Użycie ich imion jest dla nich jak policzek.
Moja matka opuszcza ramiona.
„Zdejmij buty” – mówię, wskazując na dywanik szyty na miarę. „Ta podłoga to importowany włoski marmur. Łatwo się plami”.
Niezręcznie zdejmują buty.
Sienna przewraca oczami, ale posłusznie wykonuje polecenie.
Prowadzę ich do głównego salonu.
Sufit ma wysokość dwudziestu stóp.
Z okien roztacza się widok na całe miasto Portland.
Obserwuję, jak próbują udawać, że nie są pod wrażeniem, ale im to nie wychodzi.
Sienna przesuwa dłonią po aksamitnym fotelu.
Podnosi kryształowy wazon, sprawdza na spodzie nazwę marki i odkłada go na miejsce.
„To miłe” – mówi Sienna, a w jej głosie słychać zazdrość. „Trochę przesada jak na jedną osobę, nie sądzisz?”
„Dla mnie idealne” – odpowiadam spokojnie. „Proszę usiąść”.
Siedzą na sofie.
Siedzę na przeciwległym fotelu.
Czuję się, jakbym był na rozprawie sądowej.
Mój ojciec zaczyna odchrząkiwać.
„Byliśmy bardzo zaskoczeni, słysząc o twoim sukcesie. Zawsze wiedzieliśmy, że jesteś mądry.”
„Naprawdę?” – pytam. „Pamiętam, że myślałaś, że jestem toksyczna i niebezpieczna dla zdrowia Sienny”.
Moja mama śmieje się nerwowo.
„Och, kochanie, to było nieporozumienie. To był stresujący czas. Wszyscy byliśmy pod ogromną presją. Rodziny się kłócą, ale wybaczamy sobie nawzajem. Tak właśnie postępuje rodzina”.
„Rozumiem” – mówię. „Więc przyszedłeś mi wybaczyć”.
„Jesteśmy tu, żeby się odbudować” – mówi mój ojciec. „I żeby omówić, jak możemy razem iść naprzód”.
Sienna pochyla się do przodu.
„I bądźmy szczerzy, Belle, nie zrobiłaś tego sama. Skorzystałaś z fundacji, którą ci daliśmy. Skorzystałaś z edukacji, którą opłacił tata. No i cóż… musimy porozmawiać o aplikacji”.
Już jest.
Popyt.
„A co z aplikacją?” – pytam, nie okazując żadnych emocji.
Sienna odrzuca włosy.
Przećwiczyła tę przemowę.
Widzę.
„Cóż, wszyscy wiedzą, że Task Stream – albo Task Flow, jakkolwiek to nazwać – był moim pomysłem. Wpadłem na to po powrocie do domu. Byłeś w pokoju. Słyszałeś, jak o tym mówiłem. Podchwyciłeś mój pomysł i go rozwinąłeś, kiedy byłem zbyt chory, żeby pracować”.
Muszę podziwiać tę śmiałość.
Ona naprawdę wierzy we własne kłamstwo.
„Więc” – kontynuuje Sienna, nabierając pewności siebie – „sprawiedliwie będzie, jeśli omówimy mój udział w kapitale. Nie jestem chciwa. Myślę, że 50% to uczciwa kwota, biorąc pod uwagę, że to była moja własność intelektualna. Poza tym mama i tata potrzebują nowego domu. Ich kredyt hipoteczny jest pod wodą. Skoro masz to” – gestykuluje po pokoju – „oczywiście możesz sobie pozwolić na kupno im mieszkania. Może domku gościnnego tutaj. Moglibyśmy znowu wszyscy razem zamieszkać. Jak za dawnych czasów”.
Moja matka kiwa głową z zapałem.
„To byłoby cudowne. Bardzo za tobą tęsknimy, Val. Moglibyśmy znów być rodziną”.
Patrzę na nie.
Patrzę na ojca, który unika mojego wzroku.
Patrzę na moją matkę, która rozpaczliwie potrzebuje pocieszenia.
Patrzę na Siennę, która czuje, że ma prawo do mojej pracy.
„Powiedz mi, co o tym myślę” – mówię, a mój głos opada o oktawę. „Wyrzuciłeś mnie na deszcz z 200 dolarami. Zostawiłeś mnie bez dachu nad głową. Nie dzwoniłeś do mnie przez sześć lat. Ani w moje urodziny. Ani w Boże Narodzenie. A teraz chcesz się wprowadzić. Chcesz 50% udziałów w mojej firmie”.
„Daliśmy ci twardą miłość” – wyrzucił z siebie mój ojciec. „To cię wzmocniło. Spójrz na siebie. Nie byłoby cię tutaj, gdybyśmy cię nie wypchnęli z gniazda”.
„Popchnęłaś mnie?” – śmieję się. „Zamknąłeś drzwi, Walterze. Wybrałeś ją zamiast mnie, bo powiedziała, że ją rozchorowałem”.
„Byłam chora” – warknęła Sienna. „Twoja energia była mroczna. I oczywiście miałam rację. Spójrz, jaki jesteś samolubny. Masz tyle pieniędzy, a nawet nie chcesz pomóc swoim biednym rodzicom. Jesteś taki egocentryczny”.
„Egocentryczny” – powtarzam. „To ciekawe słowo w twoich ustach”.
„Przestań dramatyzować” – mówi Sienna. „Po prostu wypisz czek, Belle. Albo cię pozwę. Mam świadków, którzy słyszeli, jak rozmawiałam o pomyśle na aplikację, zanim ją stworzyłaś”.
„Świadkowie?” – pytam. „Masz na myśli mamę i tatę?”
„Tak” – uśmiecha się ironicznie. „A sąd uwierzy obojgu rodzicom, a nie jednej zgorzkniałej, skłóconej córce”.
Powoli wstaję.
Podchodzę do ściany i biorę pilota.
„Spodziewałem się, że to powiesz” – mówię. „Więc przygotowałem krótką prezentację”.
„Co?” Sienna marszczy brwi.
Naciskam przycisk.
Za mną z sufitu znika ogromny ekran.
Zasłony automatycznie się zamykają, a pomieszczenie zostaje przyciemnione.
„Widzisz” – mówię, odwracając się do ekranu – „nauczyłem się czegoś bardzo cennego w świecie technologii. Zawsze rób kopie zapasowe i zawsze miej przy sobie dane”.
Ekran zaczyna migać i budzić się do życia.
Pierwszy obraz, który się pojawia, to zrzut ekranu wątku wiadomości tekstowych.
Jest datowany na sześć lat.
Nadawcą jest Sienna.
Odbiorcą jest przyjaciółka o imieniu Jessica.
Przeczytałem tekst na głos.
„Cytat: »W końcu udało mi się ją wyrzucić. Musiałem udawać atak paniki i udawać, że się źle czuję przy kolacji, ale zadziałało. Mamę i tatę tak łatwo przekonać. Teraz mam dom dla siebie«. Koniec cytatu”.
W pokoju zapada cisza.
Śmiertelna cisza.
Moja matka wzdycha.
Patrzy na Siennę.
„Co to jest?”
Twarz Sienny blednie.
„To jest fałszywe” – mówi. „Ona to przerobiła w Photoshopie”.
„Nie zrobiłem tego” – mówię spokojnie. „To z twojego starego konta w chmurze. Kiedyś zalogowałeś się na moim laptopie, pamiętasz? Zapomniałeś się wylogować”.
Klikam pilota.
Następny slajd.
To wpis Sienny na LinkedInie zamieszczony tydzień po tym, jak mnie wyrzucono.
Napisano: „Bardzo się cieszę, że mogę zaprezentować mój nowy pomysł, Task Stream. Rewolucyjny sposób na organizację szaf”.
„Szafy?” – pytam. „Myślałem, że mówiłeś o aplikacji do planowania pracy dla freelancerów. A tu ty proponujesz narzędzie do organizacji szaf. Wygląda na to, że nawet nie zrozumiałeś kodu, który wziąłeś”.
„Zmieniłam kierunek!” krzyczy Sienna.
Ona wstaje.
„Przestań. To naruszenie prywatności”.
„Usiądź” – rozkazuję.
Mój głos odbija się echem od marmurowych ścian.
Ona siedzi.
Klikam jeszcze raz.
Tym razem to coś niedawnego.
To zrzut ekranu z grupowego czatu rodzinnego z przed trzech dni, wysłany przez ciocię Lydię.
Wiadomość jest od mojego ojca:
„Musimy po prostu zachowywać się grzecznie, dopóki nie podpisze aktu własności. Jak już będziemy mieli pieniądze, będziemy mogli ją postawić na nogi. Nadal jest tą samą niewdzięczną dziewczyną”.
I jeszcze jedno od mojej mamy:
Mam tylko nadzieję, że nie będzie oczekiwać, że zostaniemy na dłużej. Nie znoszę jej zachowania. Zdobędziemy pieniądze, kupimy dom nad jeziorem i wyjedziemy.
Odwracam się twarzą do rodziców.
Mój ojciec jest blady, jego usta otwierają się i zamykają jak u ryby.
Moja mama płacze, ale teraz wiem, że jej łzy to tylko mechanizm obronny.
„Zagrałeś ładnie” – mówię. „Zrobiłeś przedstawienie. Ale zapomniałeś, że ciocia Lydia zawsze nienawidziła tego, jak mnie traktowałeś”.
„Lydia to kłamczucha!” – wrzeszczy moja matka. „Ona nam zazdrości”.
„Zazdrosny o co?” – pytam. „O twój kredyt hipoteczny pod wodą? O twoje ulubione dziecko, które nigdy niczego nie założyło? O twój brak granic?”
Podchodzę do nich bliżej.
„Nie przyszedłeś tu dla mnie. Przyszedłeś tu po wypłatę. Myślałeś, że możesz mnie zmusić do sfinansowania twojej emerytury. Myślałeś, że wciąż jestem tą przestraszoną dziewiętnastolatką, która błagała o twoją miłość”.
Przysuwam się bliżej Sienny.
„Ale ja już nią nie jestem. Jestem kobietą, która zbudowała imperium, śpiąc w samochodzie. I nie jestem ci winna ani grosza”.
Sienna patrzy na mnie z czystą nienawiścią.
„Myślisz, że jesteś taki wyjątkowy, bo masz pieniądze. Nadal jesteś sam. Nikt cię tak naprawdę nie kocha. Wszyscy kochają tylko twój portfel”.
„Właściwie” – mówi głos z progu.
Wszyscy się odwracamy.
Wujek Clark tam stoi.
Wygląda na wściekłego.
Obok niego stoi McKenna, trzyma telefon i wszystko nagrywa.
„Clark” – szepcze mój ojciec.
„Witaj, Walterze” – mówi Clark.
Podchodzi i staje obok mnie.


Yo Make również polubił
Ekspresowe Linzer Schnitten – Niesamowicie Pyszne, Spróbuj Raz i Zakochaj się na Zawsze!
Moja mama powiedziała mojemu narzeczonemu, że się wycofałam, oddałam ślub mojej siostrze i ukradłam 20 tys. dolarów pożyczki, a potem płakała, gdy odtworzyłam rodzinie nagrane przez nią nagranie, na którym wszystko knuje.
Kawior z cukinii, jak z mojego dzieciństwa. Najpyszniejszy i najłatwiejszy w przygotowaniu. Robię go co najmniej trzy razy w roku!
Linda dziedziczy stare zegary po babci, a jej chciwy brat dostaje dom. Nieświadomie otrzymała prawie 200 000 dolarów