Moja córka wysłała mnie do więzienia na 22 miesiące, opierając się na nieskazitelnym „szlaku papierowym” swojego męża. W dniu, w którym mnie wypuszczono, włożyłam ten sam czarny garnitur, wróciłam do sądu z nowym prawnikiem i pudełkiem dowodów, których nigdy wcześniej nie widzieli – a kilka tygodni później TO MOJA CÓRKA BYŁA W KAJDANKACH, PATRZĄC NA MNIE, GDY SĘDZIA POWIEDZIAŁ… – Page 3 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Moja córka wysłała mnie do więzienia na 22 miesiące, opierając się na nieskazitelnym „szlaku papierowym” swojego męża. W dniu, w którym mnie wypuszczono, włożyłam ten sam czarny garnitur, wróciłam do sądu z nowym prawnikiem i pudełkiem dowodów, których nigdy wcześniej nie widzieli – a kilka tygodni później TO MOJA CÓRKA BYŁA W KAJDANKACH, PATRZĄC NA MNIE, GDY SĘDZIA POWIEDZIAŁ…

Kiedy skończyłem, mając sucho w gardle, odchyliła się do tyłu i powoli wypuściła powietrze.

„To dobrze” – powiedziała.

Mrugnęłam. „Dobrze? Nie czuję się dobrze”.

„To znaczy, że to obiecujące” – wyjaśniła. „Są tu realne problemy: potencjalne dowody kradzieży tożsamości, manipulacji cyfrowej, konflikt interesów ze zmianami w IT, niewyjaśnione alibi. Samo w sobie to jeszcze za mało, żeby wnieść apelację, ale wystarczająco, żeby uzasadnić rzetelne śledztwo. A to moja specjalność”.

Spojrzała mi w oczy.

„Będę szczery, Margaret. To nie będzie szybkie. To nie będzie łatwe. Korona nie lubi przyznawać się do błędów, zwłaszcza w sprawach białych kołnierzyków. Ale masz coś, czego wiele osób w twojej sytuacji nie ma: jasny punkt wyjścia. Masz też przyjaciela, który jest gotów sfinansować kilku bardzo dobrych ekspertów”.

„Mike” – mruknąłem.

Skinęła głową. „Już przelał pieniądze na moje konto powiernicze. Biorę twoją sprawę pro bono za swoje honoraria, ale eksperci, śledczy, odzyskiwanie dokumentów – to kosztuje. On to pokrywa. Powinnaś wysyłać temu człowiekowi kartkę świąteczną do końca życia”.

Niespodziewanie wybuchnął śmiech. Dziwnie się czułem po miesiącach goryczy.

Sharon uśmiechnęła się blado. „Zamierzam zatrudnić prywatnego detektywa i eksperta od informatyki śledczej. W międzyczasie musisz dalej pracować z Tomem – dokumentuj wszystko, aktualizuj chronologię zdarzeń, zapisuj każdy szczegół, który pamiętasz, bez względu na to, jak drobny czy nieistotny się wydaje. Drobne szczegóły potrafią wywrócić narrację do góry nogami”.

Zebrała teczki z powrotem do teczki.

„A Margaret?” dodała, zatrzymując się na chwilę, zanim wstała.

“Tak?”

„Nie poddawaj się. System liczy na to, że ludzie się zmęczą. Nie damy im tej satysfakcji”.

Po raz pierwszy od czasu aresztowania uwierzyłem, że ktoś z zewnątrz może naprawdę stanąć w mojej obronie.

Sharon zatrudniła Davida Songa , prywatnego detektywa o spokojnym usposobieniu, który miał doświadczenie w odkopywaniu rzeczy, które ludzie chcieli zakopać, oraz dr Patricię Mangi , ekspertkę ds. informatyki śledczej, która zeznawała w niektórych z największych spraw dotyczących cyberprzestępstw w prowincji.

Zaczęli ciągnąć za nici.

David poszedł po pieniądze. Przyjrzał się firmie konsultingowej Dereka, która na papierze wyglądała na całkiem udaną. Pod powierzchnią odkrył jednak zgniliznę.

Derek zainwestował setki tysięcy dolarów w kryptowalutowy program na początku 2020 roku. Kiedy rynek się załamał, stracił prawie trzysta tysięcy dolarów oszczędności. Jego firma balansowała na krawędzi bankructwa.

Potem, niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, jego sytuacja finansowa się odwróciła. W marcu 2020 roku, tuż po rzekomym rozpoczęciu defraudacji w Holloway Marine, Derek spłacił długi firmowe i wpłacił zaliczkę na dom w West Vancouver wart 2,3 miliona dolarów.

Wszystko to działo się, gdy – zgodnie z dokumentami sądowymi – dopiero zaczynałem „kraść” z własnej firmy.

Dr Mangi przeszukała e-maile i logi serwera z dokładnością, jakiej nie dostrzegło pierwotne śledztwo. Udowodniła, że ​​e-maile „od” mnie zostały utworzone z dostępem administracyjnym i zmanipulowanymi znacznikami czasu, tak aby wyglądały na starsze niż w rzeczywistości. Prześledziła logi IP pokazujące zdalne połączenia z moim komputerem biurowym z adresu w West Vancouver – domu Rebekki i Dereka – w czterdziestu siedmiu oddzielnych przypadkach, zawsze pod moją nieobecność.

Sharon wystąpiła z wnioskiem o udostępnienie dokumentów z banku na Kajmanach, który prowadził to zagraniczne konto. Zajęło to miesiące, liczne nakazy sądowe i więcej papierkowej roboty, niż wiedziałem, że istnieje, ale w końcu dokumenty dotarły.

Pieniądze – osiemset pięćdziesiąt tysięcy dolarów, które kosztowały mnie wolność – nie pozostały na tym jednym koncie. Zostały przelane w trzech ratach.

Pierwsza kwota trafiła do zarejestrowanej firmy w Delaware. David, poprzez zarejestrowanych agentów i warstwy papierów, odnalazł ją u jednego beneficjenta rzeczywistego: Dereka Chena.

Drugi przelew trafił na konto inwestycyjne na nazwisko Rebecca Holloway – nie jej nazwisko po mężu, Chen, ale panieńskie. Ten szczegół przyprawił mnie o dreszcze. To było jak zobaczenie własnego nazwiska w krzywym zwierciadle.

Trzeci transfer nastąpił w miejscu, które zmroziło mi krew w żyłach.

Została ona przeniesiona na fundusz studencki na nazwisko Emmy Chen .

Moja wnuczka.

Okradli mnie i część łupów przeznaczyli na przyszłość swojej córki, licząc na to, że sądy wahają się odzyskać pieniądze z funduszy przeznaczonych na edukację dziecka.

Było to w równym stopniu złe, co praktyczne.

Kiedy Sharon złożyła wniosek o apelację w oparciu o nowe dowody, odsiedziałem już dwadzieścia dwa miesiące z trzyletniego wyroku.

Przegapiłem dwa urodziny Emmy. Spędziłem dwa święta Bożego Narodzenia w celi. Widziałem, jak moje włosy posiwiały niemal doszczętnie w porysowanym kawałku metalu, który udawał lustro.

Rozprawę apelacyjną zaplanowano na październik 2024 r.

Ponowne stanie na sali sądowej przypominało powrót do koszmaru, tyle że tym razem scenariusz się zmienił.

Miałam na sobie ten sam czarny garnitur, w którym mnie aresztowano, choć luźniej leżał na mojej sylwetce. Więzienne jedzenie i stres mnie wykończyły. W sali sądowej pachniało tak samo – pastą do drewna i starym papierem – ale nie byłam już tą samą kobietą, która stała tam wcześniej, oszołomiona i naiwna, widząc, jak łatwo prawda może zostać pogrzebana pod warstwą papierów.

Sharon otworzyła naszą sprawę ze spokojem i kliniczną furią.

Przedstawiła mi dowody na to, że nie mogłam otworzyć konta na Kajmanach w terminie, w którym twierdził to bank — łącznie z moimi biletami lotniczymi, rachunkami z hotelu i zdjęciami z targów w Toronto.

Przedstawiła raport dr. Mangiego, w którym wykazano manipulację znacznikami czasu w e-mailach i zdalny dostęp z sieci domowej Rebekki i Dereka. Przedstawiła również ustalenia Davida dotyczące strat Dereka w kryptowalutach i jego nagłego powrotu do zdrowia, ściśle powiązane z początkiem procederu defraudacji.

Potem pojawiły się zapisy z Kajmanów: przelewy na konto firmowe Dereka, na konto inwestycyjne Rebekki i na fundusz studencki Emmy.

Nowy prokurator okręgowy – inny niż ten, którego widziałem na pierwszym procesie – obserwował z coraz bardziej zaniepokojonym wyrazem twarzy. Kiedy Sharon mówiła, widziałem, jak przeszukiwał stare akta sprawy, marszcząc brwi, jakby patrzył na nie nowymi oczami.

W pewnym momencie, podczas przerwy, Sharon podeszła do mnie, gdzie siedziałem przy stole obrońców.

„Podszedł do mnie” – powiedziała cicho.

„Korona?” – zapytałem.

Skinęła głową. „Zaproponował ugodę. Proponują złagodzenie wyroku do jakiegoś mniejszego przestępstwa, może odsiedzenie wyroku, w zamian za wycofanie pozwu cywilnego, który planujemy później złożyć”.

„Absolutnie nie” – odpowiedziałem natychmiast. Mój głos brzmiał pewnie. „Nie chcę negocjowanego „ups”. Chcę, żeby przyznali się do błędu. Chcę, żeby moje imię zostało oczyszczone z zarzutów”.

Jej usta drgnęły w kąciku. „Właśnie mu mówiłam, że tak powiesz”.

Trzyosobowy skład sędziowski obradował przez dwa tygodnie. Te czternaście dni było dłuższe niż dwadzieścia dwa miesiące, które właśnie odsiedziałem. Starałem się nie wyobrażać sobie każdego najgorszego scenariusza, ale mój umysł stał się bardzo dobry w katastrofizowaniu.

Kiedy w końcu wrócili na salę sądową, szeleszcząc togami, powietrze było zbyt gęste, by oddychać.

Sędzia prowadzący poprawił okulary i spojrzał mi prosto w oczy.

„Pani Holloway” – zaczął formalnym, ale nie nieżyczliwym tonem. „Po dokładnym przeanalizowaniu nowych dowodów i protokołu z pani pierwotnego procesu, niniejszy sąd stwierdza, że ​​pani skazanie było pomyłką sądową”.

Te słowa zabrzmiały mi w uszach.

„Przedstawione dowody wskazują nie tylko na uzasadnione wątpliwości” – kontynuował – „ale na wyraźny schemat oszustwa popełnionego wobec pana, skutkującego niesłusznym skazaniem. W związku z tym wyrok zostaje niniejszym uchylony. Zostaje pan natychmiast zwolniony, z wyrazami szczerych przeprosin sądu za niepowodzenie wymiaru sprawiedliwości w pana sprawie”.

Świat zawęził się do punktu o wielkości szpilki.

Usłyszałem, jak Sharon cicho i gwałtownie opuszcza jej oddech. Poczułem, jak ktoś klepie mnie po ramieniu. Stałem na drżących nogach, gdy słowa sędziego dotarły do ​​mnie – nie do końca, ale wystarczająco.

Byłem wolny.

Prawnie niewinny.

Publicznie oczyszczony z zarzutów.

Wyszłam z tego sądu jako wolna kobieta po raz pierwszy od prawie dwóch lat. Niebo na zewnątrz było takie samo, szare jak w Vancouver, ale wyglądało inaczej. W powietrzu unosił się zapach mokrego asfaltu i możliwości.

Sharon szła obok mnie na kamiennych schodach.

„Ciesz się tą chwilą” – powiedziała. „Jutro zaczynamy kolejny etap”.

„Jaki będzie następny etap?” – zapytałem, choć jakaś część mnie już to wiedziała.

Uśmiechnęła się szeroko i zadowoloną.

„Idziemy za nimi.”

Śledztwo kryminalne w sprawie Rebekki i Dereka postępowało szybciej, niż się spodziewałem.

Kiedy Królewska Kanadyjska Policja Konna (RCMP) zapoznała się z pełnymi raportami kryminalistycznymi, nieścisłościami w chronologii zdarzeń i śladem pieniędzy prowadzącym do ich drzwi, ton jej działań zmienił się z obojętnego profesjonalizmu na coś znacznie bardziej ukierunkowanego.

Nakazy przeszukania zostały wykonane w ich domu, w biurze Dereka, na ich urządzeniach. To, co znaleźli, sprawiło, że to, co już wiedzieliśmy, wyglądało jak wierzchołek góry lodowej.

Rebecca i Derek wymieniali e-maile, w których omawiali „plan”, prognozy w arkuszach kalkulacyjnych dotyczące tego, ile pieniędzy mogliby wykraść z Holloway Marine bez konieczności przeprowadzania rutynowych kontroli, notatki dotyczące tego, które faktury od dostawców imitowały, oraz jak rozłożyć fałszywe płatności w czasie.

W jednej szczególnie druzgocącej wiadomości Rebecca napisała: „Mama nigdy dobrowolnie nie ustąpi. Myśli, że umrze w tym biurze. Jeśli chcemy tego, co nasze, to jedyna droga”.

Zaczęli planować sześć miesięcy przed śmiercią Daniela .

Ten szczegół rozciął mnie na nowo. Podczas gdy ja spałam na szpitalnych krzesłach, trzymając męża za rękę, gdy rak go wykańczał, moja córka pisała, jak odebrać to, na co, jak wierzyła, „zasłużyła”.

Dereka aresztowano w biurze, na oczach kolegów. Rebeccę aresztowano w Holloway Marine, w tym samym budynku, z którego mnie wyprowadzano w kajdankach.

Rozprawa w sprawie kaucji odbyła się w tej samej sali sądowej, w której niecałe dwa lata wcześniej stałem oszołomiony i niedowierzający.

Sharon upierała się, że mam prawo uczestniczyć w rozprawie jako główna ofiara. Siedziałem w drugim rzędzie, z rękami splecionymi na kolanach, podczas gdy Korona zmieniała swój zwykły scenariusz.

Tym razem argumentem było to, że stanowią ryzyko ucieczki. Że wykazali się umiejętnością przenoszenia aktywów za granicę, fałszowania dokumentów i manipulowania danymi cyfrowymi.

„Biorąc pod uwagę złożoność domniemanego procederu i znaczne zasoby finansowe, którymi wcześniej dysponowali” – stwierdził prokurator – „Oskarżony twierdzi, że aby zapewnić ich stawiennictwo, konieczne jest wpłacenie znacznej kaucji”.

Kaucję ustalono na 750 000 dolarów od osoby .

Rebecca odwróciła się na krześle, omiatając wzrokiem salę sądową. Na ułamek sekundy nasze spojrzenia się spotkały.

Zniknął wymuszony smutek, który towarzyszył jej zeznaniom na moim procesie. Na jego miejsce pojawiło się coś bardziej surowego: strach, owszem, ale też iskierka rodzącej się świadomości, że historia, którą napisała z Derekiem, nie jest już tą, którą się czyta.

Rodzice Dereka zastawili dom na hipotekę, żeby zabezpieczyć jego kaucję. Rebecca pozostała w areszcie tymczasowym przez sześć tygodni, podczas gdy jej siostra starała się o poręczenie majątkowe, ostatecznie składając podpis z niechęcią widoczną na jej ściągniętej twarzy.

Tymczasem na biurku Sharon niczym kamień wylądowało inne, ale równie ważne pytanie.

„A co z funduszem na studia Emmy?” – zapytała mnie pewnego popołudnia w swoim biurze, w pomieszczeniu z wysokim sufitem, w którym unosił się delikatny zapach starych książek i kawy. „Konto, na które wpłynęła część skradzionych pieniędzy, urosło. Mądra inwestycja. Jest teraz warte prawie czterysta tysięcy”.

Poczułem ucisk w piersi. „Czterysta” – powtórzyłem.

„Tak. Z prawnego punktu widzenia to skradzione środki. Powinny zostać uwzględnione w ramach odszkodowania. Możemy wystąpić o ich zwrot w ramach odszkodowania cywilnego.”

Myśl o zabraniu tych pieniędzy wywoływała u mnie skurcze. Myśl o pozostawieniu ich nietkniętych wywoływała u mnie skurcze w inny sposób.

Emma miała teraz osiem lat. Miała sześć, kiedy zobaczyła, jak wyprowadzają jej babcię w kajdankach. Nie pisała do mnie listów, nie wybierała prawników ani nie fałszowała faktur. Była pionkiem w grze, w którą dorośli postanowili grać.

„Te pieniądze zostają tam, gdzie są” – powiedziałem w końcu.

Sharon uniosła brew. „Margaret, jesteś pewna? To spora suma”.

„Ukradziono mi je” – zgodziłem się. „Ale Emma go nie ukradła. Będzie potrzebowała terapii i wsparcia. Będzie potrzebowała szansy na przyszłość, która nie będzie całkowicie zdeterminowana przez to, co zrobili jej rodzice. Ten fundusz może jej w tym pomóc”.

Sharon powoli skinęła głową. „Dobrze. Zostawiamy kapitał tam, gdzie jest. Ale wnosimy o to, żebyś została mianowana powierniczką. W ten sposób jej rodzice nie będą mieli ani centa, a sąd będzie miał pewność, że majątek jest właściwie wykorzystywany”.

„Tylko na uzasadnione wydatki edukacyjne” – dodałem. „Czesne, książki, mieszkanie na czas studiów. Nie na interesy Dereka ani na koszty obsługi prawnej Rebekki”.

Uśmiechnęła się lekko. „Napiszę wniosek”.

To była dziwna, gorzka hojność. Ale to był jedyny sposób, żebym mógł wpleść Emmę w przyszłość, która nie byłaby całkowicie zatruta.

Proces Rebekki Chen i Dereka Chena rozpoczął się w marcu 2025 roku.

Byłem tam codziennie.

Niektórzy pytali mnie dlaczego. Po co narażać się na ponowne przeżywanie tego wszystkiego, na oglądanie córki na krześle oskarżonego, na słuchanie litanii jej zdrady wyłożonej klinicznym, prawniczym językiem?

Odpowiedź była prosta: zostałem wymazany raz. Nie pozwoliłem, by wymazano mnie ponownie.

Derek próbował najpierw zminimalizować straty. Za pośrednictwem swojego prawnika zwrócił się do prokuratury z propozycją złożenia zeznań przeciwko Rebecce w zamian za złagodzenie wyroku.

„Jest gotów przyznać, że to ona to wszystko zorganizowała” – argumentował jego prawnik. „Że nim manipulowała, wywierała na niego presję…”

Sharon walczyła z tym dzielnie.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Pyszne MOŁDAWSKIE VERTUTI z serem wiejskim i zieleniną w pośpiechu

Przesiej mąkę do miski. Do środka dodaj dwa jajka i wymieszaj drewnianą łyżką. Osobno dodaj 4 łyżki do 1 szklanki ...

Wow, nie zdawałem sobie sprawy, że można to zrobić w zaledwie 7 dni

Skup się na kuchni i jadalni, gdzie bałagan może szybko się gromadzić. Zacznij od posprzątania blatów i uporządkowania szafek. Wyrzuć ...

Wypij tę mieszankę, a schudniesz 4 kilogramy w zaledwie 3 dni

Jak się to spożywa? Pij ten preparat codziennie rano na pusty żołądek przez 5 dni. Następnie zrób 10-dniową przerwę i ...

Leave a Comment