Rebecca i Marcus nie planowali po prostu mnie okraść.
Byli częścią machiny, która działała przez lata.
„Dlaczego nie zostało to ujawnione wcześniej?”
„Ponieważ ofiary były odizolowane, a rodziny albo nie wiedziały, co się dzieje, albo były zbyt zastraszone, by stawić opór” – wyjaśniła Margaret. „To zbrodnia doskonała. Legalnie odebrać wszystko ludziom, którzy są zbyt bezbronni, by się bronić”.
„Ale my to powstrzymamy” – powiedziała Margaret.
„Zdemontujemy go całkowicie”.
Zaczynając od Rebekki i Marcusa.
W miarę jak pojawiały się nowe szczegóły, zainteresowanie mediów rosło.
Lokalne stacje informacyjne zaczęły badać inne podejrzane przypadki opieki.
Prokurator generalny stanu ogłosił powołanie grupy zadaniowej, która zbada kwestię wykorzystywania osób starszych w Pensylwanii.
Federalni śledczy zaczęli badać oszustwa pocztowe i naruszenia przepisów dotyczących handlu międzystanowego.
Rebecca i Marcus stali się symbolem wykorzystywania osób starszych, ich twarze pojawiały się w gazetach i na ekranach telewizorów jako przykłady najgorszego rodzaju zdrady rodzinnej.
Otrzymałem setki listów od innych starszych osób, które doświadczyły podobnych praktyk.
Niektórym udało się odeprzeć ataki, ale wielu straciło wszystko na rzecz dzieci, wnuków lub opiekunów, którzy widzieli w nich źródło pieniędzy, a nie ludzi zasługujących na szacunek i godność.
Jeden list szczególnie się wyróżniał.
Droga Pani Hitcher, nazywam się Dorothy Morrison i mam 82 lata. W zeszłym roku mój wnuk próbował doprowadzić do uznania mnie za ubezwłasnowolnioną, żeby móc sprzedać dom i umieścić mnie w domu opieki. Bałam się, żeby się bronić i straciłam wszystko. Teraz mieszkam w ośrodku, gdzie mogę wykonywać jeden telefon tygodniowo i nie mogę przyjmować żadnych odwiedzin bez pozwolenia. Nie mam pieniędzy, nie mam niezależności ani nadziei. Pani historia dodała mi odwagi, żeby spróbować walczyć. Czy mogłaby mi Pani pomóc, Dorothy?
Pokazałem list Margaret, która przeczytała go z narastającym gniewem.
„Właśnie dlatego to robimy” – powiedziała. „Nie chodzi tylko o sprawiedliwość dla was. Chodzi o powstrzymanie systemu, który żeruje na bezbronnych ludziach”.
„Czy możemy pomóc Dorotce?”
„Pomożemy Dorothy i każdej innej ofierze, którą uda nam się zidentyfikować”.
Margaret współpracowała z organami ścigania, grupami zajmującymi się obroną praw ofiar i innymi prawnikami, aby przygotować to, co nazwała matką wszystkich spraw RICO — śledztwo w sprawie wymuszeń, które miało na celu wykrycie całej siatki zajmującej się wykorzystywaniem osób starszych.
„Mówimy o systematycznym przestępczym przedsięwzięciu” – wyjaśniła. „Prawnicy, sędziowie, administratorzy domów opieki, personel medyczny – wszyscy współpracują, by okradać osoby starsze. To zorganizowana przestępczość pod przykrywką postępowania sądowego”.
„Ile osób było zaangażowanych?”
„Zidentyfikowaliśmy co najmniej dwadzieścia osób w sześciu hrabstwach. Skala strat finansowych jest oszałamiająca – miliony dolarów zabrane setkom ofiar w ciągu ostatniej dekady. A Rebecca i Marcus byli w to zaangażowani przez cały czas”.
„Marcus był jednym z głównych organizatorów. Zwerbował innych prawników, zidentyfikował potencjalne ofiary i koordynował działania ze skorumpowanymi sędziami, aby przyspieszyć sprawy”.
„Rebecca była jego badaczką. Opracowała techniki fabrykowania dowodów niekompetencji”.
Kobieta, którą wychowałam – dziewczyna, którą nauczyłam piec ciasteczka, pomagałam w odrabianiu lekcji i wysłałam na studia, choć sama musiałam się poświęcić – stała się zawodową drapieżczynią specjalizującą się w niszczeniu życia starszych ludzi.
„Jak mogła się tym stać?” – zapytałem Margaret pewnego wieczoru, gdy przeglądaliśmy kolejne dowody. „Jak mała dziewczynka, która przynosiła mi rysunki ze szkoły, mogła wyrosnąć na kogoś, kto systematycznie rujnuje życie starym ludziom?”
Margaret milczała przez dłuższą chwilę.
„Nie wiem, Flo. Może zawsze była do tego zdolna, a my po prostu tego nie dostrzegaliśmy. Może coś w niej pękło po drodze. A może po prostu była na tyle chciwa i zdesperowana, żeby uciszyć swoje sumienie”.
„Myślisz, że ona mnie kiedykolwiek naprawdę kochała?”
„Myślę, że kochała to, co mogłeś dla niej zrobić. Pieniądze, bezpieczeństwo, styl życia. Ale kochała kogoś na tyle, by chronić go przed krzywdą, by poświęcić się dla jego dobra…”
Margaret pokręciła głową.
„Nie sądzę, żeby Rebecca kiedykolwiek kochała kogoś w ten sposób”.
Prawda tej oceny uderzyła mnie jak fizyczny cios.
Rozglądając się po latach, dostrzegłem pewien schemat.
Rebecca zawsze była gotowa przyjmować miłość, wsparcie i poświęcenie od innych, ale nigdy nie była gotowa, by dać im to w zamian.
Kiedy Harold był chory, odwiedziła go dwa razy.
Kiedy po jego śmierci zmagałam się z samotnością, ona była zbyt zajęta swoimi problemami, żeby spędzać ze mną czas.
Kiedy potrzebowałam pomocy w zorganizowaniu jego spraw, wysłała Marcusa, żeby zajął się wszystkim, zamiast udzielać mu osobistego wsparcia emocjonalnego.
Pomyliłem jej chęć wzięcia ode mnie czegoś za szczere uczucie.
„Ona mnie wcale nie kochała, prawda?” – wyszeptałem.
Margaret sięgnęła przez stół i wzięła mnie za rękę.
„Może i robiła to w ograniczonym zakresie, na jaki ją było stać. Ale to nie była miłość, która powstrzymałaby ją przed zrobieniem ci krzywdy, kiedy tylko było to możliwe”.
„A to wcale nie jest prawdziwa miłość”.
„Nie, Flo. Nie jest.”
Tej nocy siedziałem w gabinecie Harolda i pisałem w dzienniku, który prowadziłem od początku tej gehenny.
Ostatni wpis był prosty.
Dziś dowiedziałem się, że moja córka nigdy mnie tak naprawdę nie kochała. Powinno to boleć bardziej, niż boli, ale przede wszystkim czuję ulgę, że w końcu zrozumiałem prawdę.
Proces rozpoczął się sześć miesięcy później i był dokładnie taki, jak obiecywała Margaret.
Publiczne ujawnienie reputacji, karier i wolności Rebekki i Marcusa.
Sala sądowa była wypełniona reporterami, ofiarami, rodzinami i obserwatorami prawnymi, którzy przybyli, aby być świadkami tego, co media nazwały procesem stulecia w sprawie wykorzystywania osób starszych.
Rebecca i Marcus zatrudnili oddzielnych prawników, co od razu wskazywało, że ich małżeństwo jest skazane na niepowodzenie, podobnie jak ich wolność.
Prawnik Rebekki próbował przedstawić ją jako naiwną żonę, którą manipulował kontrolujący ją mąż.
Adwokat Marcusa próbował twierdzić, że jego klient szczerze wierzył w moją niekompetencję i starał się mi pomóc.
Żadna ze strategii nie zadziałała.
Prokurator okręgowa Catherine Mills rozpoczęła przemówienie od miażdżącego przedstawienia dowodów.
Na wypełnionej po brzegi sali sądowej odtwarzano nagrania audio Rebekki i Marcusa planujących moją zagładę.
Nagrania z monitoringu pokazują, że Marcus spotyka się ze skorumpowanymi urzędnikami.
Dokumenty finansowe wskazują na miesiące przygotowań i badań.
„Panie i panowie ławnicy” – powiedziała Mills w swoim oświadczeniu wstępnym – „w tej sprawie chodzi o zdradę w czystej postaci. Oskarżeni nie tylko próbowali ukraść Florence Hitcher pieniądze. Próbowali ukraść jej życie, godność, wolność i samą tożsamość. Zamierzali wymazać ją z człowieczeństwa i sprowadzić do źródła dochodu”.
Adwokat Rebekki wielokrotnie zgłaszał sprzeciw.
Jednak dowody były przytłaczające.
Kiedy prokuratura odtworzyła nagranie, na którym Rebecca śmieje się z mojego rzekomego zdezorientowania, kilku przysięgłych widocznie się cofnęło.
Faza składania zeznań była jeszcze bardziej druzgocąca.
Doktor Chun zeznawał o moim doskonałym zdrowiu psychicznym i funkcjach poznawczych.
Thomas Bradley przedstawił dowody z miesięcy obserwacji.
Eksperci finansowi wyjaśnili mi, w jaki sposób Rebecca i Marcus zaplanowali likwidację moich aktywów.
Najbardziej wstrząsające zeznania pochodziły jednak od Dorothy Morrison i trzech innych starszych ofiar, które zostały uratowane z podobnych procederów.
Dorothy — wówczas 83-letnia i słaba, ale z oczami płonącymi determinacją — zajęła miejsce na wózku inwalidzkim i przemówiła bezpośrednio do ławy przysięgłych.
„Powiedzieli mi, że mój wnuk mnie kocha i chce dla mnie tego, co najlepsze” – powiedziała, a jej głos drżał z emocji. „Mówili, że ośrodek będzie jak kurort, że będę tam szczęśliwa”.
Jej głos się załamał.
Zamiast tego trzymano mnie w izolacji, podawano mi leki powodujące otępienie i powiedziano, że jestem zbyt zdezorientowana, żeby przyjmować gości lub wykonywać połączenia telefoniczne.
„Jak długo przebywał pan w ośrodku?” – zapytał łagodnie Mills.
„Czternaście miesięcy. Czternaście miesięcy traktowania mnie, jakbym już odeszła. Czternaście miesięcy patrzenia, jak wydają moje oszczędności życia, podczas gdy ja siedziałam w łóżku i zastanawiałam się, co zrobiłam źle, żeby na to zasłużyć”.
„Co się stało z twoim domem?”
„Sprzedane. Powiedzieli, że to dla mojego dobra, że pieniądze pokryją koszty mojej opieki. Później dowiedziałem się, że większość pieniędzy poszła na opłaty administracyjne i koszty zarządzania”.
Głos Doroty stał się gorzki.
„Sprzedali mój dom za 400 000 dolarów. Placówka pobierała od mojego spadkobiercy 12 000 dolarów miesięcznie, ale ja otrzymywałem rzeczywistą opiekę wartą może 2 000 dolarów”.
„Gdzie idzie reszta pieniędzy?”
„Do kieszeni” – powiedziała stanowczo Dorota.
Kiedy Dorothy zakończyła swoje zeznania, na sali sądowej nie było nikogo, kto by nie miał łez w oczach.
Rebecca szlochała przy stole oskarżonego.
Ale nie poczułem żadnego współczucia dla jej łez.
Adwokat Marcusa próbował przesłuchać Dorothy, sugerując, że jej pamięć może nie być wiarygodna, biorąc pod uwagę jej wiek.
„Młody człowieku” – powiedziała ostro Dorothy – „może mam 83 lata, ale mój umysł jest całkowicie jasny”.
Wystarczająco wyraźne, aby pamiętać każdy dzień spędzony na więzieniu przez ludzi, którzy powinni się mną opiekować.
Wystarczająco wyraźnie, by pamiętać, jak mówiono mi, że jestem zbyt zdezorientowana, by samodzielnie podejmować decyzje, podczas gdy oni zabierają mi wszystko, na co pracowaliśmy z mężem.
Wystarczająco jasne, żeby pamiętać, że to twój klient złożył dokumenty, które mnie tam umieściły.
Przesłuchanie krzyżowe przyniosło spektakularny skutek.
Kiedy nadszedł czas przedstawienia swojej sprawy przez obronę, obaj obrońcy mieli problem ze znalezieniem przekonujących argumentów.
Prawnik Rebekki powołał świadków, którzy zeznali, że kiedyś była kochającą córką i wolontariuszką społeczną.
Adwokat Marcusa powołał biegłych, którzy twierdzili, że oskarżenia o wykorzystywanie osób starszych są często wyolbrzymiane przez członków rodziny, którzy pragną zemsty.
Nie miało to żadnego znaczenia.
Dowody były zbyt przytłaczające.
Spisek zbyt dobrze udokumentowany.
Ofiary są zbyt przekonujące.
Piątego dnia składania zeznań zeznawałem.
Margaret przygotowała mnie na wszystko bardzo szczegółowo, ale nic nie mogło mnie przygotować na emocjonalne konsekwencje spotkania z Rebeccą na sali sądowej.
Wyglądała jakoś na mniejszą, pomniejszoną przez pomarańczowy kombinezon i ciężar swoich zbrodni.
„Pani Hitcher” – zaczął prokurator okręgowy Mills – „proszę powiedzieć ławie przysięgłych o pani relacjach z córką, zanim rozpoczął się ten proceder”.
Zastanowiłem się długo zanim odpowiedziałem.
„Myślałam, że mamy normalną relację matka-córka. Kochałam ją, wspierałam, poświęcałam się dla jej edukacji, ślubu i kariery. Myślałam, że ona odwzajemniała moje uczucia”.
„Kiedy po raz pierwszy zdałeś sobie sprawę, że może tak nie być?”
„Kiedy podsłuchałem, jak ona i Marcus planowali ukraść mi życie” – powiedziałem po prostu.
Mills opowiedział mi o całym spisku – od sfingowanych incydentów, przez wniosek o ustanowienie opieki, po plany sprzedaży mojego domu i umieszczenia mnie w ośrodku opiekuńczym.
„Jakie to było uczucie dowiedzieć się, że twoja córka planuje doprowadzić do uznania cię za niezdolnego do czynności prawnych?”
Odpowiadając, spojrzałem prosto na Rebeccę.
„Miałem wrażenie, jakby ktoś, komu dałem życie, mnie wymazał”.
Rebecca wzdrygnęła się.
„Pani Hitcher, obrona zasugerowała, że Rebecca była manipulowana przez męża i że była naiwna co do jego prawdziwych intencji. Co pani na to odpowie?”
„Rebecca ma 35 lat” – powiedziałem. „Ma dyplom ukończenia studiów wyższych, doświadczenie w nauczaniu i wieloletnie doświadczenie życiowe. Nie była naiwna w żadnej kwestii. Była pełnoprawnym partnerem w planowaniu mojej zagłady”.
„Skąd możesz być taki pewien?”
„Bo słyszałam, jak się z tego śmieje” – powiedziałam, a mój głos stawał się coraz mocniejszy. „Słyszałam, jak mówiła o umieszczeniu mnie w ośrodku opieki nad osobami z zaburzeniami pamięci. Słyszałam, jak planowała, który ośrodek opieki wspomaganej będzie dla mnie najlepszy. To nie były słowa kogoś, kim manipulowano. To były słowa kogoś, kto aktywnie uczestniczył w tym procesie”.
Adwokat Marcusa przeprowadził ze mną krzyżowe przesłuchanie, próbując zasugerować, że źle zrozumiałem ich intencje lub że mój wiek wpłynął na moje postrzeganie wydarzeń.
„Pani Hitcher, czyż nie jest możliwe, że pani córka i zięć naprawdę troszczyli się o pani dobro?”
„Nie” – powiedziałem stanowczo. „Ludzie, którzy naprawdę się martwią, nie tworzą dowodów na twoją niekompetencję. Nie okłamują banków, lekarzy i sąsiadów na temat twojego zachowania. Nie szukają sposobów na upłynnienie twojego majątku, zanim jeszcze zostaniesz uznany za niekompetentnego”.
„Ale czy ich obawy nie mogły skłonić ich do podjęcia niewłaściwych działań?”
„Nie martwili się o mój dobrobyt” – powiedziałem. „Martwili się o własne przetrwanie finansowe. Tonęli w długach i widzieli we mnie koło ratunkowe, którego mogli użyć, żeby się uratować, nawet jeśli oznaczało to pociągnięcie mnie pod wodę”.
„To bardzo surowa ocena twojej córki”.
Spojrzałem ponownie na Rebeccę, nie widząc już dziecka, które wychowałem, lecz osobę, którą się stała.
„Moja córka zniknęła w dniu, w którym postanowiła mnie okraść” – powiedziałem cicho. „Kobieta siedząca przy tym stole to po prostu ktoś, kto ją przypomina”.
Obie strony wygłosiły mocne przemówienia końcowe, ale wynik sporu nigdy nie budził wątpliwości.
Ława przysięgłych obradowała niecałe cztery godziny, zanim wydała wyrok skazujący we wszystkich zarzutach.
Rebeccę skazano za wykorzystywanie osób starszych, oszustwo, spisek i krzywoprzysięstwo.
Marcus został skazany za te same zarzuty, a także za dodatkowe przestępstwa związane z jego rolą w szerszej sieci przestępczej.
Kiedy odczytano werdykt, Rebecca osunęła się na krzesło i wybuchnęła niekontrolowanym płaczem.
Marcus patrzył prosto przed siebie, jakby był w szoku.
Sędzia Richardson, który zastąpił skorumpowanego sędziego Pattersona, był surowy i nieprzejednany podczas ogłaszania wyroku dwa tygodnie później.
„Oskarżeni prowadzili systematyczną kampanię mającą na celu oszukanie i wykorzystanie bezbronnej osoby starszej” – powiedział. „Naruszyli wszelkie zasady lojalności rodzinnej, etyki zawodowej i ludzkiej przyzwoitości. Ich działania nie były jedynie przestępstwami przeciwko pani Hitcher. Były przestępstwami przeciwko całej idei szacunku i ochrony osób starszych”.
Rebecca dostała dwanaście lat.
Marcus został skazany na osiemnaście lat więzienia, pozbawienie praw wykonywania zawodu i przepadek całego majątku.
Gdy wyprowadzano ich w kajdankach, Rebecca spojrzała na mnie po raz ostatni.
Jej usta poruszały się, jakby chciała coś powiedzieć.
Ale nie wypowiedział ani jednego słowa.
Nic nie poczułem.
Żadnego smutku.
Żadnego gniewu.
Brak satysfakcji.
Tylko ta zimna pewność, że sprawiedliwości stało się zadość.
Wyrok skazujący Rebeccę i Marcusa był dopiero początkiem.
Prowadzone przez Margaret śledztwo w sprawie ustawy RICO ujawniło sieć korupcyjną, która sięgała każdego szczebla systemu prawnego i medycznego w hrabstwie, a wynikające z tego postępowania ścigania trwały latami.
David Ashworth – skorumpowany prawnik, który zgodził się złożyć fałszywy wniosek o ustanowienie opieki – został aresztowany trzy dni po skazaniu Rebekki i Marcusa.
W aktach jego klientów ujawniono dziesiątki wątpliwych spraw dotyczących opieki, sięgających niemal dekady wstecz.
Sędzia Patterson został usunięty ze stanowiska i postawiony przed sądem federalnym za przyjmowanie łapówek w zamian za korzystne orzeczenia w sprawie opieki.
Śledztwo wykazało, że przyspieszył rozpatrywanie ponad stu podejrzanych spraw, wiele z nich dotyczyło osób starszych, które w momencie rozpoczęcia postępowania były w pełni świadome swoich kompetencji.
Doktor Morrison — mój lekarz — został zawieszony w wykonywaniu zawodu do czasu zakończenia dochodzenia w sprawie jego roli w dokumentowaniu fałszywych dowodów medycznych.
Izba lekarska ustaliła, że Marcus zapłacił mu za zamieszczanie w dokumentacji pacjentów mylących informacji, które później wykorzystano do poparcia twierdzeń o niezdolności do wykonywania zawodu.
Cały system był skorumpowany – wyjaśniła Margaret, kiedy oglądaliśmy w wieczornych wiadomościach ostatnią falę aresztowań.
„Prawnicy zidentyfikowali podatne cele. Lekarze przedstawili fałszywą dokumentację medyczną. Sędziowie automatycznie zatwierdzali postępowania, a placówki opiekuńcze umieszczały ofiary w magazynach, jednocześnie drenując ich majątek”.
„Ile osób zostało dotkniętych?”
„Zidentyfikowaliśmy ponad 200 ofiar w sześciu hrabstwach. Łączna wartość kradzieży finansowej szacowana jest na prawie 50 milionów dolarów”.
Skala spisku była porażająca.
Rebecca i Marcus nie planowali po prostu mnie okraść.
Byli częścią zorganizowanej grupy przestępczej, która od lat systematycznie niszczyła życie starszych ludzi.
Ale ich przekonania wywołały jeszcze coś innego.
Fala odwagi wśród innych potencjalnych ofiar i ich rodzin.
Otrzymałem tysiące listów od ludzi z całego kraju, którzy doświadczyli podobnych praktyk lub podejrzewali, że padają ofiarą takich ataków.
Wielu z nich wcześniej było zbyt przerażonych lub zawstydzonych, żeby zabrać głos, ale rozgłos wokół mojej sprawy dał im nadzieję, że mogą się bronić.
Margaret i ja założyliśmy Fundację Florence Hitcher na rzecz zapobiegania przemocy wobec osób starszych. Część pieniędzy odzyskanych w wyniku przestępstwa przeznaczono na finansowanie pomocy prawnej, programów rzeczniczych i inicjatyw edukacyjnych.
„Dopilnujemy, żeby to się już nikomu nie przytrafiło” – powiedziała Margaret, kiedy sześć miesięcy po procesie zwiedzaliśmy nasze nowe biuro. „Każda starsza osoba w Ameryce powinna znać sygnały ostrzegawcze, znać swoje prawa i wiedzieć, że ma sojuszników, którzy pomogą jej walczyć”.
Działalność fundacji szybko się rozwijała.
Zapewnialiśmy reprezentację prawną ofiarom wykorzystywania osób starszych.
Przeszkoleni funkcjonariusze organów ścigania w zakresie rozpoznawania manipulacji finansowych.
I lobbował za silniejszym prawem chroniącym seniorów przed drapieżnymi postępowaniami opiekuńczymi.
Jednym z naszych pierwszych wielkich zwycięstw było to, że pomogliśmy Dorothy Morrison odzyskać kontrolę nad jej finansami i sytuacją życiową.
Skorumpowana opieka została rozwiązana, pozostałe aktywa zwrócono, a wnuk został oskarżony o udział w spisku.
„Nigdy nie myślałam, że znów będę wolna” – powiedziała mi Dorothy, kiedy spotkałyśmy się w siedzibie fundacji. „Myślałam, że zniknę w tym miejscu, zapomniana i samotna”.
„Nie jesteś sama” – zapewniłem ją. „Żadne z nas już nie jest samotne”.
Zainteresowanie mediów przyniosło im także nieoczekiwanych sojuszników.
Inni prawnicy specjalizujący się w prawie osób starszych skontaktowali się z nami, aby podzielić się informacjami na temat podejrzanych przypadków w ich jurysdykcjach.
Specjaliści z dziedziny medycyny zgłaszali, że ich koledzy z nietypową częstością diagnozowali problemy z kompetencjami.
Pracownicy socjalni sygnalizowali placówki opiekuńcze, w których przyjmowano pacjentów niepotrzebnie.
„Zapoczątkowaliście ruch” – zauważyła Margaret pewnego wieczoru, przeglądając korespondencję z tego dnia. „Ludzie w końcu otwarcie mówią o wykorzystywaniu osób starszych – i co ważniejsze, coś z tym robią”.
Ale najważniejsza zmiana zaszła w moim własnym życiu.
Po raz pierwszy od dziesięcioleci poczułem, że mam jakiś cel, coś więcej niż tylko przetrwanie.
Każdy dzień przynosił nowe możliwości, aby pomóc innym ludziom chronić się przed zdradą, której ja doświadczyłam.
Zeznawałem przed komisjami kongresowymi na temat potrzeby wprowadzenia surowszych przepisów dotyczących ochrony osób starszych.
Występowałem na konferencjach dla pracowników służb ochrony dorosłych.
Udzielałem wywiadów dziennikarzom badającym podobne przypadki w ich społecznościach.
„Pani Hitcher” – zapytał reporter podczas jednego szczególnie pamiętnego wywiadu – „czy żałuje pani kiedyś, że wniosła oskarżenie przeciwko własnej córce?”
„Żałuję, że to było konieczne” – powiedziałem. „Żałuję, że stała się osobą, która okradłaby własną matkę. Ale czy żałuję, że ją powstrzymałem? Czy żałuję, że chroniłem siebie i inne potencjalne ofiary? Ani przez chwilę”.
„Co powiedziałbyś innym starszym osobom, które mogą znajdować się w podobnej sytuacji?”
Powiedziałbym, że nie jesteś bezradny. Nie jesteś bezsilny. Masz prawa, masz zasoby i masz ludzi, którzy będą o ciebie walczyć. Ale najpierw musisz być gotów walczyć o siebie.
„Nawet jeśli oznacza to zakończenie relacji rodzinnych”.
„Jeśli ktoś próbuje ukraść ci życie” – powiedziałem stanowczo – „ta relacja już jest zniszczona. Po prostu akceptujesz rzeczywistość, zamiast udawać, że ona nie istnieje”.
Fundacja rozrastała się w szybkim tempie i w ciągu dwóch lat otworzyła biura w dwunastu stanach.
Pomogliśmy setkom rodzin poradzić sobie z sytuacją wykorzystywania osób starszych.
Zapobiegł dziesiątkom oszukańczych postępowań opiekuńczych.
I skutecznie oskarżono dziesiątki drapieżników, którzy polowali na bezbronne osoby starsze.
Ale być może najbardziej satysfakcjonującym aspektem tej pracy były listy, które otrzymywałem od ludzi, którzy znaleźli w sobie odwagę, by chronić siebie i swoich bliskich.
Droga Pani Hitcher, w jednym z listów mój syn próbował mnie przekonać do podpisania pełnomocnictwa, żeby mógł „pomóc” mi w zarządzaniu moimi finansami. Po przeczytaniu o Pani sprawie zdałam sobie sprawę, że planuje zabrać moje oszczędności emerytalne. Skontaktowałam się z prawnikiem i odkryłam, że sfałszował już mój podpis na kilku dokumentach. Teraz postawiono mu zarzuty, a ja jestem bezpieczna. Dziękuję, że pokazała mi Pani, że nie muszę być ofiarą.
Kolejny list pochodził od kobiety, której dorosłe dzieci naciskały na męża, aby zmienił testament na ich korzyść.
Twoja historia dodała mi odwagi, by zatrudnić własnego prawnika i chronić męża przed jego własnymi dziećmi. Planowali zakwestionować jego testament i doprowadzić do ubezwłasnowolnienia mnie, aby mogli od razu odziedziczyć wszystko. Założyliśmy fundusz powierniczy, który chroni nas oboje, a jego dzieci wiedzą, że nic nie dostaną, jeśli spróbują kwestionować nasze decyzje.
Każdy list przypominał mi, że ból po stracie Rebekki służył większemu celowi.
Odmawiając bycia ofiarą i stawiając opór jej zdradzie, stworzyłam plan, z którego inni ludzie mogli skorzystać, aby się chronić.
Trzy lata po procesie otrzymałem niespodziewany list.


Yo Make również polubił
Kaktus Bożonarodzeniowy (Schlumbergera) – Piękno Kwiatów na Święta
„Twoi rodzice dadzą piekarnię twojej siostrze”. Mama nawet na mnie nie spojrzała. Po dwunastu latach wstawania o piątej rano zastąpili mnie Madison, która miała licencjat z marketingu, jakbym była jakimś starym, wysłużonym piecem, który w końcu mogliby wymienić. Nie protestowałam. Zdjęłam fartuch, wyszłam na zimne powietrze… a potem wróciłam i włożyłam siostrze do ręki małą, zaklejoną kopertę.
Bez mąki, w 10 minut! Pyszne danie z jogurtem – prosto i smacznie!
Podczas kolacji wigilijnej mój tata dał 37 prezentów innym dzieciom, ale powiedział chłodno mojej córce: „Tylko grzeczne dzieci dostają prezenty – twój niegrzeczny dzieciak może wyjść”. Moja siedmioletnia córka płakała. Spokojnie odpowiedziałem: „Dobra. Do widzenia”. 5 minut później zadzwonił telefon z pytaniem: „CZY MOŻESZ POTWIERDZIĆ ODWOŁANIE?”