Mój syn skonfrontował mnie, kiedy dowiedziałem się, gdzie podziały się wszystkie moje oszczędności. Warknął: „To nie twoja sprawa!”. Jego żona poprosiła mnie, żebym wyszedł z domu. Następnego dnia ich dom został objęty kontrolą i zadzwonili do mnie w pośpiechu, ale ja tylko się uśmiechnąłem, bo… – Page 3 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Mój syn skonfrontował mnie, kiedy dowiedziałem się, gdzie podziały się wszystkie moje oszczędności. Warknął: „To nie twoja sprawa!”. Jego żona poprosiła mnie, żebym wyszedł z domu. Następnego dnia ich dom został objęty kontrolą i zadzwonili do mnie w pośpiechu, ale ja tylko się uśmiechnąłem, bo…

Skinąłem głową i usiadłem przy stole.

Przytulna kuchnia Edith, skąpana w porannym słońcu, z geranium na parapecie i staromodnymi kwiecistymi zasłonami, sprawiała wrażenie świata z innej rzeczywistości.

Spokojny i życzliwy świat, w którym nie ma zdrady ani bólu.

„Jak się czujesz?” zapytała Edith, stawiając przede mną filiżankę kawy i talerz tostów.

„Lepiej” – odpowiedziałem.

I to była prawda.

Ból fizyczny prawie minął.

Ale ból psychiczny… cóż, nadal był ostry, ale nie tak przytłaczający.

„Dziękuję za wszystko. Nie wiem, jak mogę…”

„Nawet nie zaczynaj” – przerwała z uśmiechem. „Ty robisz to samo dla mnie. Poza tym lubię towarzystwo. W domu było zbyt cicho od śmierci Freda”.

Zjedliśmy śniadanie w przytulnej ciszy.

Po raz pierwszy od dłuższego czasu poczułem się nie tyle szczęśliwy, co spokojny.

Bezpieczna.

Zaakceptowano mnie takiego, jakim byłem.

„Marian.” Edith odstawiła pusty kubek. „Wiem, że nie jesteś jeszcze gotowa, żeby o tym rozmawiać, ale musimy omówić twoją sytuację, sytuację finansową.”

Westchnąłem.

Oczywiście prędzej czy później musieliśmy poruszyć ten temat.

Nie mogłem wiecznie polegać na Edith, bez względu na to, jak gościnna była.

„Wiem” – skinąłem głową. „Muszę znaleźć mieszkanie, pracę”.

„Nie, nie.” Edith pokręciła głową. „Już ci mówiłam, że możesz tu mieszkać. To znaczy, pieniądze, które Vanessa ci zabrała. Te miesięczne przelewy, może uda nam się je odzyskać.”

Uśmiechnąłem się gorzko.

„Jak? Dałem je dobrowolnie. Nie ma żadnych pokwitowań, żadnych umów, tylko moje słowo przeciwko jej słowu.”

„I zdjęcia wyciągów bankowych” – przypomniała mi Edith. „Te, które zrobiłeś przed… incydentem”.

Wyciągnąłem telefon i otworzyłem galerię.

Zdjęcia tam były.

Rozmazane.

Niewyraźny.

Ale nadal rozpoznawalne.

Wyciągi z konta Vanessy.

Regularne wpływy, które odpowiadają kwotom i datom moich wpłat.

„Może to nie wystarczy” – powiedziałem. „Poza tym, nie chcę. Nie wiem, czy jestem gotowy na publiczny skandal, pozew, na to, żeby Garrett dowiedział się, że pozwałem jego żonę”.

Edyta skinęła głową ze zrozumieniem.

„Oczywiście, ale może najpierw powinniśmy się skonsultować. Znasz jakichś prawników albo bankierów?”

Zastanawiałem się.

Przez lata poznałem w supermarkecie setki ludzi.

Niektórzy z nich stali się niemal przyjaciółmi, na ile było to możliwe podczas krótkich, codziennych interakcji przy kasie.

A wśród nich był—

„Właściwie jest jedna osoba” – powiedziałem powoli.

Walter Hoggins.

Pracuje w First National Bank, jest kierownikiem oddziału.

Przychodził do naszego supermarketu na kawę i kanapkę, trochę rozmawialiśmy.

„To wspaniale” – powiedziała Edith, promieniejąc. „Może mógłby mi powiedzieć, co robić w takiej sytuacji”.

Skinąłem głową, choć moje wątpliwości nadal były obecne.

Czy powinienem rozgrzebać przeszłość?

Może łatwiej byłoby zaakceptować stratę i iść dalej.

Ale Edyta była wytrwała.

Tego samego dnia znalazła numer banku w książce telefonicznej i dosłownie włożyła mi słuchawkę do ręki.

Niezręcznie poprosiłem o połączenie z Walterem Hogginsem i ku mojemu zaskoczeniu, zostałem od razu przełączony.

„Walter Hoggin mówi” – ​​rozległ się znajomy głęboki głos.

„Panie Hoggins, to jest Marian Thorp” – zacząłem niepewnie. „Pracowałem kiedyś jako kasjer w supermarkecie Fresh Mart na Main Street”.

„Możesz mnie nie pamiętać.”

„Marion” – wykrzyknął z autentycznym ciepłem. „Oczywiście, że cię pamiętam. Zawsze odkładałaś dla mnie kanapkę z indykiem, kiedy się kończyła. Jak się masz? Słyszałem, że przeszłaś na emeryturę”.

Jego przyjacielskość dodała mi odwagi.

Krótko wyjaśniłem swoją sytuację.

Wprowadzam się do syna.

Miesięczne składki do budżetu rodzinnego.

Podejrzenia niewłaściwego wykorzystania tych pieniędzy.

I w końcu konflikt, który doprowadził do mojej eksmisji z domu.

„Przykro mi to słyszeć” – powiedział Walter, kiedy skończyłem. „Rodzinne konflikty finansowe są najtrudniejsze. Ale mówiłeś, że masz zdjęcia wyciągów bankowych”.

„Tak, ale nie są zbyt dobrej jakości” – przyznałem.

„Prześlij mi je mailem, jeśli możesz. Zobaczę, co da się zrobić”.

Edith pomogła mi wysłać zdjęcia z jej komputera.

Walter obiecał zadzwonić za kilka dni, gdy przejrzy materiały i skonsultuje się z kolegami.

Czekanie było męczące.

Ciągle myślałem o Garretcie.

O tym, czy znał prawdę o swoich finansach.

O tym, co Vanessa robiła z jego pieniędzmi.

Próbowałem do niego dzwonić kilka razy, ale nie odbierał telefonu.

Vanessa raz podniosła słuchawkę, a ja od razu się rozłączyłem, bo nie byłem gotowy na rozmowę z nią.

Walter zadzwonił 3 dni później, zgodnie z obietnicą.

„Marion, muszę się z tobą zobaczyć” – powiedział bez wstępu. „Odkryłem, że sprawa jest poważniejsza, niż myśleliśmy”.

Umówiliśmy się, że spotkamy się w małej kawiarni w centrum miasta.

Edith, jak powiedziała, nalegała, żeby mi towarzyszyć, żeby otrzymać wsparcie moralne.

Walter Hoggins wyglądał dokładnie tak, jak go zapamiętałem: był wysokim mężczyzną po sześćdziesiątce, ze starannie przyciętą siwą brodą i łagodnymi oczami ukrytymi za okularami w cienkich oprawkach.

Galantnie pocałował moją dłoń, uścisnął dłoń Edith i zamówił dla nas wszystkich kawę.

„Teraz” – zaczął, gdy kelnerka odeszła – „zapoznałem się z oświadczeniami, które mi pani przesłała, i muszę powiedzieć, że sytuacja wygląda dość alarmująco”.

Wyciągnął z teczki teczkę z wydrukami.

„Vanessa Thorp ma kilka kont, o których twój syn najwyraźniej nie wie. Na te konta regularnie wpływają środki z jego konta głównego. Kwoty wahają się od 500 do 2000 dolarów miesięcznie”.

„Ale to nie jest najciekawsza część.”

Walter przewrócił stronę.

„W zeszłym roku zaciągnięto dużą pożyczkę na nazwisko twojego syna pod zastaw domu. Kwota wyniosła 120 000 dolarów”.

Sprawdzałem.

„Pieniądze zostały przelane na jedno z kont Vanessy niemal natychmiast po ich otrzymaniu”.

Zaparło mi dech w piersiach.

Garrett jednak nigdy nie wspomniał o takiej pożyczce.

Powiedziałby mi, gdyby zaciągnął kredyt hipoteczny na dom.

„Dokładnie” – Walter skinął głową. „A oto najbardziej niepokojąca rzecz. Podpis na umowie kredytowej wygląda podejrzanie. Nie jestem ekspertem, ale nawet gołym okiem różni się od podpisu twojego syna na innych dokumentach”.

„Mówisz, że… sfałszowała jego podpis?” – wykrztusiła Edith.

Walter poprawił okulary.

„Nie mogę tego powiedzieć na pewno, ale jest to całkiem prawdopodobne, zwłaszcza że twój syn często przebywa poza domem z powodu pracy, prawda?”

Skinęłam głową, czując, jak krew odpływa mi z twarzy.

„Podrobienie podpisu na umowie pożyczki to już nie tylko spór rodzinny. To przestępstwo”.

„No i co teraz?” zapytałem słabym głosem.

„Masz kilka możliwości” – odpowiedział Walter. „Po pierwsze, możesz po prostu poinformować syna o swoich ustaleniach i pozwolić mu samodzielnie zająć się tą sprawą. Po drugie, możesz zgłosić na policję podejrzenie oszustwa. Po trzecie, możesz wnieść pozew cywilny o odzyskanie środków, które przekazałeś Vanessie”.

„A co z pożyczką?” zapytała Edith. „Jeśli Garrett naprawdę o tym nie wie, może stracić dom, prawda?”

„Niestety, tak” – potwierdził Walter. „Zwłaszcza że raty tego kredytu są, powiedzmy, nieregularne. Mam już trzy miesiące zaległości. Jeśli nie spłacę go wkrótce, bank może wszcząć postępowanie egzekucyjne”.

Zakryłem twarz dłońmi.

Było o wiele gorzej niż myślałem.

Nie chodziło tylko o moją urażona dumę.

Albo skradzione pieniądze.

To był dom Garretta.

Jego przyszłość finansowa.

To było stawką.

„Muszę go ostrzec” – powiedziałam stanowczo. „Nieważne, co mi zrobił, musiał się dowiedzieć”.

„Oczywiście” – zgodził się Walter. „Ale bądź przygotowany na to, że może w to nie uwierzyć. Jeśli Vanessa przekona go, że jesteś zupełnie niekompetentny, może zignorować twoje ostrzeżenia”.

„Muszę w każdym razie spróbować” – nalegałem.

Edith i ja podziękowaliśmy Walterowi za pomoc.

Uzbrojeni w kopie dokumentów, które nam dał, wróciliśmy do domu.

Od razu wybrałem numer Garretta, ale od razu włączyła mi się poczta głosowa.

Zostawiłem mu wiadomość, w której poprosiłem o oddzwonienie w ważnej sprawie.

Następnie wysłałem SMS-a z tą samą prośbą.

Cały wieczór siedziałem przy telefonie, czekając na telefon.

Ale to nigdy nie nastąpiło.

Następnego dnia zadzwoniłem ponownie i ten sam rezultat.

Trzeciego dnia podjąłem desperacką decyzję i osobiście udałem się do domu Garretta.

„Jesteś pewien, że to dobry pomysł?” – zapytała Edith, gdy się szykowałem. „Po tym, jak cię wyrzucili”.

„Nie wejdę do środka” – zapewniłem ją. „Poczekam na zewnątrz na Garretta, kiedy wróci z pracy. Musi poznać prawdę”.

Edith niechętnie zgodziła się mnie zawieźć.

Zaparkowaliśmy po przeciwnej stronie ulicy, skąd wyraźnie było widać dom Garretta.

Był piątkowy wieczór, pora, o której zazwyczaj wracał z lotów.

Czekaliśmy prawie 2 godziny.

Na koniec na podjazd wjechał znajomy samochód ciężarowy.

Garrett wysiadł z samochodu, wyglądając na zmęczonego po długiej jeździe.

Natychmiast wyskoczyłem z samochodu Edith i pobiegłem do niego.

„Garrett” – zawołałem do niego, gdy tylko stanął przy drzwiach.

Odwrócił się i jego twarz się zmieniła, gdy mnie zobaczył.

Mieszanka zaskoczenia, irytacji i wstydu.

Wstyd?

Przez chwilę myślałem, że po prostu wejdzie do domu, nie zwracając na mnie uwagi.

Ale przestał.

„Mamo, co tu robisz?”

„Muszę z tobą porozmawiać” – powiedziałem, podchodząc bliżej. „To bardzo ważne. Chodzi o twój dom, o twoje pieniądze”.

Przewrócił oczami.

„Nie zaczynaj znowu. Nie chcę słuchać twoich fantazji o Vanessie, która rzekomo jest…”

„To nie fantazja” – przerwałam, wyciągając teczkę z torby. „Mam dowód. Zobacz sam. Pożyczka na 120 000 dolarów zabezpieczona domem. Wiesz o tym?”

Wyciągnąłem do niego wydruki.

Garrett zmarszczył brwi, ale wziął papiery i zaczął je przeglądać.

„Co to, do cholery, za bzdury? Nigdy nie brałem takiej pożyczki”.

“Dokładnie.”

Skinąłem głową.

„Ale to jest na twoje nazwisko. Spójrz na podpis.”

Garrett wpatrywał się w dokument, a ja widziałem, jak na jego twarzy maluje się niedowierzanie, zmieszanie, szok, a na końcu gniew.

„To pomyłka” – mruknął. „Albo podróbka. Ktoś próbuje mnie wrobić”.

„Nie ktoś” – powiedziałem cicho. „Vanessa. Zaciągnęła tę pożyczkę, kiedy byłaś na rejsie. Pieniądze zostały przelane na jej konto osobiste”.

Garrett spojrzał na mnie, a w jego oczach było tyle bólu, że moje serce się ścisnęło.

“NIE.”

Pokręcił głową.

„Vanessa nie mogła. Nie chciała.”

„Sprawdź sam” – nalegałem. „Zadzwoń do banku. Zapytaj o pożyczkę, o raty, o to, gdzie poszły pieniądze”.

W tym momencie drzwi domu się otworzyły i na progu pojawiła się Vanessa.

Gdy mnie zobaczyła, zamarła.

Wtedy jej twarz wykrzywiła się ze złości.

„Co ona tu robi?” zapytała, zwracając się do Garretta.

„Vanesso” – zwrócił się do niej, wciąż trzymając dokumenty. „Czy wiesz coś o tej pożyczce?”

Na ułamek sekundy zobaczyłem, jak jej maska ​​opadła.

Strach błysnął w jej oczach.

Jednak szybko się otrząsnęła.

„O czym ty mówisz, kochanie? O jakiej pożyczce?”

„Ten.” Garrett potrząsnął papierami. „120 000 dolarów. Jest zabezpieczony naszym domem.”

Vanessa przeniosła wzrok z papierów na mnie i dostrzegłem w jej oczach czystą nienawiść.

„I wierzysz tej szalonej staruszce, prawda?” uśmiechnęła się szeroko. „Spójrz, skąd się wzięły te papiery. To pewnie falsyfikaty, które sfabrykowała, żeby nas wciągnąć w bójkę”.

„Są z banku” – zaprotestował Garrett. „A to mój podpis, ale nigdy czegoś takiego nie podpisywałem”.

Twarz Vanessy zamarła.

Najwyraźniej rozważała swoje opcje, rozważała, co mogła zaprzeczyć, a co musiała przyznać.

„Dobrze” – powiedziała w końcu. „Tak, jest pożyczka. Miałam ci powiedzieć, jak wrócisz. To była okazja do zainwestowania w bardzo obiecujący biznes. Po prostu nie chciałam zawracać ci głowy szczegółami, kiedy będziesz w trasie”.

„Inwestować” – wtrącił Garrett. „Inwestować w co?”

Vanessa zawahała się i zdałem sobie sprawę, że gorączkowo myślała nad odpowiedzią.

„Nieruchomości” – powiedziała w końcu. „Projekt w Riverdale, apartamentowiec, 20% udziałów”.

Garrett spojrzał na nią z niedowierzaniem.

„I postanowiłeś zaciągnąć kredyt hipoteczny na nasz dom bez konsultacji ze mną, bez pytania o moją zgodę. Jak w ogóle udało ci się dostać kredyt na moje nazwisko?”

„Mam pełnomocnictwo” – odpowiedziała szybko Vanessa. „Pamiętasz, że podpisałeś papiery przed długim lotem w zeszłym roku, na wypadek gdyby coś ci się stało na drodze?”

Widziałem, że Garrett próbował sobie przypomnieć.

Być może podpisał jakiś rodzaj pełnomocnictwa, nie czytając tekstu, ufając swojej żonie.

„A gdzie są pieniądze z tej inwestycji?” – zapytał. „Dlaczego jesteśmy w tarapatach z pożyczką?”

„Pierwsze raty zostaną spłacone dopiero za 6 miesięcy” – odpowiedziała Vanessa. „To projekt długoterminowy. A dług? No cóż, pojawiły się nieprzewidziane wydatki, ale się tym zajmę. Obiecuję”.

Nie mogłem już dłużej milczeć.

„Garrett, ona kłamie” – powiedziałem stanowczo. „Pieniądze trafiły na jej konto osobiste. Nie ma żadnej inwestycji. Sprawdź wyciągi.”

Vanessa zrobiła krok w moją stronę, mrużąc oczy.

„Ty” – syknęła. „Znowu zajmujesz się swoimi sprawami. Czy jeden upadek ze schodów nie wystarczył?”

„Vanessa” – wykrzyknął Garrett, zszokowany jej słowami.

Ale nie mogła już przestać.

„Twoja matka ma obsesję na punkcie zniszczenia naszego małżeństwa” – kontynuowała Vanessa, zwracając się do Garretta. „Zawsze mnie nienawidziła, zawsze próbowała cię nastawić przeciwko mnie, a teraz wymyśliła tę absurdalną historię o kradzieży pieniędzy”.

„Nic nie zmyśliłem” – powiedziałem spokojnie. „Wszystkie dowody są w tym folderze. Wyciągi z kont, przepływy środków, umowa kredytowa. Garrett, sam sprawdź fakty. Zadzwoń do banku”.

Garrett przeniósł wzrok ze mnie na Vanessę i z powrotem. Najwyraźniej nie wiedział, komu wierzyć.

W końcu odsunął się o krok, oddalając się od nas obojga.

„Sam się tym zajmę” – powiedział. „Mamo, dziękuję za informację. Vanesso, musimy porozmawiać na osobności”.

„Nie uwierzysz jej, prawda?” – wykrzyknęła Vanessa. „Po tym wszystkim, co zrobiła, po tym wszystkim, co wymyśliła”.

Ale Garrett nie słuchał.

Odwrócił się i ruszył w stronę domu, gestem dając Vanessie znak, żeby poszła za nim.

Rzuciła mi ostatnie pełne nienawiści spojrzenie i poszła za mną, głośno trzaskając drzwiami.

Zostałem na podjeździe, niepewny, co robić dalej.

Z jednej strony wypełniłem swój obowiązek.

Ostrzegałem syna przed niebezpieczeństwem.

A co jeśli jednak uwierzył Vanessie?

A co jeśli ona znów go przekona, że ​​jestem po prostu zazdrosną staruszką z chorą wyobraźnią?

Edith podjechała bliżej i zawołała mnie przez okno samochodu.

„Marion, czy wszystko w porządku?”

Westchnąłem i skierowałem się do samochodu.

„Nie wiem. Powiedziałem mu wszystko. Pokazałem mu moje dokumenty, ale nie jestem pewien, czy mi uwierzył”.

„Przynajmniej próbowałaś” – pocieszyła mnie Edith. „Teraz wszystko zależy od niego”.

W drodze powrotnej omówiliśmy, co robić dalej.

Edith uważała, że ​​powinniśmy zgłosić sprawę na policję, niezależnie od reakcji Garretta.

„To oszustwo, Marian” – upierała się. „Podrobienie podpisu na umowie kredytowej to poważne przestępstwo. Gdyby Garrett nie podjął działań, bank i tak zażądałby spłaty i przejąłby dom”.

„Wiem” – westchnęłam. „Ale to jego żona. Jak mogę iść na policję i zgłosić żonę mojego syna?”

„Jak możesz nie?” – sprzeciwiła się Edith. „Jeśli będziesz milczał, konsekwencje będą tylko gorsze dla wszystkich, łącznie z Garrettem”.

Całą noc nie mogłam spać i rozmyślałam nad słowami Edith.

Oczywiście miała rację.

Jeśli Vanessa rzeczywiście sfałszowała podpis Garretta na umowie pożyczki, jest to przestępstwo.

I nie tylko przeciwko bankowi.

Ale przeciwko mojemu synowi.

Naraziła na szwank jego dom, dobrobyt finansowy, a może nawet wolność, bo gdyby dowiedział się o pożyczce, mógłby zostać uznany za wspólnika.

Zadzwoniłem dziś rano do Waltera Hogginsa i poprosiłem go o radę.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Chrupiący na Zewnątrz, Miękki w Środku

Jeśli zależy Ci na bardzo chrupiącej skórce, pod koniec pieczenia uchyl delikatnie drzwiczki piekarnika, aby para mogła się ulotnić. Mrożenie: ...

Roladki z bakłażana

2-Po odczekaniu opłucz plastry bakłażana pod bieżącą wodą i osusz je papierem chłonnym. Przygotowanie nadzienia: 3-W misce wymieszaj ricottę (lub ...

Unikaj goździków, jeśli masz następujące problemy zdrowotne…

Problemy z wątrobą? Goździki mogą być zbyt silne Goździki to silna substancja i, jak wszystkie silnie skoncentrowane związki naturalne, mają ...

Leave a Comment