„Biorę to, co mam” – odpowiedziałem. „I dokładnie wiem, co robię każdego ranka, Michaelu”.
Zawahał się, a między jego brwiami pojawiła się zmarszczka.
„Martwię się tylko, że jesteś przytłoczony. W twoim wieku jest mnóstwo rzeczy do ogarnięcia”.
Nauczyła go tego zwrotu.
Pasował zbyt idealnie, zbyt gładko, niczym płaszcz, który narzuciła na niego, dopóki nie uwierzył, że należy do niego.
Jedliśmy razem, chociaż mój apetyt był słaby.
Opowiadał o pracy – długich godzinach i o tym, jak czas uciekał mu przez palce.
Słuchałem, przypominając sobie lata, kiedy jego problemami były kłopoty na podwórku szkolnym, stłuczone kolana i zgubione prace domowe.
Wtedy ufał mi we wszystkim.
Teraz ufał Danie we wszystkim, także w tym, co o mnie myślał.
Kiedy odchodził, przytulił mnie w sposób, w jaki przytula się kogoś kruchego – szybko, ostrożnie, jakby bał się, że złamie mi kość.
A potem odszedł, pozostawiając dom w dobrze mu znanej ciszy.
Tej nocy obudziłem się dwa razy, czując, jak puls przyspiesza, zanim się uspokoi. Usiadłem prosto na łóżku, oddychając powoli, przypominając sobie, że wciąż tu jestem.
Starzenie się wiąże się ze szczególnym strachem.
Nie chodzi o śmierć samą w sobie, ale o myśl, że ktoś mógłby poprowadzić cię ku niej przedwcześnie, cały czas twierdząc, że dzieje się to dla twojego dobra.
Rano zadzwoniłem do mojego lekarza — nie dlatego, że wierzyłem, iż znajdą tam odpowiedzi, ale dlatego, że potrzebowałem czegoś, co opierałoby się na rozumie.
Recepcjonistka powiedziała mi, że w mojej karcie widnieją nieregularne uzupełnienia, ale upierała się, że musiałam coś zmienić online.
Wszyscy z taką pewnością siebie opowiadają o tym, co musiała zrobić starsza kobieta.
Zapominają, że minęły całe dziesięciolecia, zanim nauczyli się sami wiązać buty.
Po śniadaniu usiadłem przy oknie z otwartym notatnikiem na kolanach.
Zapisałam swoje objawy: lekka duszność, sporadyczne zawroty głowy, lekkie drżenie palców.
Napisałem tak, jak Dana zmarszczyła brwi, gdy zauważyła, że piszę.
Kiedyś zapytała, co zapisuję w tym notatniku, a ja odpowiedziałem jej po prostu: „Rzeczy, o których nie chcę zapomnieć”.
Zaśmiała się uprzejmie, ale jej oczy zwęziły się, jak zwykle, gdy próbuje zdecydować, ile we mnie może ukształtować.
W sobotę miałem już opracowany cichy plan.
Musiałem jeszcze raz zobaczyć dokumentację apteki, a nie tylko potwierdzenie anulowania.
Chciałem poznać całą historię.
Chciałem mieć każdy znacznik czasu i każdy punkt dostępu.
Ludzie myślą, że z wiekiem stajemy się naiwni, ale ja żyję wystarczająco długo, żeby umieć rozpoznawać wzorce w ludzkich zachowaniach, nawet jeśli próbują się one ukryć pod płaszczykiem życzliwości.
Zanim opuściłem dom, jeszcze raz sprawdziłem zawartość szafki z lekami.
Butelka stała tam, zbyt pełna, zbyt nietknięta.
Dana przyniosła nową receptę, żeby pomóc mi trzymać się planu, chociaż apteka upierała się, że nie wydano mi nowej recepty.
Odkręciłam nakrętkę i policzyłam każdą tabletkę po kolei. Potem zapisałam tę liczbę w notesie, zamknęłam go i wsunęłam do torebki.
Niebo było zachmurzone, gdy szedłem do apteki. W powietrzu unosił się zapach deszczu, który nie mógł się zdecydować, czy spaść.
Poruszałem się powoli, opierając się o barierkę przy przejściu.
Farmaceutka rozpoznała mnie od razu, gdy tylko weszłam do środka. Jej życzliwość sprawiła, że gardło ścisnęło mi się bardziej niż jakikolwiek zmartwienie.
„Chyba muszę zobaczyć dziennik” – powiedziałem jej.
Skinęła głową, nie pytając dlaczego. A ja stałem tam i czekałem, czując, jak oddech unosi mi się w piersi, wiedząc, że prawda w końcu zaczyna nabierać kształtu.


Yo Make również polubił
Czy wiesz, że niektóre napoje mogą zwiększać ryzyko zawału? Oto czego unikać przed snem!
CIASTKA KOKOSOWE
Roladki mięsne z szynką i serem: przepis na szybkie i smaczne drugie danie
11 domowych sposobów na żylaki