Na parkingu lotniska znalazłem syna śpiącego w samochodzie z bliźniakami. Zapytałem: „Gdzie jest 300 tys. dolarów, które zainwestowałem w wasz startup?”. Załamał się: „Moja żona i jej rodzina zabrali wszystko i twierdzili, że jestem psychicznie niezrównoważony”. Wściekłem się: „Pakuj swoje rzeczy… Naprawimy to teraz”. – Page 3 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Na parkingu lotniska znalazłem syna śpiącego w samochodzie z bliźniakami. Zapytałem: „Gdzie jest 300 tys. dolarów, które zainwestowałem w wasz startup?”. Załamał się: „Moja żona i jej rodzina zabrali wszystko i twierdzili, że jestem psychicznie niezrównoważony”. Wściekłem się: „Pakuj swoje rzeczy… Naprawimy to teraz”.

„Zmęczony. Bardzo zmęczony. To było dziwne.”

„Wracałem do domu z piwnicy, gdzie pracowałem, a Tiffany była taka słodka. Robiła mi kawę. Kupiła tę wykwintną śmietankę o smaku orzechów laskowych. Nalegała, żebym ją wypił. Mówiła, że ​​wyglądam na zestresowanego”.

“Kawa?”

„A co się potem stało?”

Zmarszczył brwi, próbując przebić się przez mgłę.

„Wypiłbym to. Miało ostry, gorzki smak pod cukrem.”

„Pół godziny później pokój zaczynał wirować. Nogi miałem jak z ołowiu. Mdlałem na kanapie”.

„A rano pokazywała mi filmy na swoim telefonie – filmy, na których krzyczę, filmy, na których rzucam przedmiotami”.

„Ale nie pamiętam, żebym cokolwiek z tego zrobił.”

„Powiedziała mi, że mam epizody. Powiedziała, że ​​jestem niebezpieczny”.

Doktor Aris wymienił ze mną mroczne spojrzenia.

„To nie jest epizod” – powiedział cicho lekarz. „To klasyczna reakcja na dużą dawkę leków uspokajających lub dysocjacyjnych”.

„Nie traciłeś rozumu. Byłeś pod wpływem narkotyków.”

Daniel wpatrywał się.

„Odurzony… przez Tiffany?”

„Dowiemy się tego” – powiedziałem.

Dr Aris zapieczętował próbki.

„Te trafią do prywatnego laboratorium” – powiedział. „Zachowujemy łańcuch dostaw”.

„Jeśli coś jest w twoim systemie, znajdziemy to.”

Po zabezpieczeniu próbek dr Aris przeprowadził szybką ocenę funkcji poznawczych.

Daniel odpowiadał na wszystkie pytania idealnie, choć powoli.

„Jest przytomny” – oświadczył dr Aris. „Jest fizycznie wyczerpany i wykazuje oznaki tłumienia chemicznego, ale nie jest psychotyczny. Nie stanowi zagrożenia”.

„Nie ma żadnych podstaw prawnych ani medycznych, żeby go przetrzymywać”.

Rachel zrobiła krok naprzód z poduszką w ręku.

„Proszę podpisać tutaj” – powiedziała do pielęgniarki. „Zwalniacie go zgodnie z opinią niezależnego eksperta”.

Pielęgniarka spojrzała na nią gniewnie, ale podpisała.

„Wynieście go stąd” – warknęła.

Daniel szybko się przebrał — dżinsy, sweter, buty.

Znów wyglądał jak człowiek, choć złamany.

Wyszliśmy z oddziału psychiatrycznego niecały dzień po jego przyjęciu.

Siła drogich prawników i prawda to potężna kombinacja.

Gdy dotarliśmy do holu, mój telefon zawibrował.

Wiadomość od Gusa.

Znalazłem ślad pieniędzy. Nie trafiły do ​​żadnej strony hazardowej. Trafiły do ​​firmy-filiżanki w Delaware o nazwie Prescott Ventures.

A Harrison, będziesz chciał usiąść i posłuchać reszty.

Nie usiadłem.

Włożyłem telefon do kieszeni.

Wyszliśmy na chłodną, ​​zimową pogodę Chicago.

Wiatr uderzył w nas, ale tym razem czuliśmy się swobodnie.

„Dokąd jedziemy?” zapytał Daniel, wsiadając do mojego pickupa. „Do domu?”

„Nie” – powiedziałem, zamykając drzwi. „Tiffany wie, gdzie mieszkam. Ma policję na szybkim wybieraniu. Spróbuje cię stamtąd ściągnąć”.

„Idziemy do bezpiecznego domu.”

Wjechałem do miasta i wjechałem na Kennedy Expressway.

Ruszyliśmy w stronę śródmieścia, w kierunku majestatycznej panoramy.

Jestem właścicielem budynku w dzielnicy Loop — przebudowanego magazynu na Franklin Street.

Penthouse jest moją prywatną oazą.

Oddzielna winda.

Bezpieczeństwo biometryczne.

Drzwi wzmocnione stalą.

Nikt o tym nie wie oprócz mojego prawnika i księgowego.

Nawet Tiffany nie wiedziała o jego istnieniu.

Zaparkowaliśmy w garażu podziemnym.

Zaprowadziłem Daniela do apartamentu.

Przestrzeń była duża, nowoczesna, wypełniona światłem wpadającym przez okna sięgające od podłogi do sufitu.

Nalałem mu wody i podałem kanapkę, którą kupiłem po drodze.

„Zostań tutaj” – powiedziałem mu. „Nie włączaj telefonu. Nie loguj się do poczty. Nie kontaktuj się z nikim”.

„Dla świata: nadal jesteś w szpitalu lub zaginąłeś.”

„Niech Tiffany myśli, że wygrała tę rundę. Niech się rozgości.”

Daniel siedział na skórzanej sofie i patrzył na pokryte śniegiem miasto.

„Tato” – wyszeptał. „Chłopcy… Leo i Max. Ona ich ma”.

„Wiem” – powiedziałem, a mój głos stwardniał. „I ich odzyskamy”.

„Ale nie możemy tego zrobić, jeśli jesteś zamknięty. Musisz się wyspać. Musisz pozbyć się tego, co masz w organizmie.”

„Doktor Aris przyjdzie jutro.”

Podszedłem do drzwi.

„Dokąd idziesz?” zapytał Daniel.

„Idę na spotkanie z pewnym mężczyzną w sprawie psa” – powiedziałem.

Właściwie miałam się spotkać z Gusem.

Bo jeśli pieniądze trafiły do ​​Prescott Ventures, oznaczało to, że Tiffany nie pracowała sama.

Prescott było jej nazwiskiem panieńskim.

Jej rodzice — Jerry i Linda, którzy rzucali ubrania Daniela na trawnik — byli tego świadomi.

To nie było po prostu nieudane małżeństwo.

Był to biznes rodzinny.

A ja byłem bliski doprowadzenia ich do bankructwa.

Gus mieści się w niepozornym ceglanym budynku w South Loop w Chicago — w takim miejscu, obok którego przejeżdża się tysiące razy, nie zwracając na nie uwagi.

Na drzwiach nie ma żadnego znaku.

Tylko brzęczyk z wyblakłym numerem.

Dotarłem przed świtem, oczy piekły mnie ze zmęczenia, lecz umysł miałem szeroko otwarty.

Gdy wszedłem do jego biura, uderzył mnie zapach stęchłej kawy.

Było to pomieszczenie wypełnione serwerami, które cicho pracowały w ciemności, a monitory rozciągające się od ściany do ściany świeciły strumieniami danych.

Gus siedział za biurkiem zawalonym stosami papierów. Wyglądał, jakby nie spał od tygodnia.

Nie zaproponował mi drinka.

Nie zapytał, jak się czuję.

Po prostu obrócił krzesło i wskazał na największy ekran na ścianie.

„Usiądź, Harrison” – powiedział Gus chrapliwym głosem. „To ci się nie spodoba”.

„Ale zapłaciłeś za prawdę, więc oto ona.”

Siedziałem na składanym metalowym krześle, pochylając się do przodu.

Zacisnąłem mocno dłonie, żeby powstrzymać ich drżenie.

„Pokaż mi” – powiedziałem.

Gus wpisał polecenie, a na ekranie pojawiła się mapa Stanów Zjednoczonych.

Czerwona linia oznaczała cyfrową ścieżkę z Chicago na Wschodnie Wybrzeże.

„Zacznijmy od Techflow” – zaczął Gus. „Rewolucyjny startup programistyczny, w który twój syn zainwestował 325 000 dolarów”.

„Według dokumentów podpisanych przez Daniela jest to spółka z ograniczoną odpowiedzialnością zarejestrowana w stanie Delaware.”

„To standard dla firm technologicznych. Ulgi podatkowe, prywatność. Wszystko wygląda legalnie na papierze”.

Przybliżył adres w Wilmington.

„Ale kiedy przeprowadziłem fizyczną weryfikację adresu rejestracyjnego, nie znalazłem farmy serwerów. Nie znalazłem laboratorium oprogramowania”.

„Znalazłem to.”

Pojawił się obraz z widoku ulicy.

Zniszczone centrum handlowe.

Adres odpowiadał pralni znajdującej się obok sklepu monopolowego.

Wpatrywałem się.

Pralnia samoobsługowa.

Przyszłość mojego syna.

Moje ciężko zarobione pieniądze.

„Techflow to wydmuszka” – powiedział Gus beznamiętnie. „Nie ma pracowników, produktów ani własności intelektualnej”.

„Spółka została zarejestrowana trzy tygodnie przed przelewem pieniędzy. Jej agentem jest prawnik z Miami, który specjalizuje się w zakładaniu firm-widm”.

„To było oszustwo od pierwszego dnia” – powiedziałem.

Poczułem, jak zaciska się we mnie zimny węzeł wściekłości.

„Jest coraz gorzej” – powiedział Gus.

Nacisnął inny klawisz.

Czerwona linia biegła wzdłuż wybrzeża aż do Florydy.

„Śledziłem przelew, który wysłałeś na konto Daniela.”

„W poniedziałek przeniósł pieniądze na konto Techflow, myśląc, że w ten sposób sfinansuje działalność operacyjną”.

„Pieniądze znajdowały się na koncie Techflow dokładnie przez dwanaście minut”.

„Następnie kwota ta została przelana jednorazowo na rachunek korporacyjny w Miami, należący do podmiotu o nazwie Prescott Holdings LLC.”

„Prescott” – szepnąłem.

„Nazwisko panieńskie Tiffany” – powiedział Gus.

„Prescott Holdings brzmi imponująco, ale tak naprawdę jest to tylko spółka holdingowa zarządzająca jednym aktywem – podupadającą firmą budowlaną, której właścicielem jest niejaki Gerald „Jerry” Prescott.”

Nocnik.

Teść mojego syna.

Mężczyzna, który siedział przy moim stole podczas Święta Dziękczynienia i zjadł mojego indyka.

Mężczyzna, który rzucił ubrania mojego syna na trawnik i nazwał go niezrównoważonym.

Gus otworzył arkusz kalkulacyjny.

Księga bankowa.

Zebrał te informacje w toku własnego śledztwa.

„Oto na co poszły twoje pieniądze, Harrison.”

„Nie zniknęło. Poszło na zakupy. Spójrz na pozycje.”

Pochyliłem się.

Daty z tego tygodnia.

Ledwo suche.

Wartość pierwszej pozycji wyniosła 85 000 dolarów.

Odbiorca: Seminole Hard Rock Hotel and Casino na Florydzie.

„Jerry spłacił kredyt” – wyjaśnił Gus. „Przejrzałem jego raport kredytowy. Ten człowiek jest hazardzistą”.

„Był pod wodą. Groziła mu egzekucja hipoteczna. Ludzie oddychali mu w kark”.

„Twoje pieniądze go uratowały.”

Zrobiło mi się niedobrze.

Tiffany spojrzała mi w oczy i powiedziała, że ​​Daniel ma problem z hazardem.

Wydrukowała fałszywe oświadczenia, żeby wrobić mojego syna w ten sam grzech, w którym pogrążał się jej ojciec.

„Czytaj dalej” – powiedział Gus.

Następna pozycja opiewała na kwotę 112 000 dolarów.

Salon sprzedaży Land Rovera.

Zamknąłem oczy.

Biały Range Rover Sport.

Samochód, którym ją widziałem.

Samochód, do którego wsadziła moich wnuków.

Kupiła to za moje pieniądze.

„A reszta?” zapytałem.

Gus podkreślił więcej.

45 000 dolarów dla Royal Caribbean.

Rezerwacja rejsu na przyszły miesiąc.

Pięciu pasażerów.

Nocnik.

Linda.

Muślin.

Lew.

Maks.

„Jadą na wakacje” – powiedziałem, a ta świadomość uderzyła mnie z siłą młota.

Zniszczyli mojego syna.

Kazali go zamknąć.

Ukradli mi pieniądze.

A teraz planuję zabrać wnuków na rejs tropikalny, żeby to uczcić.

„To nie wszystko” – powiedział Gus.

Opłaty za naukę.

Zabiegi spa.

Butiki designerskie.

„Harrison” – powiedział – „oni zjadają twoje pieniądze. Żyją jak królowie na trupie godności twojego syna”.

Wstałem i podszedłem do okna.

Światła miasta rozmyły się.

Już nie byłem smutny.

Smutek jest słabością.

Byłem wściekły.

Zimno.

Twardy.

Oni myślą, że jestem tylko książeczką czekową, powiedziałem do szkła.

Uważają, że Daniel jest słaby.

Myślą, że jestem stary.

Sądzą, że udało im się uniknąć kary.

„Popełnili błąd” – powiedział Gus za mną. „Duży błąd”.

„Jaki błąd?”

Gus napisał jeszcze raz.

„Kiedy zakładali Prescott Holdings, Jerry zachowywał się niedbale.”

„Określił siebie i Lindę jako głównych członków zarządu, ale trzy dni temu dodał do umowy spółki z ograniczoną odpowiedzialnością trzeciego, cichego wspólnika”.

„Tiffany Prescott Caldwell.”

„Jest udziałowcem spółki, która otrzymała skradzione środki”.

„To łączy ją bezpośrednio”.

„Ona nie może twierdzić, że nie wiedziała”.

„To spisek.”

„To jest oszustwo telekomunikacyjne”.

Odwróciłem się.

„Wydrukuj to” – powiedziałem. „Wydrukuj wszystko. Każdą transakcję. Każdą datę”.

Gus wcisnął „drukuj”.

Wysunięto strony z dowodami.

„Więc” – zapytał Gus, odchylając się do tyłu – „masz już wystarczająco dużo powodów, żeby iść na policję”.

„Możesz kazać ich aresztować.”

„To może potrwać, ale w końcu je zdobędziesz”.

„Nie” – powiedziałem, podnosząc ciepły stos papierów. „Policja będzie na później”.

„Jeśli teraz pójdę, Tiffany będzie twierdzić, że to spór cywilny”.

„Za skradzione pieniądze wynajmie sobie adwokata”.

„Ona będzie to przeciągać, jednocześnie trzymając moich wnuków z dala ode mnie”.

„Ona wyda każdą złotówkę, zanim jeszcze sędzia uderzy młotkiem”.

„A co zamierzasz zrobić?” zapytał Gus.

Przyjrzałem się pozycji dotyczącej spłaty długu w wysokości 85 000 dolarów.

Przyjrzałem się bankowi na Florydzie, który udzielił kredytu hipotecznego na dom Jerry’ego Prescotta.

„Jestem biznesmenem” – powiedziałem. „Rozumiem, co to jest dźwignia”.

„Jerry Prescott nie tylko spłacił dług. Ujawnił swoją słabość”.

„On jest spłukany.”

“Zdesperowany.”

„I niechlujne.”

Wyciągnąłem telefon.

Banki na wschodnim wybrzeżu były otwarte.

„Mam kontakty na rynku zakupu długów.”

„Nie zamierzam ich aresztować, Gus. Jeszcze nie.”

„Zamierzam je kupić.”

„Zamierzam kupić dług Jerry’ego Prescotta”.

„Zamierzam kupić weksel na jego dom.”

„Stanę się mężczyzną, który będzie właścicielem dachu nad ich głowami”.

„A potem, kiedy będą już wygodnie siedzieć w swoim skradzionym życiu, myśląc, że są bezpieczni… Wyrwę im dywan spod nóg tak mocno, że będą żałować, że w ogóle wdali się w konflikt z moją rodziną”.

Włożyłem dokumenty do teczki.

„Gus, dowiedz się, kto jest posiadaczem hipoteki na dom Jerry’ego w Boca Raton i sprawdź, czy ma jakieś inne niespłacone pożyczki”.

„Chcę mieć każdy cent, który jest mu winien”.

Gus uśmiechnął się powoli.

Drapieżny.

„Zamierzasz zająć dom swoich teściów”.

„Wyrzucę ich z ich życia” – poprawiłem.

Wyszedłem na światło przedświtu.

Miasto się budziło.

Ludzie szli do pracy nie zdając sobie sprawy, że właśnie wypowiedziano wojnę.

Wsiadłem do ciężarówki.

Położył grubą teczkę z dowodami na siedzeniu pasażera.

Tiffany pragnęła stylu życia, na który nie zasługiwała.

Chciała Range Rovera i Rolexa.

Miała się przekonać, że cena ta była wszystkim, co miała.

Następny przystanek: szkoła.

Musiałem dokładnie sprawdzić, na co idą moje pieniądze, bo czułem, że Bright Horizons nie jest jedynym kłamstwem w księgach Tiffany.

Była godzina 8:00 rano, gdy mój telefon zawibrował na skórzanej konsoli mojego samochodu ciężarowego.

Zaparkowałem trzy domy dalej od domu, który pomogłem kupić Danielowi.

Silnik pracuje na biegu jałowym.

Ogrzewacz walczy z mrozem w Chicago.

Wiadomość od Tiffany.

Tato, nie chcę cię o to pytać, biorąc pod uwagę wszystkie te sprawy, ale Leo i Max potrzebują opłaconego czesnego za ten miesiąc. Bright Horizons grozi, że odda swoje miejsca, jeśli nie zapłacimy do południa. Koszt to 5000 dolarów. Proszę, zrób to dla chłopaków.

Wpatrywałem się w ekran.

Jasne horyzonty.

Znałem to miejsce.

Jedno z najlepszych centrów edukacji wczesnoszkolnej w mieście.

Mandarynka.

Skrzypce.

Takie miejsce chciałby mieć Daniel.

Miejsce, w którym Tiffany mogłaby mnie wysysać.

Nie odpowiedziałem.

Zamiast tego wrzuciłem bieg.

Na końcu ulicy otworzyły się drzwi garażu domu Daniela.

Biały Range Rover Sport wycofał się.

Jego nieskazitelna farba błyszczała na tle brudnych zasp śnieżnych.

Tiffany siedziała za kierownicą, miała na sobie duże okulary przeciwsłoneczne i wyglądała dokładnie tak, jak pogrążona w żałobie, zestresowana matka, którą udawała.

Skręciła w lewo.

Poszedłem za nią.

Zachowanie dystansu.

Spodziewałem się, że uda się na północ, w stronę przedmieść, gdzie mieścił się kampus Bright Horizons.

Nie, nie zrobiła tego.

Włączyła się do ruchu na Dan Ryan Expressway i skierowała się na południe.

Przejechaliśmy obok linii horyzontu.

Za atrakcjami turystycznymi.

Za zgentryfikowanymi dzielnicami.

Krajobraz się zmienił.

Szklane wieże zastąpiły rozpadające się fabryki z cegły i puste działki.

Kierowaliśmy się w stronę głębokiego South Side.

Obszar, na którym luksusowe SUV-y nie miały miejsca.

Zjechała z autostrady.

Pokonywanie dziur i popękanych nawierzchni.

Domy z zabitymi deskami oknami.

Podwórka pełne zamarzniętych śmieci.

Zimny ​​węzeł się zacisnął.

Nie tędy prowadziła droga do elitarnej szkoły.

Tiffany zwolniła i zatrzymała się przed podupadłym, parterowym domem.

Brak znaku.

Brak placu zabaw.

Tylko siatka ogrodzeniowa rdzewiejąca pod śniegiem.

Na ręcznie malowanej tablicy przybitej do ganku widniał napis: Opieka nad dziećmi u panny Tanyi.

Zaparkowałem za rogiem i obserwowałem.

Tiffany wyszła.

Wyciągnął Leo i Maxa z tyłu.

Nie mieli na sobie nowych zimowych płaszczy.

Cienkie kurtki.

Leo trzymał plecak jak tarczę.

Odprowadziła ich do drzwi.

Żadnego przytulania.

Bez pożegnania na kolanach.

Drzwi się otworzyły.

Tiffany wepchnęła chłopców do środka, wręczyła kobiecie plik banknotów i odwróciła się.

Drzwi zatrzasnęły się z hukiem.

Siedziałem, ściskając kierownicę, aż zbielały mi kostki.

Znałem takie miejsca.

Nielicencjonowany.

Nieuregulowane.

Magazyny dla dzieci.

Kosztują około 400 dolarów miesięcznie.

Tiffany zażądała ode mnie 5000 dolarów za edukację na uniwersytecie Ivy League, a moich wnuków umieściła w miejscu, które wyglądało jak cela więzienna.

Zaczekałem aż odjedzie.

Potem zrobiłem zdjęcie.

Zaznaczono współrzędne GPS.

Chciałem wyważyć te drzwi i ich zabrać.

Ale nie mogłem.

Jeszcze nie.

Nie miałem zdolności prawnej.

Tiffany nadal miała nakaz przyznania opieki tymczasowej.

Gdybym je zabrał, byłbym porywaczem.

Więc zrobiłem najtrudniejszą rzecz.

Wyszedłem.

Musiałem podążać za pieniędzmi.

Kilka mil dalej dogoniłem Range Rovera.

Teraz jechała szybko i agresywnie.

Wracając do pieniędzy.

Pojechaliśmy na północ.

Podjechała pod parking dla samochodów w hotelu Peninsula.

Patrzyłem, jak rzuca kluczyki parkingowemu i wchodzi do środka.

Głowa do góry.

Zaparkowałem po drugiej stronie ulicy i otworzyłem laptopa.

Gus wykonał swoją pracę.

Połączyłem się z transmisją na żywo.

Dźwięk był wyraźny.

Usłyszałem, że drzwi się otwierają.

Potem nastała godzina ciszy, dopóki ona była w środku.

Czekałem.

O południu pojawiła się Tiffany.

Nie była sama.

Ramię w ramię szła z nią Linda Prescott.

Linda miała na sobie futro, które wyglądało, jakby kosztowało więcej niż mój pierwszy dom.

Oni się śmiali.

Wyglądały jak siostry na zakupach.

Nie babcia i matka w środku rodzinnej tragedii.

Wsiedli do samochodu.

Tiffany za kierownicą.

Fotel pasażera Lindy.

Podgłośniłem dźwięk.

„Boże, jak bardzo potrzebowałam tego masażu” – powiedziała Tiffany.

„Moje ramiona były tak napięte od ciągłego udawania płaczu”.

Linda się zaśmiała.

„Świetnie ci idzie, kochanie. Tak trzymaj.”

„Czy starzec przelał pieniądze z czesnego?”

„Jeszcze nie” – odpowiedziała Tiffany. „Prawdopodobnie przesuwa fundusze”.

„Myśli, że ratuje swoje wnuki”.

„Gdyby wiedział, że cały dzień jedzą krakersy u Tanyi i oglądają telewizję, dostałby udaru”.

„On się nie dowie” – powiedziała Linda. „Harrison to książeczka czekowa, a nie detektyw”.

„Jest zbyt zajęty odgrywaniem ważnej roli budowlańca, żeby zwracać uwagę na szczegóły”.

„A 5000 to dla niego nic. To tylko błąd zaokrąglenia.”

„Gdzie zjemy lunch?”

„Grill.”

„Tak” – powiedziała Tiffany. „Chcę sałatkę z homara”.

„I musimy to uczcić. Dzwonił Jerry.”

„Powiedział, że bank nie leży mu na sercu dzięki kapitałowi zalążkowemu tego idioty Daniela.”

Uruchomiłem ciężarówkę i pojechałem za nim.

Zmierzali do Gibsona.

Restauracja serwująca steki.

Rachunek za lunch mógłby wystarczyć na wyżywienie rodziny przez miesiąc.

„Jak się czuje Daniel?” zapytała Linda.

Jej ton się zmienił.

Konspiracyjny.

„Czy on nadal jest w szpitalu?”

„Uciekł” – powiedziała Tiffany zirytowana. „Jego ojciec znalazł jakiegoś drogiego prawnika, żeby go wypuścił”.

„Ale to nie ma znaczenia. On jest wrakiem człowieka.”

„Widziałem go, zanim policja go zabrała. Nie potrafił nawet sklecić zdania”.

„Dobrze” – powiedziała Linda. „To znaczy, że dawka jest odpowiednia”.

„Musisz to kontynuować. Jeśli odzyska jasność umysłu, może zacząć sobie przypominać różne rzeczy”.

„Nie wiem, jak uda mi się utrzymać go w stanie zamglenia umysłu, skoro nie mieszka w domu” – powiedziała Tiffany.

„Wróci” – zapewniła ją Linda. „Nie ma dokąd pójść. Jest słaby. Kocha cię”.

„Wróci na kolanach.”

„A kiedy już to zrobi, bądź słodką, wyrozumiałą żoną. Przygotuj mu pyszny obiad. Zrób mu jego ulubioną kawę”.

„A ty sprawiasz, że jest zbyt zmęczony i zdezorientowany, żeby walczyć.”

Moja krew odpłynęła.

Nie była to tylko chciwość.

To było celowe okrucieństwo.

Próbowali zniszczyć umysł mojego syna, żeby wygrać sprawę sądową.

„A co z Harrisonem?” zapytała Tiffany.

„Wczoraj wieczorem wyglądał podejrzanie.”

„Harrison jest stary” – prychnęła Linda. „Traci werwę”.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Odchudź się pysznie! Bananowe placuszki proteinowe, które pokochasz!

Dodaj proszek proteinowy i mąkę, dokładnie wymieszaj. Pokrój banana na małe kawałki i dodaj do masy (lub umieść bezpośrednio na ...

Pijany Śliwka – Tradycyjne Polskie Ciasto z Alkoholem i Śliwkami

🔸 Śliwki zalewamy alkoholem i odstawiamy na minimum 4-6 godzin (najlepiej na całą noc), aby nasiąknęły smakiem. 2️⃣ Przygotowanie ciasta ...

Smażone banany: przepis na oryginalną przekąskę, którą warto wypróbować

Obierz banany. Zanurz je w roztrzepanym jajku. Obtocz je w mące i ponownie zanurz. Na koniec obtocz je w bułce ...

Leave a Comment