„Elsa” – powiedział Artur z groźnym uśmiechem – „mamy ich”.
Arthur i Frank rozsiedli się w moim salonie, przeglądając nagranie. „To wystarczy, żeby oskarżyć ich o spisek, oszustwo, usiłowanie wymuszenia i fałszerstwo” – powiedział Frank.
Wtedy zadzwonił mój telefon. To był Leo – rozmawiał przez swój sekretny telefon.
„Babciu, już to mam. Już wszystko mam”.
„Czy jesteś bezpieczna, kochanie?”
„Tak. Chloe myśli, że śpię. Włamałem się do komputera taty. Są tam pliki ze wszystkim – e-maile z prawnikiem Vincentem Blackwoodem, przelewy z mojego funduszu powierniczego, a nawet sfałszowana umowa sprzedaży twojego domu, którą już przygotowali”.
„Umowa sprzedaży?” powtórzyłem.
„Tak. Jest datowane na przyszły tydzień. Powiedzą, że podpisałeś to dobrowolnie, zanim twoja choroba się pogorszyła”.
Arthur pochylił się nad telefonem. „Leo, tu Arthur Vance. Czy możesz wysłać te pliki na bezpieczny adres, który ci zaraz podam?”
„Już je skopiowałem na pendrive, ale mogę je też wysłać mailem. Daj mi tylko pięć minut”.
Kilka minut później pliki dotarły. Było gorzej, niż sobie wyobrażałem. Nie planowali tylko ukraść moich pieniędzy – od lat systematycznie okradali fundusz powierniczy Leo.
Właśnie w tym momencie, gdy wpatrywaliśmy się w dowody ich zbrodni, zadzwonił mój stały telefon. Numer był nieznany.
„Pani Martinez, tu sierżant Miller z wydziału policji. Otrzymaliśmy zgłoszenie, że doznała pani załamania nerwowego i porwała swojego wnuka, Leo. Musi pani natychmiast stawić się na komisariacie”.
Otrzymaliśmy kolejny telefon — od Vincenta Blackwooda.
„Pani Martinez, zostałem poinformowany o sytuacji Leo i Pani niedawnym nieobliczalnym zachowaniu. Zdecydowanie sugeruję, aby przekazała Pani nieletniego władzom i poddała się dobrowolnej ocenie psychiatrycznej. Mogłoby to zapobiec poważniejszym zarzutom karnym”.
Skorumpowany prawnik. Całkowicie odwrócili narrację. Teraz to ja byłam przestępcą – zniedołężniałą babcią, która porwała własnego wnuka. To było genialne i diaboliczne.
„Zadzwonili na policję” – powiedziałem Arthurowi, pokazując mu telefon. „Mówią, że porwałem Leo”.
Arthur wysłuchał wiadomości. „To desperackie, ale mądre posunięcie. Próbują przejąć nad tobą kontrolę, zanim zdążysz wnieść przeciwko nim oskarżenie”.
„Co robimy?”
„Przyspieszamy wszystko. Idziemy natychmiast do prokuratury okręgowej”.
Leo był już u mnie, więc go obudziliśmy i wyszliśmy tylnymi drzwiami, korzystając z furgonetki Franka zaparkowanej na sąsiedniej ulicy. Nie przejechaliśmy dwóch przecznic, gdy zobaczyliśmy radiowozy skręcające w moją ulicę.
Prokurator okręgowa — kobieta po pięćdziesiątce o nazwisku Noam Vasquez — spotkała się z nami w swoim biurze dokładnie o godzinie 8:00.
„Zanim zapoznam się z twoimi dowodami”, powiedziała, „muszę porozmawiać z Leo sam na sam”.
Dwadzieścia minut później wyszli. Wyraz twarzy prokuratora zmienił się diametralnie.
„Pani Martinez, Leo ewidentnie zgłosił się do pani dobrowolnie. Nie ma dowodów porwania. A teraz proszę pokazać mi dowody przeciwko adopcyjnym rodzicom Leo”.
Spędziliśmy kolejne dwie godziny na prezentowaniu wszystkiego. Kiedy skończyliśmy, odchyliła się na krześle.
„To przypadek ogromnego oszustwa i znęcania się nad dziećmi” – powiedziała. „Natychmiast wydaję nakazy aresztowania”.
Zadzwonił jej telefon. Po krótkiej rozmowie się rozłączyła.
„Są nowe informacje. Policja przyjechała aresztować Roberta Martineza i Caroline Hernandez godzinę temu, ale ich tam nie było. Sąsiedzi widzieli ciężarówkę przeprowadzkową pod domem bardzo wcześnie rano. Wygląda na to, że uciekli.”
Serce mi zamarło. „A co z Chloe?” – zapytał Leo cicho.
„Chloe też zniknęła razem z nimi. Ponieważ jest dorosła, zostanie oskarżona, gdy ich znajdziemy. Zamroziliśmy wszystkie ich konta bankowe i ogłosiliśmy ogólnokrajowy alert. Nie zajdą daleko” – dodała.
„Odkryliśmy również, że prawnik Vincent Blackwood ma poważne problemy z izbą adwokacką. Został zawieszony na sześć miesięcy w wykonywaniu zawodu prawnika za nieetyczne postępowanie w poprzednich sprawach. Każdy dokument, który przygotował dla Państwa rodziny, jest prawnie nieważny”.
Prokurator okręgowy zorganizował pobyt Leo u mnie pod opieką pracownika socjalnego do czasu rozwiązania sytuacji. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w banku. Prokurator okręgowy dotrzymał słowa. Wydano nakaz sądowy, nakazujący zwrot wszystkich skradzionych pieniędzy na moje konto i do funduszu powierniczego Leo. W sumie ukradli prawie 90 000 dolarów.
Sześć miesięcy później, gdy siedziałem w ogrodzie i obserwowałem Leo sadzącego pomidory, zadzwonił telefon. To był DA Vasquez.
„Pani Martinez, znaleźliśmy ich.”
„Gdzie oni byli?”
„W małym miasteczku w Arizonie, pracują na farmie pod fałszywymi nazwiskami. Zostają dziś przewiezieni z powrotem, aby stanąć przed sądem”.
Proces odbył się trzy miesiące później. Zeznawałem nie ze złością, lecz z głębokim smutkiem z powodu wszystkiego, co zostało utracone. Kiedy Leo zeznawał, jego głos był stanowczy, ale pełen bólu. Opowiadał o latach, w których czuł się wykorzystywany, o odkryciu, że ludzie, których kochał, kradli mu spadek, odkąd skończył trzy lata.
„Czy im wybaczasz?” – zapytał obrońca Roberta.


Yo Make również polubił
Ciasto jogurtowe z kolorowym kremem i galaretką
Zostałam porzucona przez męża, gdy byłam w ósmym miesiącu ciąży. Kiedy on i jego kochanka pojawili się w szpitalu, żeby ze mnie ponarzekać, kochanka powiedziała: „On nie wróci. Jesteś tylko ciężarem”. Nagle wszedł mój biologiczny ojciec, którego uważałam za zmarłego. „Kto śmie nazywać moją córkę ciężarem?” – ryknął. W pokoju zapadła cisza…
Uwielbiam te pomysły
Siostra zostawiła mnie na autostradzie, uśmiechając się złośliwie: „Musisz poznać swoje miejsce”. Myślała, że się złamię. Zamiast tego wszystko nagrałem. Kilka dni później znalazłem jej tajne pliki – kradła miliony naszej mamie. Zbudowałem zespół, zastawiłem pułapkę, a kiedy weszła do sądu, spodziewając się zwycięstwa, odtworzyłem nagranie. Sędzia uderzył młotkiem, ale prawdziwy szok nastąpił, gdy wkroczyło FBI…