„A co z przyjęciem Andersona?” – zapytała Sharon, zerkając na moją rodzinę.
Spojrzałem na moich rodziców, brata i jego żonę. Wszyscy stali w śniegu, ich drogie ubrania i biżuteria nagle wydawały się przebrane za kostiumy i sztuczne. „Towarzystwo Andersonów jest mile widziane na kolacji” – powiedziałem – „przy zarezerwowanym stoliku”.
Tata odetchnął z ulgą. „Dziękuję, Emmo. Bardzo dziękuję. Nigdy…”
„Jednakże” – kontynuowałem – „ich status członkowski jest weryfikowany w oczekiwaniu na dochodzenie Komitetu Klubu Dziedzictwa w sprawie dzisiejszego incydentu. Richard, proszę, zaznacz, że wszelkie przyszłe skargi dotyczące rodziny Andersonów należy zgłaszać bezpośrednio do mnie”.
“Zrozumiany.”
„Charles, na następnym posiedzeniu zarządu chciałbym zaproponować nową politykę klubu: każdy członek, który dopuści się dyskryminującego zachowania wobec innych członków lub gości ze względu na postrzegany status ekonomiczny, powinien zostać natychmiast zawieszony w prawach członka”.
„Dodam to osobiście do porządku obrad” – powiedział Charles z ponurą satysfakcją.
„Jeszcze jedno” – powiedziałem. „Wniosek partii Andersona o status Klubu Dziedzictwa został odrzucony – na stałe”.
„Emmo, proszę” – powiedziała mama, a w jej oczach zaczęły pojawiać się łzy. „Popełniliśmy błąd. Nie karz nas wiecznie za jeden błąd”.
„Status w Klubie Dziedzictwa nie jest karą, której należy odmawiać; to zaszczyt, który należy przyznać — a na który nie trzeba sobie zasłużyć”.
„Ale wszyscy, których znamy, są na poziomie Klubu Dziedzictwa” – zaprotestowała Cynthia. „Jak to będzie wyglądać, jeśli nas odrzucą?”
„Będzie wyglądało, że poniosłeś konsekwencje swojego zachowania. Wyobrażam sobie, że będzie ci bardzo wstyd”. Zrobiłem pauzę. „Może spróbuj w Applebee’s”.
Mama wydała z siebie cichy, pełen urazy dźwięk.
Thomas odezwał się do radia, posłuchał, a potem spojrzał na Richarda. „Proszę pana, wielu członków prosi o rozmowę z panią Anderson – rodzina Martinez, rodzina Patel, Johnsonowie”.
„Powiedz im, że zaraz będę” – powiedziałem. „Muszę tylko tu skończyć”.
„Pani Anderson” – powiedziała niepewnie Sharon – „co do stołu grupy Andersonów… Obecnie stoi w głównej jadalni, skąd jest dobra widoczność. Biorąc pod uwagę okoliczności, czy powinniśmy przenieść ich w bardziej dyskretne miejsce?”
Zastanowiłem się nad tym. Moja rodzina czekała, ledwo oddychając.
„Nie” – powiedziałem w końcu. „Zostawcie ich przy ich pierwotnym stole. Niech zjedzą świąteczną kolację na oczach wszystkich”.
„Emma, proszę, nie rób tego” – powiedział cicho Derek. „Ludzie będą zadawać pytania. Będą chcieli wiedzieć, dlaczego nie siedzimy z tobą”.
„Tak, powiedzą. A co im powiesz?”
Nie miał odpowiedzi.
„Powiesz im prawdę – że próbowałeś odrzucić własną siostrę od klubu golfowego, którego jest właścicielką, bo myślałeś, że nie jest wystarczająco dobra. A potem będziesz tam siedział, jadł obiad i myślał o tym, jakim człowiekiem jesteś przez to”.
„To okrutne” – szepnęła Cynthia.
„Naprawdę? Czy to po prostu naturalna konsekwencja twojego zachowania?”
Od strony parkingu nadeszła inna grupa — młode małżeństwo z dwójką małych dzieci.
„Pani Anderson, wesołych świąt.”
„Wesołych Świąt, Taylor. Josh. Cześć, Lily.”
Pomachałem do dzieci, które uśmiechnęły się do mnie promiennie.
„Dzieci chciały jeszcze raz podziękować za darowiznę na plac zabaw” – powiedział Taylor. „To była ogromna radość dla całej społeczności”.
„Bardzo się cieszę. Życzę wspaniałej kolacji dziś wieczorem.”
Weszli do środka, a dzieci z podekscytowaniem opowiadały o Świętym Mikołaju.
Tata patrzył, jak odchodzą, a potem spojrzał na mnie, jakby widział mnie po raz pierwszy. „Darowizna na plac zabaw?” – zapytał słabo.
„Szkoła podstawowa potrzebowała nowego sprzętu. Fundacja go pokryła. Czterysta tysięcy.”
„Czterysta tysięcy za plac zabaw?”
„To bardzo ładny plac zabaw. Bezpieczny, dostępny, edukacyjny – ma wszystko, na co zasługują dzieci.”
Głos mamy był cichy. „Czemu nam nie powiedziałaś, że robisz takie rzeczy?”
„Nigdy nie pytałeś, co robię z czasem. Po prostu zakładałeś, że nie robię niczego ważnego, bo nie kupuję luksusowych samochodów ani markowych torebek”.
Telefon Richarda zawibrował. Spojrzał na niego, a potem na mnie. „Pani Anderson, stolik Robertsonów pyta, kiedy pani do nich dołączy. Czy mam im powiedzieć, że się pani spóźni?”
„Nie, jestem gotowy teraz.”
Ruszyłem w stronę wejścia, ale się zatrzymałem. „Aha, jeszcze jedno. Richard, jaki jest stan rachunku za bar grupy Andersonów?”
„Mają członkostwo platynowe, więc obecnie otrzymują dwudziestopięcioprocentową zniżkę na wszystkie potrawy i napoje.”
„Proszę o natychmiastowe wycofanie tej zniżki. Dotyczy tylko cen standardowych.”
„Emma…” zaprotestował tata.
„Członkowie Platinum otrzymują zniżki w zależności od swojej pozycji w społeczności klubowej” – powiedziałem. „Nie sądzę, żeby twoja pozycja była teraz szczególnie wysoka, prawda?”
Ruszyłem w stronę wejścia. Richard i Sharon dołączyli do mnie, a Charles podążył za nimi. Thomas został z moją rodziną, prawdopodobnie po to, by odprowadzić ich do stolika. Gdy weszliśmy do ciepłego, pięknie udekorowanego holu, widziałem krążących członków, wyraźnie świadomych, że na zewnątrz wydarzyło się coś ważnego. Kilka osób pomachało do mnie. Kilka osób krzyknęło z pozdrowieniami.
„Pani Anderson” – powiedział cicho Richard, gdy szliśmy – „muszę zapytać: jak pani sobie z tym radzimy w przyszłości? Mam na myśli członkostwo pani rodziny”.
„Uhonoruj ich obecną roczną umowę, ale wyraźnie zaznacz, że jej przedłużenie nie jest gwarantowane i będzie uzależnione od udowodnionej poprawy zachowania i wkładu w społeczność”.
„A co jeśli się nie poprawi?”
„W przyszłym roku będą mogli zjeść świąteczną kolację gdzie indziej”.
Sharon przysunęła się bliżej. „Między nami, mam nadzieję, że im się nie poprawi. Obserwowanie, jak muszą tłumaczyć znajomym, dlaczego ich członkostwo nie zostało przedłużone, byłoby niezwykle satysfakcjonujące”.
Uśmiechnęłam się wbrew sobie. „To nieprofesjonalne, Sharon”.
„Tak, proszę pani. Ale to prawda.”
Dotarliśmy do wejścia do głównej jadalni. Przez drzwi widziałem stół Robertsonów machający do mnie z powitaniem. Widziałem też moją rodzinę siedzącą przy stole w pobliżu środka sali – twarz mojej matki blada, a twarz ojca pusta.
„Jeszcze jedno” – powiedziałem do Richarda. „Chcę mieć na biurku pełny raport po świętach, ze szczegółowym opisem każdej interakcji mojej rodziny z personelem i innymi członkami rodziny od czasu ich przybycia. Wszystkiego. Chcę wiedzieć, czy takie zachowanie to schemat, czy po prostu dzisiejsza spektakularna porażka”.
„Dostaniesz je do 27 grudnia” – obiecał.
„Dziękuję. Richardzie – wesołych świąt. Zająłeś się tym z niezwykłym profesjonalizmem.”
„Dziękuję, panno Anderson, choć wolałbym, żeby okoliczności były inne.”
„Ja też.”
Wszedłem do jadalni. Robertsonowie wstali, żeby mnie powitać, a dr Robertson osobiście odsunął mi krzesło.
„Emma, jesteśmy zachwyceni, że do nas dołączysz.”
„Dziękuję za zaproszenie.”
Siadając, miałem wyraźny widok na stół mojej rodziny. Wpatrywali się w swoje menu, jakby kryły w sobie sekrety wszechświata, wyraźnie starając się unikać kontaktu wzrokowego z kimkolwiek. Przy kilku pobliskich stolikach szeptano, zerkając to na mnie, to na siebie.
Pani Robertson podążyła za moim wzrokiem. „Wszystko w porządku, kochanie? Wyglądałaś na trochę spóźnioną z wejściem”.
„To tylko sprawa rodzinna” – powiedziałem. „Nic poważnego”.
„Rodzina” – powiedziała ze zrozumieniem. „Czasami to najbardziej skomplikowane relacje, jakie mamy”.
„Czasami” – zgodziłem się.
Pojawił się kelner z szampanem. „Z pozdrowieniami od restauracji, pani Anderson. Szef kuchni chciał życzyć pani wesołych świąt”.
„Proszę przekazać mu moje podziękowania.”
Po drugiej stronie sali widziałem matkę obserwującą tę wymianę zdań, z mieszaniną konsternacji i rozpaczy na twarzy. Tata rozmawiał z kelnerem – prawdopodobnie pytał o ceny, skoro stracili zniżkę. Derek siedział ze skrzyżowanymi ramionami, a Cynthia nerwowo rozglądała się dookoła, świadoma uwagi, jaką im poświęcano.
Dr Robertson uniósł kieliszek. „Toast za życzliwość, hojność i prawdziwego ducha świąt”.


Yo Make również polubił
Mało znane korzyści z zamykania drzwi sypialni na noc
Nie wyrzucaj nakrętek detergentu, mogą okazać się cenne, jeśli wykorzystasz je ponownie w ten sposób
Francuski drób szczepiony za pomocą samoreplikującego się mRNA: czy istnieje ryzyko?
Po pogrzebie taty wyrzucili moje rzeczy i zamknęli mnie na zewnątrz: „Ten dom jest