Moja rodzina wykluczała mnie z każdego ślubu, bo byłam „zbyt inna” – więc nie zaprosiłam ich na mój, a oni mieli załamanie nerwowe… nigdy tego nie zapomnę – Page 5 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Moja rodzina wykluczała mnie z każdego ślubu, bo byłam „zbyt inna” – więc nie zaprosiłam ich na mój, a oni mieli załamanie nerwowe… nigdy tego nie zapomnę

Zastanowiłem się nad tym pytaniem.

„Teraz rozumiem, że problemem nigdy nie byłam ja”.
„Mogłabym wymazać wszystkie tatuaże, zafarbować włosy na brązowo i nosić wyłącznie beż do końca życia, a i tak by mi to nie wystarczyło”.
„Bo problemem nigdy nie był mój wygląd. Chodziło o moją odmowę podporządkowania się we wszystkich ważnych dla nich kwestiach”.

Pod okiem dr. Lewisa zacząłem ustalać zdrowsze granice i oczekiwania wobec mojej rodziny. Odblokowałem ich kontakty, ale narzuciłem im ścisłe ograniczenia dotyczące tego, kiedy i jak się z nimi kontaktować. Każda rozmowa, która schodziła na poziom krytyki lub osądu, natychmiast się kończyła.

Nie było to pojednanie, ale rama, która chroniła mój ciężko wywalczony spokój.

William jako pierwszy nawiązał ze mną głęboką, znaczącą rozmowę. Trzy miesiące po konfrontacji zapytał, czy moglibyśmy spotkać się na kawę podczas podróży służbowej do Seattle. Ethan zaproponował, że pojedzie ze mną, ale zdecydowałem się pojechać sam.

Spotkaliśmy się w małej kawiarni niedaleko mojego studia. Niezręczność między nami była wyczuwalna, gdy wymienialiśmy sztuczne pozdrowienia.

„Wyglądasz dobrze” – powiedział, gdy usiedliśmy z drinkami.
„Życie małżeńskie zdaje się ci sprzyjać”.

„Tak” – potwierdziłem.
„Ethan jest wspaniały”.

„Jak się mają sprawy z Elizabeth?” zapytałem.

Skinął głową.

„Dobrze. Właściwie to jest w ciąży. Poród w lutym.”

„Gratulacje” – powiedziałem szczerze.
„Będziesz wspaniałym ojcem, Willu”.

Przez dłuższą chwilę wpatrywał się w kawę, zanim spojrzał mi w oczy.

„Dużo myślałem o tym, jakim ojcem chcę być”.
„Takim, który sprawia, że ​​jego dziecko czuje się akceptowane i kochane dokładnie takie, jakie jest, albo takim, który ma z góry określone wyobrażenie o tym, kim powinno się stać”.

Między nami zawisło poczucie niepewności, milczące przyznanie się do błędów naszych rodziców.

„Przepraszam, Genevo” – kontynuował cicho i poważnie.
„Za to, że przez lata nie stawałem w twojej obronie, za to, że podporządkowywałem się rodzinnej narracji, że to ty jesteś problemem, tą trudną”.
„Wiedziałem, że to źle, ale łatwiej było się dostosować, niż im się przeciwstawić”.

„Dlaczego mówisz mi to dopiero teraz?” – zapytałam, niegotowa przyjąć przeprosin, na które trzeba było czekać dziesiątki lat.

Westchnął ciężko.

„Bo nie chcę, żeby moje dziecko kiedykolwiek czuło się tak, jak ty czułeś się ty”.
„A także dlatego, że widząc cię tamtej nocy w twoim mieszkaniu – stojącego z taką godnością, mimo że wszyscy cię atakowali – uświadomiłam sobie, jak silny musiałeś być, silniejszy niż ktokolwiek z nas”.

Nie było to pełne pojednanie, ale to był początek. Zgodziliśmy się spróbować zbudować relację opartą na wzajemnym szacunku, a nie na wspólnym DNA. William obiecał, że ponownie odwiedzi Seattle z Elizabeth, aby lepiej poznać Ethana i szczerze spróbować zrozumieć mój świat, zamiast go oceniać.

Moje relacje z resztą rodziny pozostały napięte. Mama od czasu do czasu wysyłała SMS-y o błahych sprawach, starannie unikając wzmianki o naszym ostatnim spotkaniu i o tym, co się z nim wiązało. Ojciec w ogóle się ze mną nie kontaktował, choć dowiedziałem się od Williama, że ​​przeszedł lekki zawał serca, co być może złagodziło jego twardość.

Thomas uparcie obstawał przy swoim przekonaniu, że to ja skrzywdziłem rodzinę, a nie odwrotnie. Dzięki Williamowi dowiedziałem się, że on i Catherine wychowują dwójkę małych dzieci w środowisku niepokojąco podobnym do naszego dzieciństwa, pełnym sztywnych oczekiwań i nacisku na wygląd.

Jeśli chodzi o dalszą rodzinę, większość zachowała uprzejmy dystans, choć kilku odezwało się po zobaczeniu zdjęć z mojego ślubu w mediach społecznościowych, wyrażając podziw dla wyjątkowej uroczystości, a w niektórych przypadkach żal, że przez lata tak surowo mnie oceniali.

Tymczasem moja kariera nadal się rozwijała. Sześć miesięcy po naszym ślubie podjęłam największe zawodowe ryzyko w swoim życiu, otwierając własne studio tatuażu o nazwie Authentic Ink. W przeciwieństwie do męskiej, a czasem onieśmielającej atmosfery wielu salonów tatuażu, stworzyłam ciepłą, otwartą przestrzeń, zaprojektowaną specjalnie z myślą o klientach, którzy mogliby czuć się nieswojo w tradycyjnych studiach.

„Tatuaże to wyraz samoekspresji i odzyskanie własnego ciała” – wyjaśniłem w wywiadzie dla lokalnego magazynu o sztuce.
„Każdy zasługuje na poczucie bezpieczeństwa i szacunku w tym procesie, zwłaszcza osoby, którym wmówiono, że nie pasują do konwencjonalnych przestrzeni”.

Studio szybko zyskało reputację przystani dla klientów robiących tatuaż po raz pierwszy, członków społeczności LGBTQ+ oraz osób zmagających się z problemami z postrzeganiem własnego ciała. Zatrudniłem artystów o zróżnicowanym pochodzeniu i stylach, tworząc środowisko, w którym różnice były nie tylko tolerowane, ale wręcz celebrowane jako atuty.

Kariera Ethana jako fotoreportera również nabrała ekscytującego rozpędu, gdy otrzymał grant na dokumentowanie alternatywnych społeczności w całej Ameryce, badając, jak ludzie odnajdują się poza tradycyjnymi strukturami społecznymi. Projekt wymagał okresowych podróży, ale byliśmy wystarczająco pewni siebie w naszym związku, aby przetrwać rozłąkę.

„Myślę, że moje doświadczenia z waszą rodziną pomogły zainspirować ten projekt” – przyznał, gdy świętowaliśmy przyznanie mu grantu.
„Widząc, ile bólu niesie ze sobą próba wtłoczenia ludzi w wąskie definicje akceptowalności, zapragnąłem pokazać piękno tych, którzy nie dają się zamknąć”.

Nasze życie domowe ustabilizowało się w rytmie twórczego chaosu i głębokiego zadowolenia. Zamieniliśmy nasz dodatkowy pokój na wspólną pracownię, gdzie ja mogłam szkicować wzory tatuaży, a Ethan edytować zdjęcia. Niedzielne obiady z naszą wybraną rodziną pozostały święte, a stół zawsze otwarty dla nowych osób, które potrzebowały wspólnoty.

Najbardziej zaskakujący rozwój sytuacji nastąpił rok po naszym ślubie, kiedy Ethan i ja zaczęliśmy rozmawiać o adopcji. Myśl o stworzeniu rodziny, w której dziecko będzie bezwarunkowo kochane i akceptowane takim, jakim się okaże, wydawała się jak zagojenie rany, która była otwarta przez większość mojego życia.

„Jesteś pewien, że jesteś gotowy?” – zapytał Ethan, kiedy wypełnialiśmy nasz pierwszy wniosek do agencji adopcyjnej.
„Twoje własne doświadczenia rodzinne są wciąż dość trudne”.

„Właśnie dlatego jestem gotowa” – wyjaśniłam.
„Dokładnie wiem, czego potrzebuje dziecko, bo wiem, czego sama nigdy nie otrzymałam”.
„Miłość bezwarunkowa nie jest tak naprawdę aż tak skomplikowana. Po prostu oznacza: »Widzę cię. Słyszę cię. I kocham cię dokładnie taką, jaka jesteś«”.

Przechodząc przez złożony proces stawania się rodzicami adopcyjnymi, często zastanawiałem się nad naturą rodziny i przynależnością. Dr Lewis zachęcił mnie do zapisywania tych refleksji w dzienniku, co okazało się zaskakująco oczyszczające.

Rodzina to nie wspólne DNA, napisałem pewnego wieczoru. To wzajemny szacunek. To stworzenie przestrzeni, w której każdy może rozwijać się w kierunku swojego autentycznego „ja” bez lęku przed odrzuceniem. To celebrowanie różnic, a nie tylko ich tolerowanie.

Ostateczna próba mojego procesu zdrowienia nadeszła niespodziewanie 18 miesięcy po naszym ślubie. Przyszła koperta z zaproszeniem na ślub mojej kuzynki Sary, zaadresowanym zarówno do Ethana, jak i do mnie, bez żadnych warunków ani wymagań dotyczących ubioru. Do koperty dołączona była odręcznie napisana notatka.

„Geneva, zawsze podziwiałam twoją odwagę w byciu sobą, nawet gdy bałam się to powiedzieć”.
„Ethan wydaje się cudowny, sądząc po tym, co powiedział nam William”.
„Bardzo wiele by dla mnie znaczyło, gdybyście oboje byli na moim ślubie dokładnie tacy, jacy jesteście”.
„Kocham cię, Sarah”.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

15 wczesnych oznak rozwoju raka w organizmie

Silne pocenie się w czasie snu, niezależne od temperatury otoczenia. 13. Zmiany w węzłach chłonnych Obrzęk węzłów chłonnych, zwłaszcza jeśli ...

Leave a Comment