Straciła wszystko, o co walczyła – spadek, który planowała, córkę, którą manipulowała, reputację, którą ceniła. Nie dlatego, że ktoś chciał ją zniszczyć, ale dlatego, że prawda nie mogła pozostać pogrzebana na zawsze.
Jeśli jest coś, co moja fundacja może udowodnić, to to: tożsamość człowieka nie jest definiowana przez to, co mówią o nim inni. Nie jest definiowana wyłącznie przez biologię, nazwiska ani domy, w których dorastał.
Każdy z nas ma prawo decydować kim jest i kim się stanie.
Niektórzy ludzie rozpoznają siebie w fragmentach mojej historii. Niektórzy zobaczą siebie w cichym chłopcu z tyłu sali, czekającym, aż ktoś ich zauważy. Inni mogą zobaczyć siebie w osobie, która w końcu przyznaje się do błędu i próbuje odbudować się po latach zaprzeczania.
Droga każdego jest inna. Ale nikt nie jest poza możliwością zmiany.
Nie wiem, co stanie się z Alyssą. Może zbuduje sobie życie, z którego będzie dumna. Może pewnego dnia usiądziemy naprzeciwko siebie w kawiarni na jakiejś amerykańskiej ulicy i będziemy rozmawiać jak dwie kobiety, które przetrwały tę samą burzę, choć po przeciwnych stronach.
Być może nigdy nie będziemy blisko.
Cokolwiek się stanie, wiem jedno:
Nie muszę już udowadniać, że zasługuję na swoje miejsce w tej rodzinie. Nie muszę już walczyć o okruchy aprobaty ludzi, którzy nie widzieli we mnie tego, kim jestem.
Mam życie, które sama zbudowałam, nazwisko, które teraz zawiera historie obojga moich rodziców i przyszłość, która nie jest kontrolowana przez stare sekrety.
A gdy ostatnie promienie słońca za oknem mojego domku gasną, w końcu czuję coś, za czym przez dziesięciolecia goniłem w niewłaściwych miejscach.
Czuję się pogodzony z tym, kim jestem.


Yo Make również polubił
Delikatny i aromatyczny gulasz wołowy
Sprytny trik szefa kuchni na idealnie obrane jajka na twardo (koniec z lepkimi skorupkami!)
10 ostrzegawczych znaków, że nie pijesz wystarczającej ilości wody
Ciasto cytrynowo-jeżynowe