Moi rodzice zaciągnęli mnie do sądu, kiedy odmówiłem sprzedaży mieszkania, żeby pokryć koszty rozwodu mojej siostry. Mówili wszystkim, że są spłukani, a ja jestem samolubny, więc oczekiwali, że ustąpię i „pójdę na kompromis” przed sędzią. Zamiast tego położyłem na stole cienką teczkę: lata tajnych przelewów pieniężnych… i jedno kłamstwo, które tak dobrze wyćwiczyli, że myśleli, że nie da się go ujawnić. Najpierw wyraz twarzy sędziego się zmienił. Potem moja matka przestała się śmiać. – Page 4 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Moi rodzice zaciągnęli mnie do sądu, kiedy odmówiłem sprzedaży mieszkania, żeby pokryć koszty rozwodu mojej siostry. Mówili wszystkim, że są spłukani, a ja jestem samolubny, więc oczekiwali, że ustąpię i „pójdę na kompromis” przed sędzią. Zamiast tego położyłem na stole cienką teczkę: lata tajnych przelewów pieniężnych… i jedno kłamstwo, które tak dobrze wyćwiczyli, że myśleli, że nie da się go ujawnić. Najpierw wyraz twarzy sędziego się zmienił. Potem moja matka przestała się śmiać.

Przyjrzałem się bliżej.

Wyciągnąłem zeznania podatkowe.

Mój ojciec ewidencjonował te płatności jako opłaty za konsultacje w swoim harmonogramie C dotyczącym małej firmy konsultingowej, którą prowadził jako pracownik pomocniczy.

Odliczał pieniądze, które dał Delaneyowi, odliczając je jako koszt działalności gospodarczej, aby obniżyć własne podatki.

To było zwykłe oszustwo podatkowe.

Ale to było drobne oszustwo podatkowe.

To było coś, za co urząd skarbowy mógłby cię ukarać grzywną.

Nie wyjaśniało to jednak ogromnej skali paniki, jaką widziałem w ich salonie.

Pięć tysięcy miesięcznie to było dużo, ale nie były to pieniądze, za które można pozwać córkę.

Szukałem dalej.

Czułem się jak rekin wyczuwający krew w wodzie.

Musiałem się dowiedzieć, skąd pochodzą pieniądze na te transfery.

Ich dochody nie pozwalały na pokrycie tych kosztów.

Potem to zobaczyłem — ten napływ.

Za każdym razem, gdy na rachunku bieżącym brakowało środków, dokonywano przelewu z zewnętrznego konta o nazwie NR Trust.

Poczułem ucisk w żołądku.

W ustach znów poczułem zimny, metaliczny smak – gorzki i ostry.

Babcia Rose.

Moja babcia ze strony matki.

Rose zmarła sześć lat temu.

Była kobietą stalową i pełną wdzięku, jedyną osobą w rodzinie, która kiedykolwiek spojrzała na mnie i zobaczyła we mnie coś więcej niż tylko użyteczność.

Pozostawiła skromny majątek, przeznaczony konkretnie na edukację wnuków.

Miało to być dla następnego pokolenia, dla moich przyszłych dzieci, dla przyszłych dzieci Delaneya i dla dzieci naszych kuzynów.

Moja matka była powiernikiem.

Fundacja miała ścisłe statuty.

Pieniądze mogły być wykorzystane wyłącznie na wydatki związane z edukacją, nagłe przypadki medyczne lub zakup stałego miejsca zamieszkania dla beneficjenta.

Wyciągnąłem oświadczenia NR Trust.

Musiałem otworzyć osobny podfolder, żeby je znaleźć – ten, który mój ojciec zakopał głęboko w folderze oznaczonym jako stare dokumenty podatkowe.

Otworzyłem plik PDF.

Moja ręka lekko się trzęsła.

Dwa lata temu saldo funduszu wynosiło 450 000 dolarów.

Dziś saldo wynosiło 12 000 dolarów.

Wpatrywałem się w liczbę.

Czterysta trzydzieści osiem tysięcy dolarów.

Stracony.

Przyjrzałem się wypłatom.

Nie służyły one do nauki.

Nie były przeznaczone na zaliczki.

Przelej na rachunek bieżący kwotę 20 000 USD.

Przelej na rachunek bieżący 15 000 USD.

Przelej na rachunek bieżący kwotę 50 000 USD.

Moja matka rabowała spuściznę po swojej matce.

Wyczerpała fundusz przeznaczony na edukację wnuków, aby zapłacić za własne utrzymanie i założyć firmę D. Reyes Strategies LLC.

Poczułem przypływ mdłości.

Nie było to tylko złe zarządzanie pieniędzmi.

To było defraudacja.

Było to naruszeniem obowiązku powierniczego.

Gdyby dowiedzieli się moi kuzyni, gdyby dowiedzieli się inni beneficjenci, moja matka nie zostałaby pozwana.

Może trafić do więzienia.

Ale gdzie podziały się pieniądze, gdy trafiły w ręce fikcyjnej firmy Delaney’a?

Nie miałem dostępu do firmowego konta bankowego Delaney, ale miałem wyciągi z kart kredytowych moich rodziców.

I zauważyłem coś dziwnego.

Były to płatności na rzecz firmy o nazwie Sterling Hearth.

Wyszukałem je w Google.

Nie byli prawnikami specjalizującymi się w rozwodach.

Była to wyspecjalizowana firma zajmująca się zarządzaniem kryzysowym i obroną reputacji.

Dokonano również płatności na rzecz firmy zajmującej się odzyskiwaniem danych kryminalistycznych.

Zacząłem tworzyć schemat blokowy na pustej kartce papieru.

Źródło: Kradzież zaufania Nany Rose.

Przewód: rachunek bieżący rodziców.

Mechanizm prania pieniędzy: D. Reyes Strategies LLC.

Fałszywe opłaty za konsultacje.

Oraz: PR kryzysowy, odzyskiwanie danych i usługi prawne.

Nie chodziło tu o rozwód.

Nie zatrudniasz firmy zajmującej się zarządzaniem kryzysowym, ponieważ rozwodzisz się, chyba że jesteś osobą znaną lub zrobiłeś coś, co mogłoby cię zrujnować publicznie.

Spojrzałem na daty.

Duże wypłaty z funduszu powierniczego rozpoczęły się na trzy miesiące przed złożeniem przez męża Delaney pozwu o rozwód.

Historia, którą opowiadali mi rodzice – że rozwód był przyczyną kryzysu finansowego – była kłamstwem.

Kryzys istniał już przed rozwodem.

Pieniądze zostały roztrwonione, aby ukryć coś innego, coś, co zrobiła Delaney, a rozwód był najpewniej wynikiem tego czegoś.

Usiadłem wygodnie i przyjrzałem się trzydziestostronicowemu raportowi, który właśnie przygotowałem.

To było dossier zniszczenia.

Miałem wykresy obrazujące ubytek funduszu powierniczego.

Miałem oś czasu, która wiązała przelewy z powstaniem spółki-wydmuszki.

Zwróciłem uwagę na oszustwo podatkowe, w wyniku którego mój ojciec twierdził, że Delaney była konsultantką.

Wtedy zrozumiałem, dlaczego byli tak przerażeni.

Zrozumiałem, dlaczego mnie pozwali.

Potrzebowali moich pieniędzy, aby uzupełnić fundusz powierniczy przed corocznym audytem.

Albo może moi kuzyni zaczęli zadawać pytania na temat funduszu.

A moja matka musiała wykazać saldo, które nie było zerowe.

Nie prosili mnie, abym ich wspierał na starość.

Próbowali wykorzystać moje oszczędności życia, żeby załatać dziurę na miejscu zbrodni.

Próbowali później uczynić mnie współwinnym kradzieży spuścizny po mojej babci.

Spojrzałem na stos papierów.

Było ciężkie, pełne liczb, które krzyczały zdradą.

Wziąłem telefon i zrobiłem zdjęcie schematu blokowego.

Wysłałem to Milesowi z podpisem.

Znalazłem motyw. To nie bieda. To kradzież na wielką skalę.

Potem wstałem i podszedłem do okna.

Słońce było już wysoko nad Written House Square.

Miasto wyglądało czysto i jasno.

Ale w moim mieszkaniu powietrze było ciężkie.

Pomyślałam o mojej babci.

Przypomniało mi się, jak dawała mi dwadzieścia dolarów, gdy dostawałem piątkę na świadectwie, i kazała mi je wpłacać na fundusz wolności.

Ona wiedziała.

Wiedziała, jacy oni są, i starała się uchronić przed nimi przyszłość.

I ukradli.

Myśleli, że mogą mnie zastraszyć pozwem.

Myśleli, że zawstydzą mnie i zmuszą do posłuszeństwa.

Nie mieli pojęcia.

Podali mi narzędzie zbrodni i zapomnieli wytrzeć odciski palców.

To już nie był spór rodzinny.

Nie byłam już tylko córką broniącą swojego mieszkania.

Byłem audytorem i audyt został zamknięty.

Ułożyłem papiery w schludny stos.

Poczułem, jak w mojej piersi zakorzeniła się zimna, twarda determinacja, która wyparła gniew.

Zamierzałem ich zniszczyć – nie dlatego, że ich nienawidziłem, ale dlatego, że liczby nie kłamały.

A liczby mówiły, że są winni.

Telefon na moim biurku w Northbridge Risk Partners zadzwonił o 14:14.

To był mój prywatny numer komórkowy, nie służbowy.

Przez dwadzieścia minut wpatrywałem się w arkusz kalkulacyjny z tabelami aktuarialnymi, nie widząc żadnych liczb.

Mój umysł wciąż tkwił w diagramie, który stworzyłem poprzedniego dnia, przedstawiającym kradzież funduszu powierniczego mojej babci.

Podniosłem słuchawkę.

To był Miles Carrian.

„Quinn, czy jesteś w miejscu, gdzie możesz swobodnie porozmawiać?” zapytał.

Jego głos był pozbawiony uprzejmości. Brzmiał szorstko i urywanie, jak głos prawnika, który właśnie przewrócił kamień i znalazł pod nim coś jadowitego.

Zamknąłem drzwi biura i włączyłem blokadę prywatności.

„Jestem bezpieczny” – powiedziałem. „Co się stało? Złożyli wniosek?”

„Nie” – powiedział Miles. „Nie chodzi o to, że twoi rodzice złożyli pozew. Chodzi o rozwód”.

Zmarszczyłam brwi. „Mówiłam ci, że nie jestem stroną w rozwodzie Delaney”.

„Teraz już jesteś” – powiedział. „A przynajmniej twój ekosystem finansowy jest z nim powiązany”.

„Posłuchaj mnie uważnie. Mam kontakt w firmie, który reprezentuje Todda, męża twojej siostry. Świat prawniczy w Filadelfii jest mały. Studiowaliśmy razem prawo. Wymieniliśmy się notatkami – ściśle nieoficjalnie, z czystej uprzejmości zawodowej”.

Czekałem. Moje serce zaczęło bić powoli i ciężko o żebra.

„Todd nie rozwodzi się z Delaney tylko z powodu nie dających się pogodzić różnic” – kontynuował Miles. „To jest dokument publiczny. To jest tania wersja, którą podają prasie”.

„Ale negocjacje ugodowe są agresywne, ponieważ obowiązuje klauzula postępowania. Klauzula postępowania karnego”.

Chwyciłem krawędź biurka.

“Przestępca?”

„Todd jest starszym partnerem w firmie zajmującej się fuzjami i przejęciami” – powiedział Miles. „Podobno, około osiem miesięcy temu wyciekły pewne zastrzeżone dane dotyczące planowanego przejęcia”.

„Nie trafiło to do wiadomości, ale trafiło na rynek. Pojawiły się podejrzane transakcje. Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) zaczęła węszyć.”

Firma Todda przeprowadziła audyt wewnętrzny. Stwierdzili, że wyciek pochodził z komputera domowego.

Zatrzymał się, pozwalając ciszy nabrać ciężaru.

„iPad Delaney’a”.

Poczułem, jak krew odpływa mi z twarzy.

Moja siostra, której największym osiągnięciem intelektualnym było wcześniej stworzenie tablicy na Pintereście poświęconej jej ślubowi, była zamieszana w szpiegostwo korporacyjne.

„Do kogo” – szepnąłem – „do kogo je wysłała?”

„Jeszcze nie wiemy” – powiedział Miles. „Ale prawnicy Todda są przerażający. Dają jej wybór”.

„Odchodzi z niczym. Bez alimentów, bez ugody, bez niczego, podpisuje NDA, a oni rezygnują z wewnętrznego śledztwa”.

„Albo przekazują dowody Komisji Papierów Wartościowych i Giełd oraz Departamentowi Sprawiedliwości”.

Zamknąłem oczy.

Elementy układanki, które układaliśmy poprzedniego wieczoru, wskoczyły na swoje miejsce z siłą kuli burzenia.

Strategie D. Reyesa LLC.

Płatności na rzecz firmy zarządzającej kryzysami.

Nagła, desperacka potrzeba płynności finansowej.

„Oni nie płacą za adwokata rozwodowego” – powiedziałem, a mój głos zabrzmiał głucho w małym pokoju. „Oni płacą za milczenie”.

„Dokładnie” – powiedział Miles.

„Ta firma-wydmuszka, którą znalazłeś – założyłbym się o swoją licencję, że jest wykorzystywana do przekazywania pieniędzy osobie, która pomogła jej w przeprowadzeniu transakcji, albo osobie, która ją szantażuje, a także do opłacania jej zespołu obrońców”.

„Nie chodzi o zapewnienie jej lepszego rozwiązania”.

„Chodzi o to, żeby uchronić ją przed więzieniem federalnym”.

Oparłem się na krześle i wpatrywałem się w sufit.

Moich rodziców nie spotkała nędza z powodu pecha.

Byli spłukani, bo finansowali tuszowanie przestępstwa.

Wyczerpywali swoje oszczędności emerytalne i zaufanie mojej babci, by zatamować tamę, która miała pęknąć.

A teraz chcieli mojego mieszkania.

„Potrzebują twoich pieniędzy, żeby spłacić szantażystę albo uzupełnić fundusze, które ukradli, zanim audytorzy to zauważyli” – powiedział Miles. „Są zdesperowani, Quinn. A zdesperowani ludzie są niebezpieczni”.

„Nie pozywają cię o alimenty. Pozywają cię o koło ratunkowe”.

Odłożyłem słuchawkę.

Poczułem mdłości, nie takie motyle w brzuchu, ale głębokie mdłości, które wynikały ze świadomości, że ma się wspólne DNA z ludźmi, którzy nie mają żadnego moralnego minimum.

Ale rozmowa z Milesem wywołała we mnie nowe, mroczniejsze podejrzenia.

Jeśli byli gotowi okraść fundusz powierniczy zmarłej kobiety i jeśli byli gotowi zaangażować się w handel informacjami poufnymi, gdzie kończyła się granica?

Traktowali mnie jako zasób.

Zasób to nie jest coś, co szanujemy.

To jest coś, czego używasz.

Otworzyłem laptopa.

Nie wróciłem do pobranych wyciągów bankowych.

Poszedłem do biura informacji gospodarczej.

Zamroziłem kartę kredytową kilka lat temu w ramach ogólnego środka ostrożności, ale niedawno ją odmroziłem, gdy ubiegałem się o nową kartę z nagrodami za podróże.

Zapomniałem go z powrotem zamrozić.

Najpierw zalogowałem się do Equifax.

Przeskanowałem sekcję dotyczącą otwartych kont.

Kredyt hipoteczny: mój.

Leasing samochodu: mój.

Karty kredytowe: moje.

Potem to zobaczyłem.

Pożyczka osobista na działalność gospodarczą udzielona sześć miesięcy temu.

Pożyczkodawcą był bank drugiej kategorii w Delaware, taki, który reklamuje się jako łatwy w udzielaniu pożyczek i zadaje niewiele pytań.

Kwota główna wyniosła 75 000 dolarów.

Pożyczkobiorcą okazał się Mark Reyes.

Ale w kolumnie nazw powiązanych znajdował się inny wpis.

Gwarant: Quinn Reyes.

Wpatrywałem się w ekran.

Pokój zdawał się przechylać.

Nigdy nie podpisywałem umowy pożyczki dla mojego ojca.

Nigdy nie rozmawiałem z bankiem w Delaware.

Kliknąłem na szczegóły.

Termin spłaty pożyczki wynosił obecnie sześćdziesiąt dni.

Miał status przed niewypłacalnością.

Nie krzyczałem.

Nie płakałam.

Wszedłem w stan, który nazywam stanem zerowym.

To przestrzeń mentalna, w której emocje są wyłączone, a istnieje tylko logika.

To stan, w którym przeżywasz katastrofę.

Podniosłem słuchawkę i wybrałem numer banku w Delaware.

Poruszałem się po zautomatyzowanym menu z agresywną prędkością.

Kiedy w końcu odpowiedział człowiek, kobieta o imieniu Brenda, której głos był zmęczony, od razu przeszedłem do konkretów.

„Nazywam się Quinn Reyes. W moim raporcie kredytowym sprawdzam pożyczkę, której nie autoryzowałem. Numer pożyczki to 88429.”

„Chwileczkę, proszę pani” – powiedziała Brenda. „Pozwól mi to wyciągnąć”.

Czekałem.

Muzyką w oczekiwaniu na połączenie była mała, zniekształcona pętla jazzowa.

„Dobrze, widzę to tutaj” – powiedziała Brenda. „Pożyczka na 75 000 dolarów. Pożyczkobiorca Mark Reyes. Jest pan wymieniony jako współpodpisujący i gwarant”.

„Nie podpisałem tego” – powiedziałem. Mój głos był lodowaty.

„No cóż, proszę pani, mamy podpis w aktach” – powiedziała. „Został złożony za pośrednictwem DocuSign, ale mamy też skan podpisu na mokro z umowy gwaranta przesłany do portalu”.

„Wyślij mi to” – powiedziałem. „Natychmiast”.

„Najpierw muszę zweryfikować kilka pytań bezpieczeństwa.”

„Sprawdź je” – powiedziałem.

Zatańczyliśmy taniec.

Nazwisko panieńskie matki.

Pierwszy zwierzak.

Maskotka szkoły średniej.

Moi rodzice znali odpowiedzi na wszystkie te pytania.

Oczywiście, że tak.

To oni dali mi tego zwierzaka i wysłali mnie do liceum.

Wykorzystali moje pytania bezpieczeństwa, aby ominąć kontrolę tożsamości.

„Właśnie wysyłam ci ten dokument e-mailem” – powiedziała Brenda.

Odświeżyłem skrzynkę odbiorczą.

Pojawił się plik PDF.

Otworzyłem.

Na dole widniało moje imię.

Quinn Reyes.

Pismo odręczne było udaną próbą.

Spadek był właściwy.

Wielkie Q zostało zapętlone tak, jak zapętlałem je na studiach, ale R było nie tak.

Przekreśliłem R na górze.

To R zostało przekreślone na dole.

To było pismo mojej matki.

Widziałem ten symbol R tysiące razy na kartkach urodzinowych i pozwoleniach.

Ela Reyes sfałszowała mój podpis, aby uzyskać pożyczkę w wysokości 75 tys. dolarów, ponieważ zdolność kredytowa mojego ojca była słaba.

A pożyczka była niespłacona.

Gdyby nie zapłacili, bank by po mnie przyszedł.

Zajmowaliby mi pensję.

Chcieliby obciążyć moje mieszkanie hipoteką.

Mój wynik kredytowy, który szlifowałem jak diament do idealnych 850, ległby w gruzach.

Oni nie pozwali mnie przed chwilą.

Okradli mnie z tożsamości.

Owinęli linę wokół mojej kostki, a drugi koniec przywiązali do tonącego statku.

Gdyby poszli na dno, byli zdecydowani pociągnąć mnie ze sobą na dno oceanu.

Spojrzałem na datę w dokumencie.

Sześć miesięcy temu.

Miało to miejsce przed pozwem.

Miało to miejsce jeszcze przed roszczeniem o zasiłek dla ubogich.

To było zaplanowane.

Wiedzieli, że mają kłopoty.

I uznali, że moje zdrowie finansowe jest uczciwą ceną za ich przetrwanie.

Poczułem, jak zimna wściekłość ogarnia moją pierś.

Było to cięższe niż złość, którą czułem wczoraj.

Wczoraj byłem wściekły, bo chcieli moich pieniędzy.

Dziś zrozumiałem, że próbują zabić moją przyszłość.

Rozmawiałem przez telefon.

Brenda wciąż była na linii.

„Brenda” – powiedziałem – „musisz natychmiast zgłosić to konto jako oszustwo”.

„Proszę pani, jeśli to spór rodzinny…”

„To nie jest spór” – przerwałem. „To przestępstwo. Zgłaszam sprawę na policję w ciągu godziny”.

„Wysyłam Ci przysięgłe oświadczenie o fałszerstwie.”

„Jeśli spróbujesz pobrać ode mnie choćby jednego centa, pozwę twój bank za zaniedbanie w weryfikacji tożsamości”.

“Czy Pan rozumie?”

Na linii zapadła cisza.

„Tak, proszę pani” – wyszeptała Brenda. „Oznaczę to jako oszustwo sporne”.

Rozłączyłem się.

Natychmiast zadzwoniłem do trzech największych biur informacji kredytowej.

Całkowicie zamroziłem raporty.

Nikt — ani ja, ani moi rodzice, ani papież — nie mógł otworzyć nowego konta na moje nazwisko.

Następnie wydrukowałem sfałszowany dokument.

Włożyłem je do nowego folderu na moim biurku.

Oznaczyłem to jako Dowód B.

Siedziałem tam przez chwilę, a cisza panująca w biurze mnie przytłaczała.

Pomyślałem o przyjęciach obiadowych, które organizowali moi rodzice.

Wyobraziłem sobie, jak mój ojciec wznosiłby toast za uczciwość i wartości rodzinne.

Myślałam o tym, jak moja matka krytykowałaby moją postawę i mówiła, że ​​prezentacja jest najważniejsza.

To wszystko było kłamstwem.

To byli oszuści.

Byli to przestępcy ubrani w stroje klubowe.

Uważali, że jestem słabym ogniwem.

Myśleli, że jestem szklanym dzieckiem, które rozbije się pod wpływem nacisku.

Myśleli, że pozywając mnie, wystraszą mnie tak, że zamilknę i nigdy nie będę wystarczająco dokładnie szukać pożyczki.

Mylili się.

Wziąłem telefon komórkowy i oddzwoniłem do Milesa.

„Quinn” – odpowiedział. „Brzmisz inaczej”.

„Jestem inny” – powiedziałem. „Mam aktualizację”.

“Zacząć robić.”

„Znalazłem pożyczkę” – powiedziałem. „Siedemdziesiąt pięć tysięcy. Niespłacony. Jestem poręczycielem”.

„Dobrze” – powiedział Miles, a jego głos stał się ostrzejszy. „Podpisałeś to?”

„Nie” – powiedziałem. „Elaine to zrobiła. Mam PDF-a. To falsyfikat”.

Miles cicho gwizdnął. „To zmienia oblicze gry”.

„Quinn, to oszustwo bankowe. To kradzież tożsamości. Za to grozi obowiązkowa kara więzienia”.

„Wiem” – powiedziałem.

„Co chcesz zrobić?” zapytał.

„Możemy to wykorzystać jako pretekst, żeby skłonić ich do wycofania pozwu. Możemy im powiedzieć, że jeśli wycofają sprawę, nie pójdziemy na policję”.

Spojrzałem na sfałszowany podpis na ekranie.

Spojrzałem na pętlę na Q, która była prawie w porządku, ale nie do końca.

To była pętla matki, która myślała, że ​​jest właścicielką swojej córki.

„Nie” – powiedziałem.

„Nie?” zapytał Miles.

„Nie składamy żadnej oferty” – powiedziałem. „Pozwalamy im działać”.

„Pozwoliliśmy im wejść do pokoju przesłuchań”.

„Pozwalamy im złożyć przysięgę, że są uczciwymi, biednymi ludźmi”.

„Pozwalamy im kopać dół, aż nie będą widzieć nieba”.

„A potem” – powiedziałem – „wpycham je”.

Odłożyłem słuchawkę.

Poczułem dziwne poczucie wyzwolenia.

Przez trzydzieści cztery lata próbowałam zrozumieć, jak stać się córką, jakiej pragnęli.

Próbowałem być dobry.

Próbowałem stać się niewidzialnym.

Próbowałem odnieść sukces.

Teraz znałem swoją rolę.

Nie byłam córką.

Byłem świadkiem oskarżenia.

W zarządzaniu ryzykiem nazywamy to pułapką miodową.

Jest to system przynęty zaprojektowany tak, aby wydawać się atakującemu bezbronnym i atrakcyjnym, wabiąc go do wejścia, abyśmy mogli obserwować jego metody i prześledzić jego pochodzenie.

Moi rodzice i Delaney uważali, że to oni są drapieżnikami.

Myśleli, że wrobili mnie w proces i zmusili do poczucia winy.

Nadszedł czas, aby pozwolić im uwierzyć, że mieli rację.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Minerał nr 1 w usuwaniu plam starczych

2 łyżeczki sody oczyszczonej 1 łyżeczka soku z cytryny Sposób przygotowania: Do miski wsyp sodę oczyszczoną i sok z cytryny ...

Z 1 jajka, jogurtu i odrobiny mąki możesz przygotować ten niesamowicie pyszny deser w zaledwie 15 minut.

✅Gotujemy: Ubijamy jajko z cukrem i cukrem waniliowym. Dodaj masło, jogurt i mleko i dobrze wymieszaj. Dodaj przesianą mąkę wymieszaną ...

Jak odstraszyć komary w nocy

1 cytryna (przekrojona na pół) Całe goździki Instrukcja: Wbij od 5 do 10 goździków w każdą połówkę cytryny. Połóż je ...

Leave a Comment