Miałem właśnie przekazać synowi moją firmę wartą 12 milionów dolarów. Synowa uśmiechnęła się, podając mi filiżankę kawy. Gospodyni „przypadkiem” wpadła na mnie i szepnęła: „Nie pij… po prostu mi zaufaj!”. Cicho wymieniłem się kubkami z synową. Pięć minut później jej uśmiech zniknął. – Page 2 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Miałem właśnie przekazać synowi moją firmę wartą 12 milionów dolarów. Synowa uśmiechnęła się, podając mi filiżankę kawy. Gospodyni „przypadkiem” wpadła na mnie i szepnęła: „Nie pij… po prostu mi zaufaj!”. Cicho wymieniłem się kubkami z synową. Pięć minut później jej uśmiech zniknął.

„Czuję się dziwnie” – wyszeptała.

„Jakby wszystko się kręciło.”

Wtedy Rosa zrobiła krok naprzód, a ja zobaczyłem coś w jej oczach, co powiedziało mi, że doskonale wiedziała, co się dzieje.

„Pani Ever” – powiedziała, a jej głos stał się teraz spokojny.

Kiedy ostatnio coś jadłeś?

„Zjadłam śniadanie” odpowiedziała Ever, ale jej słowa były lekko niewyraźne.

„Czuję się strasznie oszołomiony.”

Nagle jej ciało zesztywniało, a ona zaczęła mieć drgawki.

Nie było to dramatyczne i teatralne, jak to można zobaczyć w filmach.

To było przerażające i prawdziwe, jej ciało drgało w niekontrolowany sposób, a Carlton trzymał ją i krzyczał jej imię.

„Zadzwoń pod numer 911” – zdołałem powiedzieć, choć mój własny głos brzmiał dla mnie dziwnie.

Kiedy Carlton gorączkowo wykręcał numer karetki, spojrzałem na Rosę, która stała zupełnie nieruchomo, obserwując rozwój sytuacji z wyrazem ponurej satysfakcji, a nie szoku.

I w tym momencie, gdy w oddali zawyły syreny, a ciało Ever nadal drżało od tego, co krążyło w jej organizmie, zrozumiałem, że kawa, którą piłem – kawa, którą Rosa celowo rozlała – była przeznaczona dla mnie.

Kobieta leżąca na mojej sofie i drgająca, została właśnie otruta własną bronią.

Miałem wrażenie, że jazda karetką do Boston General Hospital trwała wieczność, choć prawdopodobnie nie dłużej niż 15 minut.

Siedziałem z tyłu obok Carltona i obserwowałem, jak ratownicy medyczni udzielają pomocy Ever, która na zmianę odzyskiwała i traciła przytomność.

Jej twarz miała barwę popiołu i mimo że maska ​​tlenowa zakrywała połowę jej twarzy, jej oddech pozostał płytki i ciężki.

Carlton trzymał ją za rękę i powtarzał:

„Będzie dobrze, kochanie. Wszystko będzie dobrze.”

Ale zauważyłem coś, co zmroziło mnie bardziej niż stan Evera.

W jego głosie nie było słychać autentycznej paniki.

Owszem, budziło to niepokój, ale brzmiało bardziej jak wypowiedź aktora wygłaszającego kwestie niż męża obserwującego walkę żony o życie.

Ciągle myślałem o ostrzeżeniu Rosy i o tym, jak celowo wylała kawę.

Dwadzieścia lat wspólnej pracy.

A Rosa nigdy nie była niezdarna.

Nigdy.

Odkurzała bezcenne antyki, dotykała delikatnej porcelany i poruszała się po naszym domu z precyzją osoby, która rozumie wartość wszystkiego, czego się dotknęła.

W szpitalu Ever został natychmiast przewieziony na oddział ratunkowy, a Carlton i ja zostaliśmy skierowani do poczekalni, w której unosił się zapach środków dezynfekujących i strachu.

Światło jarzeniówek było zbyt jasne, rzucając na wszystko ostre cienie, przez co twarz Carltona wyglądała wychudzona i dziwnie.

„Powinienem zadzwonić do jej rodziców” – powiedział Carlton, chodząc tam i z powrotem po niewielkiej przestrzeni.

„Będą chcieli wiedzieć, co się stało”.

„Co im powiesz?” – zapytałem, uważnie obserwując jego reakcję.

Przestał chodzić i odwrócił się, żeby na mnie spojrzeć.

„Prawda jest taka, że ​​zemdlała w domu i nie wiemy dlaczego”.

Ale to nie jest całkowita prawda, prawda?

Prawda była taka, że ​​Ever zasłabł po wypiciu kawy, która miała być moja.

Kawy, której Rosa celowo mi nie pozwoliła dokończyć.

Prawda była taka, że ​​żona mojego syna mogła umierać z powodu trucizny przeznaczonej dla mnie.

Lekarka pojawiła się około godziny później, była to zmęczona kobieta po czterdziestce, o łagodnych oczach i poważnym wyrazie twarzy.

„Czy jesteście rodziną Ever Whitmore?”

„Jestem jej mężem” – odpowiedział natychmiast Carlton.

„To moja matka. Jak się czuje?”

„Jej stan jest stabilny, ale wykonujemy szczegółowe badania krwi. Jej objawy sugerują spożycie jakiejś substancji toksycznej. Czy możesz sobie przypomnieć coś nietypowego, co mogła dzisiaj spożyć? Jakieś leki, suplementy, środki czyszczące?”

Carlton szybko pokręcił głową.

„Nic nadzwyczajnego. Piliśmy kawę i rozmawialiśmy o interesach, kiedy nagle poczuła zawroty głowy i zemdlała.”

Lekarz zrobił notatki w jej karcie.

„A co z kawą? Skąd się wzięła?”

„Przywiozłeś to kiedyś z nowego miejsca na Newbury Street?” – odpowiedział Carlton.

„Ale moja matka i ja piłyśmy tę samą kawę i wszystko było w porządku.”

Ale to również nie jest prawdą.

Nie zdążyłem wypić ani kropli, bo Rosa mi je wylała, a ta odrobina, którą wypiłem, spowodowała u mnie zawroty głowy i dezorientację.

Efekt ten ustąpił w trakcie jazdy karetką, odzyskałem jasność umysłu i narastającą pewność, że ktoś próbował mnie zabić.

„Będziemy musieli zbadać resztki kawy i jedzenia, które zostały ci po spotkaniu” – kontynuował lekarz.

„Policja będzie chciała zbadać, czy było to celowe zatrucie”.

Zobaczyłem, jak szczęka Carltona zacisnęła się niemal niezauważalnie.

„Oczywiście” – powiedział. „Cokolwiek potrzebujesz”.

Po wyjściu lekarza Carlton natychmiast wyciągnął telefon.

„Muszę zadzwonić do Rosy i poprosić ją o posprzątanie bałaganu, który powstał dziś rano, zanim przyjedzie policja”.

„Właściwie” – powiedziałem cicho – „myślę, że powinniśmy zostawić wszystko dokładnie tak, jak jest”.

Spojrzał na mnie ostro.

„Dlaczego mielibyśmy to zrobić?”

„Bo gdyby ktoś próbował otruć Ever, dowody mogłyby pomóc mu ustalić, kto to zrobił”.

Carlton patrzył na mnie przez dłuższą chwilę i zobaczyłem, że coś przemknęło przez jego twarz.

Obliczenie.

„Myślisz, że ktoś ją celowo otruł?”

„Myślę, że nie powinniśmy wyciągać żadnych wniosków, dopóki nie dowiemy się więcej”.

Ale już wcześniej powziąłem takie założenie i z każdą minutą stawało się ono coraz bardziej pewne.

Ktoś próbował mnie otruć, a Ever zamiast mnie, wypił ten napój.

Pytanie brzmiało, czy Carlton brał udział w planie, czy też był tak niewinny, jak udawał.

Kiedy przeprosiłem i postanowiłem skorzystać z toalety, wyszedłem na zewnątrz i zadzwoniłem do Rosy.

Odebrała po pierwszym dzwonku, tak jakby czekała przy telefonie.

„Pani Whitmore, jak się czuje pani Ever?”

„Ona żyje, Rosa. I to nie dzięki kawie, którą przyniosła dziś rano”.

Po drugiej stronie linii zapadła długa cisza.

W końcu Rosa przemówiła, a jej głos był niewiele głośniejszy od szeptu.

„Musi pani coś wiedzieć, pani Whitmore. Rzeczy, które widziałem… rzeczy, o których powinienem był powiedzieć pani wcześniej”.

„Jakie rzeczy?” zapytałem.

„Czy możesz się ze mną spotkać w jakimś ustronnym miejscu? Nie w domu. Pan Carlton powiedział, że mnie dziś zwolni za niezdarność i nie sądzę, żeby którakolwiek z nas mogła bezpiecznie rozmawiać w miejscu, gdzie mógłby nas usłyszeć”.

Moje serce zaczęło walić.

“Gdzie?”

„Jest mała kawiarnia o nazwie Marley’s na Commonwealth Avenue, jakieś sześć przecznic od szpitala. Mogę tam być za 20 minut”.

„Rosa” – powiedziałem napiętym głosem – „czy mówisz to, co myślę, że mówisz?”

„Mówię, że pani Ever od tygodni dosypywała ci czegoś do porannej kawy i w końcu nie mogłem już na to patrzeć. Mówię, że śledziłem wszystko, a ty jesteś w większym niebezpieczeństwie, niż ci się wydaje.”

Połączenie się urwało, a ja stałem na zatłoczonym chodniku, a cały mój świat wywrócił się do góry nogami.

Przez tygodnie Ever podawał mi powolne, ostrożne, metodyczne leki, a dziś miała być ostatnia dawka.

Wróciłem do szpitala oszołomiony, a w mojej głowie kłębiły się myśli, których nie chciałem brać pod uwagę.

Gdy dotarłem do poczekalni, Carlton rozmawiał przez telefon cichym, pilnym tonem.

„Nie, wszystko poszło nie tak” – powiedział. „Jest teraz w szpitalu i policja będzie to badać”.

Zobaczył, że się zbliżam i szybko zakończył rozmowę.

„To była praca” – powiedział gładko. „Musiałem odwołać popołudniowe spotkania”.

Ale już wystarczająco dużo słyszałam, żeby wiedzieć, że ktokolwiek z nim rozmawiał, nie był to nikim z biura.

Carlton spodziewał się, że coś pójdzie nie tak.

Był przygotowany na interwencję policji.

„Carlton” – powiedziałem, siadając obok niego – „chcę, żebyś był ze mną całkowicie szczery w pewnej sprawie”.

Odwrócił się w moją stronę i na moment jego maska ​​się osunęła.

W jego oczach dostrzegłam strach, ale także coś jeszcze.

Gniew.

„Co chcesz wiedzieć, mamo?”

„Od jak dawna planował Pan przejęcie firmy?”

“Co masz na myśli?”

„Jak długo czekałeś, aż umrę, żebyś mógł odziedziczyć wszystko?”

Pytanie zawisło w powietrzu między nami, niczym czyjaś fizyczna obecność.

Na twarzy Carltona szybko pojawiło się kilka wyrazów — szok, ból, złość i w końcu coś, co wyglądało niemal jak ulga.

„Nigdy nie chciałbym, żeby coś ci się stało, mamo. Wiesz o tym.”

Ale odpowiedział zbyt szybko, a w jego głosie słychać było tę samą sztuczność, którą zauważyłem w karetce.

To był głos kogoś, kto przećwiczył tę rozmowę.

„Wyjdę na zewnątrz, żeby zaczerpnąć świeżego powietrza” – powiedziałem, wstając.

„Zadzwonisz do mnie, jeśli będą jakieś wieści o Ever?”

“Oczywiście.”

Gdy odchodziłem, usłyszałem, jak wykonuje kolejną rozmowę telefoniczną.

Nie mogłem zrozumieć słów, ale ton był naglący, niemal paniczny.

Dwadzieścia minut później siedziałem naprzeciwko Rosy w małej, słabo oświetlonej kawiarni, w której unosił się zapach cynamonu i starej kawy.

Rosa wyglądała na starszą niż swoje 52 lata, na jej twarzy malował się niepokój i poczucie winy.

„Powinnam była powiedzieć ci wcześniej” – powiedziała bez ogródek.

„Ale na początku nie byłem pewien, a potem bałem się, że mi nie uwierzysz.”

„Powiedz mi teraz.”

Rosa wyciągnęła z torebki mały notesik i położyła go na stole między nami.

„Zacząłem spisywać te rzeczy jakieś trzy miesiące temu, kiedy po raz pierwszy zauważyłem, że pani Ever robi coś dziwnego.”

Otworzyła notatnik i zobaczyła strony zapisane starannym pismem — daty, godziny i szczegółowe obserwacje.

„Codziennie rano pijesz kawę w salonie, czytając przy tym gazetę” – kontynuowała Rosa.

„Przez 20 lat parzyłem tę kawę w ten sam sposób, w tej samej filiżance i przynosiłem ci ją na tej samej tacy. Ale trzy miesiące temu pani Ever zaczęła przychodzić wcześnie rano, kiedy miałeś spotkania biznesowe”.

Przypomniałem sobie te pierwsze wizyty.

Ever przychodziła przed dziewiątą i twierdziła, że ​​chce pomóc nam przygotować się do spotkania, które mieliśmy zaplanowane.

Często przejmowała obowiązki związane z podawaniem kawy, twierdząc, że Rosa ma już dość zajęć.

„Na początku myślałam, że ona po prostu chce pomóc” – kontynuowała Rosa, przewracając strony.

„Ale potem zauważyłem, że w te poranki zaczynałeś się źle czuć – zawroty głowy, mdłości, osłabienie. Mówiłeś, że to tylko stres w pracy, ale działo się tak tylko wtedy, gdy pani Ever dotykała twojej kawy.”

Pokazała mi stronę z datami i objawami.

Trzy miesiące uważnej obserwacji zapisane precyzyjnym pismem Rosy.

„Zaczęłam więc przyglądać się jej uważniej” – powiedziała.

„Pewnego ranka, jakieś sześć tygodni temu, udawałem, że zajmuję się spiżarnią, ale przez okienko kuchenne mogłem zajrzeć do kuchni. Pani Ever miała małą fiolkę z przezroczystym płynem i wlała kilka kropli do kawy, zanim ją zamieszała.”

Zrobiło mi się niedobrze.

Sześć tygodni systematycznego zatruwania.

„Dlaczego mi wtedy nie powiedziałeś?” – zapytałem.

„Bo się bałam” – przyznała Rosa, a w jej oczach zaczęły zbierać się łzy.

„Pan Carlton już dwukrotnie groził mi zwolnieniem za zadawanie zbyt wielu pytań o firmę. Powiedział, że robię się zbyt wścibska jak na gosposię. Bałam się, że jeśli bez dowodów oskarżę jego żonę o otrucie, nie tylko mnie zwolni, ale i dopilnuje, żebym nigdy nie mogła pracować nigdzie indziej”.

„Więc zacząłeś prowadzić dokumentację.”

„Zacząłem prowadzić zapiski i robić zdjęcia”.

Wyciągnęła telefon i pokazała mi serię zdjęć — Zawsze w kuchni, sięgająca do torebki, Zawsze stojąca nad moją filiżanką kawy z czymś w dłoni, Zawsze mieszająca w filiżance z wyrazem zimnego skupienia.

„Dziś rano” – kontynuowała Rosa – „widziałam, jak wlała ci do kawy więcej kropli niż zwykle. Znacznie więcej. Słyszałam ją też wcześniej przez telefon, jak rozmawiała z panem Carltonem o tym, że wszystko skończy się dzisiaj. Wiedziałam, że cokolwiek zaplanowała, będzie to gorsze niż to, że poczujesz się źle”.

„Więc upewniłeś się, że tego nie wypiłem.”

„Nie mogłem pozwolić, żeby panią zabiła, pani Whitmore. Była pani dla mnie dobra przez 20 lat. Pomogła mi pani, kiedy moja córka chorowała. Zapłaciła pani za jej operację, kiedy mnie na nią nie było stać. Traktowała mnie pani jak członka rodziny, kiedy moja rodzina była tysiące kilometrów stąd”.

Sięgnąłem przez stół i wziąłem Rosę za rękę.

„Uratowałeś mi życie.”

Rosa ścisnęła moją dłoń.

„To nie wszystko, pani Whitmore. Rzeczy, których się dowiedziałem o panu Carltonie.”

Przejrzała inną część notatnika.

Spotykał się z prawnikami w sprawie zmiany twojego testamentu. Wykupił dla ciebie polisy na życie, o których nie wiesz. I przelewał pieniądze z kont firmowych na konta, do których tylko on ma dostęp.

Zdrada była głębsza, niż się spodziewałem.

Carlton nie czekał, aż umrę śmiercią naturalną.

Aktywnie planował moją śmierć, jednocześnie kradnąc firmę, która ostatecznie miała stać się jego dziedzictwem.

„A tak w ogóle, ile pieniędzy przeniósł?” – zapytałem.

Rosa zajrzała do notatek.

„Z tego, co udało mi się wyczytać z dokumentów, które zostawił w gabinecie, wynika, że ​​w ciągu ostatnich sześciu miesięcy zarobił co najmniej 200 tys. dolarów, a może i więcej”.

Dwieście tysięcy dolarów.

Wystarczająco dużo, by zatrudnić profesjonalną pomoc, zatuszować dowody, kupić milczenie.

Wystarczająco dużo, by sfinansować systematyczny spisek.

„Rosa, musisz coś dla mnie zrobić” – powiedziałem.

„Musisz zebrać wszystkie dowody i zanieść je bezpośrednio na policję. Nie wracaj najpierw do domu. Nie dzwoń do nikogo. Po prostu jedź prosto na komisariat.”

„A co z tobą?” zapytała.

„Wracam do szpitala, żeby poczekać na wyniki badań. Jeśli potwierdzą, że Ever został otruty, powstanie wiele pytań, na które Carlton nie będzie w stanie odpowiedzieć”.

Gdy wstawaliśmy, żeby wyjść, Rosa złapała mnie za ramię.

„Pani Whitmore, proszę uważać. Jeśli pan Carlton zorientuje się, że wiesz, co planowali…”

„Nie zrobi mi krzywdy w szpitalu pełnym świadków” – powiedziałem.

„Ale Rosa, po rozmowie z policją nie wracaj do domu. Zostań w bezpiecznym miejscu, dopóki to się nie wyjaśni.”

Wróciłem do Boston General z jaśniejszym umysłem niż przez ostatnie miesiące.

Zawroty głowy i dezorientacja, których doświadczałem, nie były objawami starzenia się ani stresu.

Były to objawy stopniowego zatrucia arszenikiem, mające mnie osłabić przed przyjęciem ostatecznej, śmiertelnej dawki.

Kiedy wróciłem do poczekalni, Carlton siedział dokładnie tam, gdzie go zostawiłem.

Teraz jednak towarzyszył mu mężczyzna w drogim garniturze, który wyglądał na prawnika.

„Mamo, to jest Davidson” – powiedział Carlton, wstając, gdy mnie zobaczył.

„To nasz prawnik rodzinny. Pomyślałem, że powinniśmy mieć reprezentację prawną, biorąc pod uwagę to, co stało się z Everem”.

David Richardson wyciągnął rękę z wymuszonym uśmiechem.

„Pani Whitmore, przykro mi, że spotykamy się w takich okolicznościach. Carlton zadzwonił do mnie, bo obawia się, że ktoś mógłby spróbować obwinić pani rodzinę o to, co stało się z Everem”.

„Dlaczego ktoś miałby nas obwiniać?” – zapytałem, szczerze ciekaw, jak zamierzają sobie z tym poradzić.

„Cóż” – powiedział ostrożnie David – „jeśli policja ustali, że Ever została celowo otruta, przesłucha wszystkich, którzy mieli dostęp do tego, co spożyła. Skoro stało się to w waszym domu podczas rodzinnego spotkania, wszyscy możecie być potencjalnie podejrzani”.

To był sprytny i wyprzedzający ruch.

Natychmiast zatrudniając prawnika, Carlton stworzył sytuację, w której to jego rodzina stała się niesprawiedliwie celem śledztwa, a nie była sprawcą usiłowania morderstwa.

„To ma sens” – powiedziałem neutralnie.

„Myślę, że powinniśmy być gotowi szczerze odpowiedzieć na ich pytania”.

Carlton i David wymienili szybkie spojrzenia, które powiedziały mi, że już przygotowali swoją wersję szczerych odpowiedzi.

Wtedy wróciła doktor Martinez, a jej wyraz twarzy był jeszcze poważniejszy niż poprzednio.

„Pani Whitmore, panie Whitmore, muszę z panem porozmawiać o wynikach testów.”

Poszliśmy za nią do małego pokoju konsultacyjnego, który bardziej przypominał salę przesłuchań niż miejsce dyskusji medycznych.

„Twoja żona została otruta arszenikiem” – powiedział dr Martinez bez ogródek.

„Znaczna dawka, która byłaby śmiertelna, gdyby nie otrzymała natychmiastowej pomocy medycznej. Powiadomiono policję, która będzie chciała przesłuchać wszystkich, którzy byli obecni, gdy zażyła cokolwiek, co zawierało truciznę”.

Twarz Carltona zbladła, ale jego głos pozostał spokojny.

„Arszenik? Jak to możliwe?”

„To ustali śledztwo policyjne” – odpowiedział dr Martinez.

W międzyczasie pani Whitmore będzie musiała pozostawać pod ścisłą obserwacją. Zatrucie arszenikiem może mieć długotrwałe skutki i chcemy mieć pewność, że otrzyma odpowiednie leczenie.

„Czy ona wyzdrowieje?” zapytałem.

„Z leczeniem, tak. Miała wielkie szczęście, że to, co połknęła, zostało wykryte i wyleczone tak szybko”.

Szczęśliwy.

Gdyby tylko wiedziała, jakie miała szczęście, że Rosa uratowała nam życie niezdarnym potknięciem i szepczącym ostrzeżeniem.

Gdy wyszliśmy z gabinetu konsultacyjnego, Carlton natychmiast zwrócił się do Davida.

„Co teraz zrobimy?”

Ale Dawid patrzył na mnie z wyrazem twarzy, którego nie potrafiłem odczytać.

„Pani Whitmore” – powiedział – „czy ma pani pojęcie, jak arszenik mógł dostać się do czegoś, co spożyła pani synowa?”

To był test.

Chcieli wiedzieć, co podejrzewam, co Rosa mogła mi powiedzieć, czy będę stanowił problem dla ich starannie skonstruowanej historii.

„Nie mam pojęcia” – powiedziałem spokojnie.

„Ale jestem pewien, że śledztwo policji ujawni prawdę”.

I tak by było.

Rosa prawdopodobnie rozmawiała właśnie z detektywami, pokazując im zdjęcia i dowody, które miały obalić kłamstwa, jakie przygotowali Carlton i jego prawnik.

Zadzwonił telefon Carltona, więc odszedł, żeby odebrać.

Nie słyszałem, co mówił, ale widziałem, jak w ciągu kilku sekund wyraz jego twarzy zmienił się z zaniepokojonego na spanikowany, a następnie na wściekły.

Kiedy się rozłączył, zwrócił się do Davida dzikim wzrokiem.

„Mamy problem. Policja właśnie aresztowała Rosę za usiłowanie zabójstwa”.

Dawid ponuro skinął głową.

„Spodziewałem się, że będą próbowali zrzucić winę na pomoc. To najbardziej oczywisty podejrzany, jeśli w grę wchodzi trucizna”.

Ale wiedziałem lepiej.

Rosa nie została aresztowana za usiłowanie morderstwa, ponieważ była wygodnym kozłem ofiarnym.

Została aresztowana, ponieważ Carlton dowiedział się, że rozmawiała z policją, i próbował wyeliminować jedynego świadka, który mógłby udowodnić, co on i Ever planowali.

Różnica polegała na tym, że Rosa była na tyle mądra, że ​​zrobiła kopie wszystkiego.

I wkrótce – bardzo wkrótce – Carlton miał zdać sobie sprawę, że jego doskonały plan stał się dowodem, który mógł go zniszczyć.

Komisariat policji przypominał mi wejście do innego świata, świata, w którym wygodne kłamstwa, w których żyłem przez miesiące, rozpłynęły się pod jaskrawym światłem świetlówek.

Detektyw Sarah Chen była kobietą po czterdziestce, o bystrym spojrzeniu i cierpliwości, którą zawdzięczała latom wysłuchiwania kłamstw prosto w twarz.

Pojechałem tam prosto ze szpitala, zostawiając Carltona z jego prawnikiem, który miał zająć się wszelkimi szkodami, jakie uznali za konieczne.

Nie wiedzieli, że rozmawiałem już z obrońcą z urzędu Rosy i że sam wyznaczyłem sobie prawnika, który będzie ją reprezentował.

Jeśli mój syn myślał, że może wrobić kobietę, która uratowała mi życie, to wkrótce miał się przekonać, jak bardzo się mylił.

„Pani Whitmore” – powiedziała detektyw Chen, prowadząc mnie do małego pokoju przesłuchań – „dziękuję, że przyszła pani dobrowolnie. Wiem, że to musi być trudny czas dla pani rodziny”.

„Detektywie” – powiedziałem – „zanim zaczniemy, chcę, żebyś wiedział, że Rosa Martinez jest niewinna w sprawie usiłowania zabójstwa mojej synowej. Właściwie, uratowała nam życie dziś rano”.

Detektyw Chen uniósł brwi i otworzył grubą teczkę.

„To ciekawa perspektywa. Czy możesz mi powiedzieć, dlaczego tak uważasz?”

Przez następną godzinę analizowałem wszystko, co się wydarzyło – począwszy od dziwnej kawy, którą przyniosła Ever, po celową niezdarność Rosy i ostrzeżenie, które szepnęła mi do ucha.

Kiedy skończyłem, detektyw Chen milczał przez dłuższą chwilę.

„Pani Whitmore” – powiedziała w końcu – „to, co pani opisuje, sugeruje, że ktoś próbował panią otruć, a pani synowa przypadkowo zażyła truciznę przeznaczoną dla pani”.

„Dokładnie to opisuję.”

„I wierzysz, że twój syn wiedział o tym planie?”

Słowa te zawisły w powietrzu niczym oskarżenie, którego raz wypowiedzianego nie można było cofnąć.

„Myślę, że mój syn planował moją śmierć od miesięcy, a może nawet dłużej”.

Detektyw Chen robiła notatki w swoim notesie.

„Rozmawialiśmy już z Rosą Martinez. Jej historia dokładnie pokrywa się z twoją, a ona dostarczyła nam obszerną dokumentację podejrzanych zachowań, które zaobserwowała w ciągu ostatnich trzech miesięcy”.

„Jaki rodzaj dokumentacji?” zapytałem.

„Zdjęcia, szczegółowe notatki, a nawet nagrania rozmów między pani synem a jego żoną. Pani Whitmore, jeśli to, co udokumentowała Rosa, jest prawdą, jest pani ofiarą usiłowania zabójstwa od dłuższego czasu”.

Moje ręce zaczęły się trząść, więc położyłam je razem na kolanach.

Usłyszenie tego tak wprost uczyniło to prawdą, w sposób, w jaki nie potwierdziły się moje podejrzenia.

Przez miesiące Carlton i Ever powoli mnie zatruwali, podczas gdy ja im ufałam, uwzględniałam ich w moich decyzjach biznesowych i traktowałam jak rodzinę, za którą ich uważałam.

„Jest jeszcze coś” – kontynuował detektyw Chen.

„Uzyskaliśmy nakaz przeszukania domu i biura pani syna. Znaleźliśmy kilka niepokojących przedmiotów”.

Otworzyła kolejny folder i rozłożyła na stole kilka zdjęć.

Posiadam wiele polis ubezpieczeniowych na życie na łączną kwotę 5 milionów dolarów, wszystkie wykupione w ciągu ostatniego roku.

Wyciągi bankowe wykazujące regularne przelewy z moich kont firmowych na konta osobiste, którymi zarządza wyłącznie mój syn.

Następnie wręczyła mi plastikową torebkę na dowody, w której znajdowała się mała szklana fiolka z zakraplaczem.

„Znaleźliśmy to ukryte w biurku twojej synowej w pracy. Laboratorium potwierdziło, że zawiera skoncentrowany roztwór arsenu”.

Wpatrywałem się w fiolkę – ten maleńki pojemnik, który miał zakończyć moje życie kropla po kropli.

„Ile by to zajęło?” zapytałem.

„Na podstawie dawki, którą Rosa udokumentowała w swoich obserwacjach, prawdopodobnie kolejne dwa do trzech tygodni. Objawy, których doświadczałeś – osłabienie i dezorientacja – były oznakami gromadzenia się arsenu w twoim organizmie. Ilość, którą dodali ci do kawy tego ranka, byłaby dawką ostateczną”.

W pomieszczeniu było zimno, mimo że w budynku było gorąco.

„Co się teraz stanie?”

„Aresztujemy twojego syna i formalnie oskarżamy twoją synową o usiłowanie zabójstwa i spisek. Dzięki dowodom Rosy i temu, co znaleźliśmy podczas przeszukania, mamy więcej niż wystarczająco dużo dowodów, by wszcząć postępowanie karne”.

Detektyw Chen lekko pochylił się do przodu.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

4 produkty specjalnie dla kobiet. Obowiązkowa część diety po 35 roku życia! Zwróć uwagę i poradź mamie.

Jeśli objawy występują, mogą   być zaczerwienione lub można je wykryć   we krwi i zbadać później. Bij een afname worden vaak syntetyczne estrogenvervangers ...

Wawrzyn i sól: mieszanka na wagę złota! Moja babcia nauczyła mnie używać go w ten sposób…zobacz resztę

Porada babci: Liść laurowy w połączeniu z solą może być używany także do aromatyzowania ryżu podczas gotowania. Warianty Ziołowa mieszanka: ...

Pieniek czekoladowy Savoiardi: bez pieczenia i po prostu pyszny!

2. **Przygotowanie Savoiardi**: – Pokrój biszkopty Savoiardi na małe kawałki. Możesz je po prostu przekroić wzdłuż i w poprzek. 3 ...

Przepis na sałatkę ogórkową: spalaj tłuszcz podczas snu!

Instrukcje Przygotowanie ogórka Pokrój ogórka w cienkie plasterki i posyp odrobiną soli. Odstaw na 10 minut, aby odsączyć nadmiar wody, ...

Leave a Comment