
„Wygląda na to, że tak” – potwierdził Palmer.
„I już wyruszyli w stronę Cape Cod.”
„Przylecieli helikopterem jakieś trzy godziny temu.”
Pierre i ja wymieniliśmy zaniepokojone spojrzenia.
„Do Bostonu pozostało nam jeszcze co najmniej sześć godzin” – powiedział, szybko licząc.
„Plus kolejne dwie godziny do Przylądka, nawet jadąc z maksymalną prędkością.”


Yo Make również polubił
Jak utrzymać karaluchy z dala od kuchni?
Moja mama powiedziała „Wstydzimy się ciebie” podczas kolacji wigilijnej, a potem roześmiała się przed wszystkimi. Wstałem i powiedziałem coś, co ją rozpłakało. Nie mogła przestać płakać
Ciasto z nutellą bez pieczenia
Przy obiedzie mój tata powiedział: „Żaden mężczyzna nie chce kobiety, która zarabia mniej”. Brat odparł: „Kobieta bez grosza przy duszy powinna zostać singielką”. Milczałam. Później zadzwonił szef taty drżącym głosem: „Czemu mi nie powiedziałaś, że twoja córka jest miliarderką giełdową?”. Tata zamarł… W końcu zrozumiał, czego nigdy nie powiedziałam.