Dzień, w którym moja matka wróciła do mojego życia w designerskim płaszczu i zapytała, gdzie są pieniądze – Page 5 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Dzień, w którym moja matka wróciła do mojego życia w designerskim płaszczu i zapytała, gdzie są pieniądze

W poniedziałek linie frontu rozszerzyły się na Black Harbor.

Dział Obsługi Klienta zapukał do drzwi mojego biura, blady.

„Mamy problem” – powiedział, zamykając drzwi za sobą. „Trzech naszych najważniejszych klientów otrzymało dziś rano anonimowe e-maile – z zarzutami oszustwa, wycieku danych do podmiotów zagranicznych i niezdolności do pełnienia funkcji kierowniczych”.

Ścisnęło mnie w żołądku.

To już nie było zwykłe nękanie. To był sabotaż korporacyjny.

„Wezwijcie ochronę” – powiedziałem. „Natychmiast”.

Spędziliśmy sześć godzin w serwerowni.

E-maile przechodziły przez wiele serwerów proxy, przeskakując z serwera na serwer. Dla większości osób wyglądałyby na nie do namierzenia.

Jednak Black Harbor nie korzystał z „większości oczu”. Nasz zespół zredukował nagłówki do surowych danych, analizując drobne wzorce czasowe i osobliwości sieci.

Znaleźliśmy powtarzający się znak cyfrowy, subtelny odcisk palca wskazujący na konkretnego dostawcę usług — firmę zarządzającą reputacją z siedzibą w New Jersey, która specjalizowała się w usuwaniu negatywnych opinii i rozsiewaniu nieprzyjemnych plotek.

Podążaliśmy za pieniędzmi.

Za zlecenie zapłacono kartami przedpłaconymi zakupionymi w sklepie spożywczym w Ravenport.

Grant próbował zastraszyć wielomilionową firmę zbrojeniową za pomocą kart podarunkowych, które można było doładowywać.

Żałosne.

Ale niebezpieczne.

„Potrzebuję bezpośredniego połączenia” – powiedziałem Marcusowi, naszemu szefowi ochrony, byłemu analitykowi wywiadu Marynarki Wojennej. „Dowodu, że posunęli się dalej niż nękanie, do nielegalnego dostępu”.

Spojrzał na mnie długo.

„Chcesz zastawić pułapkę” – powiedział.

Skinąłem głową.

„Prowadzimy kanarka.”

Stworzyliśmy dokument: fałszywy plik PDF z etykietą „PROJEKT – POUFNY”, zatytułowany „ Restrukturyzacja wynagrodzeń kadry kierowniczej i awaryjny fundusz rozliczeniowy”. Opisywał on fikcyjny plan upłynnienia aktywów firmy o wartości pięciu milionów dolarów i przekazania ich do skrytki, aby spłacić „członków rodziny” i uniknąć skandalu.

Dokładnie to, w co Grant i Paula chcieli wierzyć.

Umieściliśmy w pliku maleńki znacznik cyfrowy — coś, co w chwili otwarcia pliku wysyłało do naszego systemu adres IP i odcisk palca urządzenia.

My im tego nie wysłaliśmy.

Umieściliśmy go na serwerze testowym, o którym wiedzieliśmy, że wynajęci przez nich hakerzy już go przeszukali, a tylne wejście zostawiliśmy lekko osłabione.

Potem czekaliśmy.

Zajęło to mniej niż dwanaście godzin.

O drugiej w nocy mój telefon zawibrował.

ALARM: Wykryto Canary.

Otworzyłem dziennik.

Uzyskano dostęp do pliku.

Nie z jakiegoś zagranicznego serwera.

Z adresu IP mieszkalnego w Ravenport, zarejestrowanego w kompleksie domów szeregowych.

Urządzenie: MacBook. Nazwa konta użytkownika: Grant Weller.

Nie mógł się oprzeć. Wykorzystał referencje dostarczone przez osobę, którą zatrudnił, żeby sama wybrać się na ryby.

Uśmiechnąłem się w ciemności.

Rozumiem.

Późnym rankiem na branżowym blogu plotkarskim pojawił się zrzut ekranu fałszywego dokumentu wraz z sensacyjnym nagłówkiem mówiącym o tym, że dyrektor generalny Black Harbor „przygotowuje tajny fundusz wypłat”.

Dokładnie tak, jak przewidywałem.

Przyszedłem do Legal o ósmej rano

„Zrób wniosek” – powiedziałem. „Składamy wniosek o nakaz ochrony”.

„Na jakiej podstawie?” zapytał nasz główny radca prawny.

„Nękanie, zniesławienie” – powiedziałem. „A dzięki wczorajszej nocy, nieautoryzowany dostęp do danych poufnych”.

Złożyliśmy wniosek tego samego popołudnia.

Sędzia — surowa kobieta o nazwisku Halloway — zapoznała się z pocztą głosową, wpisami w mediach społecznościowych i raportem kryminalistycznym łączącym laptopa Granta z aktami.

„To nie jest spór” – powiedziała. „To oblężenie”.

Podpisała rozkaz na miejscu.

Mojej matce i Grantowi zakazano kontaktowania się ze mną, z żadnym pracownikiem Black Harbor ani z żadnym partnerem. Zakazano im publikowania informacji o firmie w internecie i nakazano im trzymać się co najmniej pięćset jardów od mojego domu i biura.

Zamówienie zostało zrealizowane w ciągu kilku godzin.

Pomyślałem, że to wystarczy.

Myliłem się.

Dla mojej matki postanowienie sądu nie stanowiło granicy.

To było wyzwanie.

Wszystko zaczęło się od powolnych przejazdów samochodem.

Ochrona zgłosiła, że ​​szary sedan przejechał obok wejścia na teren strzeżonego kampusu Black Harbor, nie zatrzymując się, lecz krążąc.

Potem dotarło do mojego domu.

Pewnej nocy po jedenastej rozległ się dźwięk alarmu obwodowego. Włączyłem transmisję z bramy wejściowej.

Znajomy szary sedan stał na postoju przy wejściu. Reflektory oświetlały żelazne kraty.

Przybliżyłem.

Nie mogłem wyraźnie zobaczyć ich twarzy.

Nie było mi to potrzebne.

Nie zadzwonili do domofonu. Nie odwrócili się.

Oni po prostu siedzieli.

Patrząc na dom, który nigdy nie miał być ich własnością.

Mój palec zawisł nad telefonem. Mogłem od razu zadzwonić na policję; byli w strefie ograniczeń. Ale aresztowanie ich za siedzenie przy bramce wydawało mi się zbyt mało prawdopodobne. Rano byliby już na wolności, jeszcze bardziej wściekli.

Potrzebowałem, żeby przekroczyli tę granicę.

Po dziesięciu długich minutach zapaliły się światła cofania. Sedan cofnął i zniknął w dole wzgórza.

„Chcesz ten dom?” – zapytałem pustego pokoju. „Chodź i spróbuj”.

Tak, zrobili to.

We wtorek po południu, pod pretekstem dostawy cateringu.

Siedziałem w domowym biurze i przeglądałem prognozy dla rynków azjatyckich, gdy na moim monitorze zabrzmiał dźwięk alarmu.

Podjechał samochód z cateringiem – spodziewałem się. Zamówiłem lunch na spotkanie strategiczne.

Brama się otworzyła.

Gdy zaczęło się zamykać, zza żywopłotu wyłonił się szary sedan, którego silnik pracował na tyle intensywnie, by wślizgnąć się do środka, zanim magnesy się zablokowały.

Czujniki wykryły przeszkodę i cofnęły. Sedan przemknął przez nią i przyspieszył, jadąc długim podjazdem.

Nie panikowałem.

Podniosłem telefon i wybrałem prywatny numer szefa policji Ravenport, człowieka, który znał Elliota od trzydziestu lat.

„Są na terenie posesji” – powiedziałem spokojnie. „Proszę wykonać protokół reakcji”.

Następnie chwyciłem tablet sterujący systemem bezpieczeństwa domu i wyszedłem na ganek.

Sedan zatrzymał się z piskiem opon.

Grant wysiadł, prostując marynarkę, jakby był właścicielem tego miejsca. Paula podążyła za nim, ubrana w miękką białą sukienkę, z ułożonymi włosami i idealnym makijażem, niczym obraz matczynej troski.

Spojrzała na swoje odbicie w lusterku w osłonie przeciwsłonecznej samochodu, po czym z otwartymi ramionami ruszyła w stronę schodów.

„Morgan!” zawołała wysokim i jasnym głosem. „Musimy skończyć z tym nonsensem. Przyszliśmy, żeby cię odprowadzić do domu”.

Stałem na szczycie kamiennych schodów, trzymając tablet w jednej ręce i kamerę nad drzwiami skierowaną prosto na nich.

„Naruszyłeś nakaz sądowy” – powiedziałem spokojnym głosem. „Masz obowiązek pozostać w odległości co najmniej pięćset jardów od tej posesji. Obecnie znajdujesz się w odległości trzydziestu jardów”.

„Och, przestań, kochanie” – powiedziała Paula lekko, idąc dalej po schodach. „Nie możesz mieć nakazu sądowego przeciwko własnej matce. To tylko papier. Jesteśmy rodziną. Wejdziemy do środka, usiądziemy i posprzątamy ten bałagan, który zostawił twój wujek”.

Obróciłem tablet tak, żeby mogli zobaczyć ekran.

Pokazywał ich twarze w czasie rzeczywistym – krystalicznie wyraźnie. Mały czerwony wskaźnik w rogu głosił: „Nagrywanie”. Poniżej znajdowały się współrzędne GPS i mapa pokazująca, że ​​znajdują się daleko w strefie zakazu wstępu.

„Wszystko, co mówisz i robisz, jest transmitowane na żywo na zewnętrzny serwer” – powiedziałem. „Jest też przesyłane do systemu dyspozytorskiego policji”.

Moja matka zamarła.

„Filmujesz nas?” – zapytała głosem przepełnionym bólem.

„Dokumentuję przestępstwo” – odpowiedziałem.

„Wyłącz to” – warknął Grant, robiąc krok naprzód. „Nie masz mojego pozwolenia, żeby mnie nagrywać”.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Obfite pieczone płatki owsiane z jabłkami, bananami i orzechami włoskimi

Czy zamiast płatków owsianych mogę użyć płatków owsianych błyskawicznych? Tak, możesz użyć płatków owsianych błyskawicznych, ale konsystencja będzie bardziej miękka ...

Po tym, jak trafiłem do szpitala z powodu złamanych obu nóg w wypadku samochodowym, mój

W tamtej chwili, leżąc na szpitalnym łóżku, poczułam, jak ciężar oczekiwań rodziców znika z mojej piersi. Ból w nogach wciąż ...

Leave a Comment