Mój syn zażądał, żebym sprzedał swoją księgarnię, żeby sfinansować jego startup. Odmówiłem, więc mi przerwał. Kilka lat później przyszła do mnie bezdomna dziewczyna i zapytała o pracę, a jej znajoma twarz sprawiła, że ​​zapytałem: „Kim jest twoja matka i ile masz lat?”. Jej odpowiedź obnażyła mroczny sekret mojego syna… – Page 6 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Mój syn zażądał, żebym sprzedał swoją księgarnię, żeby sfinansować jego startup. Odmówiłem, więc mi przerwał. Kilka lat później przyszła do mnie bezdomna dziewczyna i zapytała o pracę, a jej znajoma twarz sprawiła, że ​​zapytałem: „Kim jest twoja matka i ile masz lat?”. Jej odpowiedź obnażyła mroczny sekret mojego syna…

Widziałem, jak odbywa się obliczenie.

„To dobrze” – powiedział ostrożnie.

„Sprzedam je” – powiedziałem – „i dam ci całą kasę”.

“Co?”

„Każdy grosz. Czterysta pięćdziesiąt tysięcy.”

„Może więcej, jeśli dostanę dobrą ofertę”.

Pochylił się do przodu.

„Dlaczego miałbyś to zrobić?”

„Jeden warunek.”

“Co?”

„Znikasz całkowicie z życia Jennifer. Zero kontaktu.”

„Zablokuj jej numer. Zablokuj jej media społecznościowe. Odejdź i nigdy nie wracaj”.

Chris wpatrywał się we mnie.

„Mówisz poważnie.”

„Śmiertelnie poważnie.”

„Pieniądze będą twoje, jeśli zostawisz ją w spokoju.”

„Ona jest dorosła. Może podejmować własne decyzje”.

„A potem zrób swoje.”

„Księgarnia czy twoja córka?”

Milczał może przez pięć sekund.

“Umowa.”

Serce mi się ścisnęło.

Miałem nadzieję, że się mylę.

„Kiedy dostanę pieniądze?” zapytał.

„Potrzebuję czasu, żeby wystawić nieruchomość na sprzedaż. Kilka miesięcy.”

„Skąd mam wiedzieć, że faktycznie to zrobisz?”

„Skąd mam wiedzieć, że naprawdę odejdziesz?”

Uśmiechnął się zimno.

„Myślę, że ufamy sobie nawzajem.”

„Chyba tak.”

Zatrzymałem się z ciekawości.

„Dlaczego „tak”? Czemu nie walczysz ze mną w tej sprawie?”

Wzruszył ramionami.

„Bądź realistą. Przejdzie jej. Doszła tak daleko beze mnie”.

„Ona naprawdę nie potrzebuje ojca”.

„Ale ona chciała jednego.”

„Jasne, ale to nie mój problem.”

Rozejrzał się dookoła.

„I szczerze mówiąc, ma swoje książki, swoje pisanie. To ją zajmie.”

„Dzieci nie potrzebują aż tyle, ile ludzie myślą”.

„Mówisz o swojej córce.”

„Oferujesz czterysta pięćdziesiąt tysięcy.”

„Właściwie” – powiedział niemal swobodnie – „z odpowiednim agentem prawdopodobnie mógłbyś dostać pięćset tysięcy”.

Za nim otworzyły się drzwi tylnego biura.

Jennifer wyszła.

Jej twarz była mokra od łez, ale oczy miała czyste.

Chris odwrócił się i ją zobaczył.

Wyraz jego twarzy nie uległ większej zmianie, jedynie usta lekko się zacisnęły.

„Hej, Jen” powiedział.

„Nie” – jej głos był spokojny. „Nie nazywaj mnie tak”.

„Słuchaj, to nie jest…”

„Dokładnie tak to wygląda.”

Podeszła bliżej.

„Wykorzystywałeś mnie.”

„Nie byłem.”

„Cały czas czekałeś, aż dam ci pieniądze.”

„Każda kawa. Każdy obiad. Tylko czekałeś.”

„To nieprawda.”

„Tak, to prawda.”

„Sam to powiedziałeś. Naprawdę nie potrzebuję ojca”.

Chris wstał.

„Ona to zaaranżowała” – powiedział. „Zmanipulowała całą tę rozmowę”.

„Cały czas miała rację co do ciebie, a ja jej nie wierzyłem”.

„Jennifer, daj spokój. Jesteś mądrzejsza.”

„Tak” – odpowiedziała. „Tak.”

Skrzyżowała ramiona.

“Wysiadać.”

„Nie ma pieniędzy na księgarnię, prawda?”

Spojrzał na mnie.

„Nie” – powiedziałem.

Jego twarz stwardniała.

„To jest śmieszne.”

„Wtedy nigdy nie chciałam mieć dziecka i teraz nie potrzebuję tego dramatu”.

Złapał kurtkę.

„Wy dwoje jesteście siebie warci.”

„Utknąłem w tej żałosnej księgarni i bawię się w szczęśliwą rodzinę”.

Podszedł do drzwi, otworzył je i zatrzasnął za sobą.

Jennifer stała tam i się trzęsła.

Podszedłem do niej i objąłem ją.

Upadła i szlochała mi w ramię.

„Przepraszam” powiedziałem.

„Bardzo mi przykro, że musiałeś to usłyszeć.”

„Miałeś rację” – wykrztusiła. „Miałeś rację we wszystkim”.

„Chciałbym się mylić”.

“Ja wiem.”

„Jestem taki głupi.”

„Nie jesteś głupi.”

„Chciałeś mieć ojca. To ludzkie.”

„Nigdy go to nie obchodziło”.

„Nie, nie zrobił tego.”

Staliśmy tam w księgarni.

Tylko my dwoje.

Jedyna rodzina, jakiej oboje potrzebowaliśmy.

„Dziękuję” – powiedziała w końcu Jennifer.

„Po co?”

„Za uratowanie mnie przed popełnieniem ogromnego błędu”.

„To właśnie robi rodzina.”

Odsunęła się i otarła oczy.

“Kocham cię.”

“Ja też cię kocham.”

Na zewnątrz zapaliły się latarnie uliczne.

Świat się kręcił.

Ale w księgarni Williams mieliśmy wszystko, czego potrzebowaliśmy.

Minął rok.

Nie mieliśmy żadnych wieści od Chrisa.

Ani słowa.

Jennifer zablokowała jego numer i zablokowała jego media społecznościowe.

Zniknął z naszego życia, jakby nigdy go w nim nie było.

Dobrze, że się go pozbyliśmy.

Trzecia powieść Jennifer trafiła wiosną na listy bestsellerów.

Nie tylko te małe, ale i te duże.

The New York Times.

USA Today.

Jej twarz na wystawach w księgarniach w całym kraju.

Świętowaliśmy zamawiając chińskie jedzenie na wynos do mieszkania.

Tylko my dwoje.

Tak jak lubimy.

„To szaleństwo” – powiedziała Jennifer, przewijając ekran telefonu. „Ludzie naprawdę czytają moją książkę”.

„Oczywiście, że tak. To wspaniałe.”

Uśmiechnęła się i odłożyła telefon.

„Pracuję nad czymś nowym.”

„Kolejna powieść. Wspomnienia.”

„O nas. O księgarni.”

„O znalezieniu rodziny, kiedy najmniej się tego spodziewasz”.

Ścisnęło mnie w gardle.

„Tak” – powiedziałem. „Jeśli ci to odpowiada… jak najbardziej.”

Tego lata rozpoczęła terapię.

Dwa razy w tygodniu.

Przepracowanie porzucenia, odrzucenia, wszystkich lat bólu.

„To pomaga” – powiedziała mi kiedyś. „Rozmowa o tym”.

„Dobrze. To dobrze.”

Księgarnia Williams nadal prosperowała.

Zorganizowaliśmy więcej wydarzeń.

Kluby książki.

Odczyty autorskie.

Zaczęli pojawiać się młodzi pisarze — dzieci z rodzin zastępczych, nastolatkowie, którzy przekroczyli już wiek emerytalny.

Ludzie, którzy przypominali mi Jennifer, gdy miała szesnaście lat.

Była ich mentorką, siadywała z nimi na zajęciach z poezji, czytała ich prace, mówiła im, że mają talent.

Dało im nadzieję.

„Jesteś w tym dobra” – powiedziałem jej.

„Pamiętam, jak to było, gdy nikt w ciebie nie wierzył”.

Mając siedemdziesiąt sześć lat, nadal prowadziłem sklep.

Moje włosy były zupełnie posiwiałe.

Rano bolały mnie ręce.

Ale pojawiałem się każdego dnia.

Otworzyłem drzwi.

Zrobiłem kawę.

Jennifer przeprowadziła się do własnego mieszkania kilka przecznic dalej.

Udekorowała ją książkami, na ścianach powiesiła oprawione w ramki okładki swoich powieści.

Ale ona przychodziła do księgarni każdego ranka.

Nadal piliśmy razem kawę.

Nadal rozmawialiśmy o książkach.

Nadal żyją rytmy, które budowaliśmy przez dwanaście lat.

Jej czwarta książka ukazała się jesienią.

Otworzyłem ją na stronie z dedykacją.

„Dla Lindy, która dała mi dom, rodzinę i historie.”

Rozpłakałam się przy ladzie.

Nawet nie próbował tego ukryć.

W grudniu planowaliśmy wydarzenie świąteczne.

Najnowsza powieść Jennifer, czytanie i podpisywanie książek.

Udekorowaliśmy sklep – zamontowaliśmy światła w oknach, umieściliśmy girlandy na półkach.

Wyglądało to jak coś z filmu.

W noc wydarzenia miejsce było pełne ludzi.

Tylko miejsca stojące.

Klienci, których znałem od lat.

Nowe twarze, które odkryły nas w sieci.

Jennifer była mentorką młodych pisarzy.

Przyjaciele ze społeczności pisarskiej.

Jennifer stała z przodu i czytała rozdział trzeci.

Jej głos był czysty i mocny.

Stałem z tyłu i obserwowałem, jak dowodzi salą.

Ta kobieta przyszła tu dwanaście lat temu, mając przy sobie tylko zniszczony plecak i desperacką nadzieję.

Zbudowała to – swoją karierę, swoje życie, swoją pewność siebie.

Gdy wszyscy wyszli, posprzątaliśmy.

Krzesła sztaplowane.

Zamiatanie podłogi.

Odłóż girlandę na miejsce.

Przygotowałem herbatę w tylnym biurze i przyniosłem dwie filiżanki.

Usiedliśmy na krzesłach przy oknie i czytaliśmy.

Na ulicy panowała ciemność, jedynym problemem były latarnie uliczne.

W sklepie było ciepło i cicho wokół nas.

„Nigdy ci należycie nie podziękowałam” – powiedziała Jennifer.

„Po co?”

„Za ten dzień, kiedy tu wszedłem.”

„Nie musiałeś mnie zatrudniać. Nie musiałeś się tym przejmować”.

„Widziałem cię” powiedziałem.

“To wszystko.”

„Większość ludzi nie widzi bezdomnych dzieci. Odwracają wzrok.”

„Cóż, cieszę się, że tego nie zrobiłem.”

„Ja też.”

Popijała herbatę.

„Kiedy tu przyjechałem, ten sklep umierał, wiesz.”

„Miałem bardzo mało klientów”.

„Ty też mnie uratowałeś” – powiedziałem.

Siedzieliśmy w przyjemnej ciszy.

Takie, które powstają jedynie przez lata znajomości i budowania wspólnego życia dzień po dniu.

Jennifer nagle się roześmiała.

Coś, co przeczytała na swoim telefonie.

Dźwięk wypełnił sklep, odbijał się od półek, ogrzewał kąty, które wcześniej były tak zimne.

Rozejrzałam się dookoła — po książkach, po światłach w oknie, po tej dziewczynie, która stała się kobietą.

Kto stał się moją rodziną.

Dwanaście lat temu byłem sam.

Smutek.

Wykonywanie ruchów.

Wtedy przyszła dziewczyna i zapytała o pracę i wszystko się zmieniło.

Nie z powodu wielkich gestów czy dramatycznych momentów.

Ale to przez kawę rano.

Wspólne czytanie książek po południu.

Rozmowy przy kolacji przeciągnęły się do wieczora.

Małe gesty życzliwości, które z czasem przekształciły się w coś niezniszczalnego.

Chris nigdy tego nie rozumiał.

Szukał czegoś wielkiego, czegoś dochodowego, czegoś imponującego.

Przegapił to, co było tuż przed nim.

Jego strata.

Jennifer odstawiła filiżankę.

„Powinienem wracać do domu. Jutro wcześnie rano.”

“Dobra.”

Przytuliła mnie przy drzwiach.

“Kocham cię.”

„Ja też cię kocham.”

Wyszła na grudniowy chłód.

Patrzyłem przez okno, aż skręciła za róg.

Bezpieczna.

Zamknąłem drzwi, zgasiłem większość świateł i zostawiłem wystawę sklepową rozświetloną.

Na górze w mieszkaniu było cicho.

Ale już nie jestem samotny.

Nigdy samotny.

Zaparzyłem sobie kolejną filiżankę herbaty i usiadłem przy kuchennym stole.

Spojrzałem na oprawione zdjęcie, które dała mi Jennifer na ostatnie Boże Narodzenie. Byliśmy oboje w księgarni, oboje się uśmiechaliśmy.

Moja wnuczka.

Moja rodzina.

Jutro wróci.

Wypilibyśmy kawę.

Porozmawiajmy o książkach.

Obsługa klientów.

Żyjmy naszym zwyczajnym, niezwykłym życiem.

Oto moja historia.

Chętnie dowiem się, co o tym myślisz.

Czy Jennifer powinna dać Chrisowi drugą szansę, czy posłuchała mnie od samego początku?

Dajcie znać w komentarzach i zasubskrybujcie, aby poznać więcej historii podobnych do mojej.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

5 zagrożeń dla zdrowia wynikających z używania niewłaściwej poduszki

Niewygodna poduszka może utrudniać dobry sen, prowadząc do zmęczenia, senności w ciągu dnia i problemów z koncentracją. 5. Podrażnienie skóry: ...

Usuwanie brązowych plam z twarzy – czy to właściwy wybór?

Wybielanie chemiczne to nowsza metoda. W tym leczeniu nie używa się laserów jak w większości innych metod, ale jest ono ...

Nie wiedziałem tego

Właściwości przeciwzapalne Przewlekły stan zapalny jest przyczyną wielu chorób, w tym chorób serca, cukrzycy i raka. Cynamon zawiera silne związki ...

Wystarczy 1 tabletka, aby kwitła wiecznie: jak wyleczyć orchideę

Orchidea to bardzo szczególna i delikatna roślina . Jeśli nie zwrócisz szczególnej uwagi na jego zdrowie, może łatwo umrzeć. Każdy, kto posiada taką roślinę, ...

Leave a Comment