Moi rodzice wysłali e-mail za pośrednictwem swojego prawnika sześć tygodni po skazaniu Pabla. W wiadomości potwierdziłem, że Pablo przyznał się do wszystkiego i zapytałem, czy byłbym skłonny spotkać się z nimi i porozmawiać. Przeczytałem e-mail trzy razy, próbując zrozumieć, co czuję. Część mnie chciała się z nimi spotkać i coś odbudować, ale większość była wściekła, że musiało mi się przyznać i dostać dwadzieścia osiem lat więzienia, żeby mi uwierzyli. Odpisałem przez Jaime, że potrzebuję więcej czasu, aby przetworzyć wszystko, co się wydarzyło. Powiedziałem im, że jeszcze nie jestem gotowy na spotkanie i nie wiem, kiedy będę. Moja matka odpisała, pytając, czy Madison byłaby skłonna się z nimi spotkać. Usunąłem tego e-maila bez odpowiedzi. Madison miała wystarczająco dużo na głowie, bez prób wtrącania się w jej życie moich rodziców.
Madison zaczęła terapię dwa razy w tygodniu u specjalisty od traumy związanej z handlem ludźmi. Zapisała się do szkoły online, ponieważ zwykłe lekcje zbyt mocno wywoływały u niej lęk. Myśl o przebywaniu w jednym pokoju z innymi nastolatkami wprawiała ją w panikę. Jej terapeutka powiedziała, że to normalne i że będą dążyć do przejścia do zwykłej szkoły, kiedy Madison poczuje się gotowa. Niektóre dni były dobre i Madison sprawiała wrażenie zwykłej nastolatki – oglądała filmy i rozmawiała o muzyce. Innymi dniami prawie nie wychodziła z pokoju i słyszałam jej płacz przez drzwi. Większość nocy śniły jej się koszmary i budziła się z krzykiem. Tabletki nasenne, które Pablo jej wciskał, wiązały sen z niebezpieczeństwem. Terapeutka przepisywała jej różne leki, ale Madison panicznie bała się brać cokolwiek. Siedziałam przy niej każdej nocy, aż zasnęła, i zostawiałam otwarte drzwi do mojej sypialni, żeby mogła po mnie przyjść, gdyby miała koszmar. Postępy były powolne, ale terapeutka powiedziała, że Madison radzi sobie lepiej niż większość ofiar handlu ludźmi na tym etapie. Widziałam, jak powoli zaczyna ufać, że jest naprawdę bezpieczna i nikt jej nie przyjmie z powrotem. Czasem rano przychodziła do kuchni uśmiechnięta i takie chwile sprawiały, że wszystko było tego warte.
Sześć miesięcy po tym poranku Jaime złożyła dokumenty dotyczące stałej opieki i we wtorek stawiliśmy się w sądzie. Madison miała na sobie niebieską sukienkę, którą sama wybrała, i wygładzała materiał dłońmi. Sędzia przejrzał wszystkie dokumenty, w tym listy od terapeuty Madison i detektywa Santosa, w których opisywali, jak dobrze radzi sobie pod moją opieką. Jaime przedstawiła sprawę, wyjaśniając, jak Madison zamieszkała ze mną i dlaczego stała opieka leżała w jej najlepszym interesie. Sędzia zapytał Madison wprost, czy tego chce. Madison skinęła głową tak mocno, że myślałem, że pęknie jej kark. Jej głos był cichy, ale wyraźny, kiedy powiedziała, że tak, chce zostać ze mną. Sędzia podpisała nakaz od razu, czyniąc go oficjalnym. Madison mocno chwyciła mnie za rękę. Łzy płynęły jej po twarzy, ale uśmiechała się szerzej, niż kiedykolwiek widziałem.
Wyszliśmy z sądu, a ona cały czas dziękowała, dopóki jej nie powiedziałem, że nie musi mi za nic dziękować.
Rok minął szybciej, niż się spodziewałam, a Madison stopniowo wracała do zdrowia. Jej terapeutka powiedziała, że robi realne postępy – radzi sobie ze wszystkim, co się wydarzyło. Madison zaczęła mówić o tym, że może spróbuje pójść do szkoły na jesieni zamiast zajęć online, co wydawało się ogromnym krokiem. Założyłam grupę wsparcia dla osób takich jak ja, które były opiekunami ofiar handlu ludźmi, ponieważ wciąż spotykałam inne osoby potrzebujące pomocy w zrozumieniu sytuacji. Nowa mama zastępcza Tiany dołączyła do grupy w zeszłym miesiącu. Dobrze było wiedzieć, że te dziewczyny nadal są ze sobą w jakiś sposób powiązane.
Moi rodzice dzwonili czasami. Rozmowy były krótkie i krępujące, ale przynajmniej próbowali. Madison powiedziała mi pewnego wieczoru, że tamtego dnia na parkingu szpitalnym podjęłam właściwą decyzję, i słysząc to, poczułam ucisk w piersi. Niektóre dni były nadal naprawdę trudne – kiedy Madison miewała koszmary albo nie mogła wstać z łóżka. Ale razem budowaliśmy coś prawdziwego.


Yo Make również polubił
Na ślubie mojego syna weszłam z dumą – aż zobaczyłam swoją wizytówkę: „Sprawa darmozjada – posadzili mnie z litości”. Wpływowa rodzina panny młodej wybuchnęła głośnym śmiechem. Kiedy próbowałam się cichutko wymknąć, mój syn wziął mnie za rękę i powiedział: „Mamo, wychodzimy razem”. Następnego ranka ich imperium pogrążyło się w chaosie. Panna młoda zostawiła 18 nieodebranych połączeń.
Przygotowując świąteczną kolację dla mojej rodziny, otworzyłem okno i usłyszałem siostrę z podwórka: „Nie mogę uwierzyć, że spędzamy święta z tym nieudacznikiem”. Zamknąłem okno i kontynuowałem przyjęcie z idealnym uśmiechem. 3 dni później…
SERNIK JAPOŃSKI-BAJECZNIE LEKKI, PIANKOWY, PUSZYSTY-NAJLEPSZY :) JAPANESE CHEESECAKE
Przepis na pikantne placki ziemniaczane