Aby pomóc rodzinie, poślubiłam milionera, który był znacznie starszy i bardzo skryty. W noc poślubną weszłam do sypialni. – Page 2 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Aby pomóc rodzinie, poślubiłam milionera, który był znacznie starszy i bardzo skryty. W noc poślubną weszłam do sypialni.

„Skąd się to wzięło?” zapytała zdziwiona.

„Pan Thorne to załatwił” – Esther wzruszyła ramionami. „Powiedział, że żona powinna wyglądać stosownie. Jeśli coś nie będzie pasować, powiedz mi, a wymienimy się”.

Aisha przesunęła dłonią po jedwabnej sukience. Wcześniej mogła tylko pomarzyć o takich rzeczach. Teraz miała całą garderobę, ale nie przyniosło jej to radości. Każda sukienka przypominała jej o cenie, jaką zapłaciła.

Kolejne dni stały się monotonną rutyną: śniadania i kolacje z Eliasem Thorne’em, prowadzone w formie uprzejmych, ale pełnych napięcia rozmów; długie godziny w bibliotece, gdzie czytała mu na głos; samotne spacery po ogrodzie.

Elias Thorne nie nalegał na jej ciągłą obecność. Dał jej wolność, ale ta wolność była iluzoryczna. Wciąż była w klatce, nawet jeśli była pozłacana.

Zdziwiło ją, że Elias ani razu nie próbował zbliżyć się do niej fizycznie. Zachowywał dystans, zawsze uprzejmy i grzeczny. Czasami dostrzegała jego spojrzenie – jedyne oko widoczne zza maski – patrzące z melancholią, ale on natychmiast odwracał wzrok.

Czwartego wieczoru, gdy Aisza czytała mu opowiadanie Czechowa, nagle jej przerwał.

„Czy jest ci tu nieszczęśliwie?” To nie było pytanie.

Aisha zamknęła książkę i spojrzała na niego. „A czego się spodziewałeś? Że będę wniebowzięta?”

„Nie” – westchnął ciężko. „Ale miałem nadzieję, że z czasem przynajmniej przyzwyczaisz się do życia w niewoli”.

„Sprzedać siebie?” – w jej głosie słychać było gorycz.

„Uratowałeś swoją rodzinę” – odparł. „To nie sprzedaż, to poświęcenie”.

„Niewielka różnica.”

Aisha wstała. „Mogę iść? Jestem zmęczona.”

Elias Thorne skinął głową i skierował się do drzwi, lecz jego głos ją zatrzymał.

„Aisho, wiem, co o mnie myślisz, i może masz rację, ale uwierz mi, gdybym miała inną możliwość…”

Zamilkł.

“Dobranoc.”

Odeszła bez odpowiedzi.

Na korytarzu spotkała Dariusa Powella.

„Jak się czuje?” zapytał asystent. „Zmęczony?”

„Zmęczona” – odpowiedziała krótko Aisha, próbując go wyprzedzić, ale on zatrzymał ją pytaniem.

„Wiesz, dlaczego on ciągle nosi maskę? Powiedział, że ma sparaliżowaną twarz po udarze”.

Dariusz spojrzał na nią dziwnie. „Tak, oczywiście. To jedyny powód”.

Skinął głową i odszedł, pozostawiając Aishę zdezorientowaną.

Co miał na myśli?

Ślub odbył się dokładnie tydzień później, zgodnie z obietnicą Eliasa Thorne’a: ​​skromna ceremonia w biurze urzędnika hrabstwa, bez gości i hucznego świętowania. Tylko oni dwoje – Darius Powell jako świadek i jakaś starsza kobieta, której Aisha wcześniej nie widziała.

Elias Thorne pojawił się w eleganckim czarnym garniturze, opierając się na lasce. Maska wciąż zasłaniała połowę jego twarzy. Aisha miała na sobie prostą białą sukienkę, jeden z nowych dodatków do jej garderoby. Nie mogła się zmusić, żeby spojrzeć w lustro przed wyjściem.

Ceremonia była krótka i pozbawiona radości. Kiedy urzędnik ogłosił ich mężem i żoną, Elias Thorne nie próbował pocałować panny młodej. Po prostu wziął ją za rękę. Jego dłoń była zaskakująco ciepła i sucha.

Wyszeptał: „Dziękuję”.

Aisza nie odpowiedziała. Gula w gardle nie pozwalała jej wykrztusić słowa.

Po rejestracji Darius Powell odwiózł ich z powrotem do posiadłości. Po drodze Aisha wpatrywała się w okno, nie widząc mijanych krajobrazów. Teraz oficjalnie była panią Thorne.

Nagle zdała sobie sprawę, że nie zna nawet nazwiska swojego męża.

„Jak masz na nazwisko?” zapytała, przerywając ciszę.

Elias Thorne uśmiechnął się złośliwie. „Thorne. A teraz jest twój. Brzmi ironicznie, prawda? Ciernie nie są symbolem lojalności i miłości, ale dla nas…”

Nie dokończył zdania, ale Aisha zrozumiała. Mieli kontrakt, umowę, ale na pewno nie miłość.

Tego wieczoru Estera pojawiła się w pokoju Aiszy z tacą.

„Pan Thorne prosił mnie, żebym pana poinformowała, że ​​kolacja będzie w jego kwaterze” – powiedziała gospodyni, stawiając tacę na małym stoliku. „Spodziewa się pana dziś o dziewiątej wieczorem”.

„W jego kwaterze” – powtórzyła Aisha, a serce zabiło jej mocniej. „Ale zawsze jemy w jadalni”.

„Dzisiaj jest wyjątkowy dzień”. Esther unikała jej wzroku. „W końcu ślub”.

Kiedy gospodyni wyszła, Aisha opadła na łóżko. Trzęsły jej się ręce. Wiedziała, że ​​ta chwila musi nadejść, ale wciąż nie była przygotowana. Cały dzień wmawiała sobie, że Elias jest zbyt chory, zbyt słaby na intymność. Ale co, jeśli się myliła?

O dziewiątej, zbierając całą swoją determinację, zeszła na pierwsze piętro. Pokoje Eliasa Thorne’a znajdowały się we wschodnim skrzydle rezydencji, gdzie nigdy wcześniej nie była. Korytarz był słabo oświetlony. Cienie tańczyły na ścianach.

Zapukała do masywnych drzwi.

„Proszę wejść!” – zawołał jego głos.

Pokój był zaskakująco skromny: duże łóżko z ciemną narzutą, kilka foteli, regały na książki, rozpalony kominek. Mały stolik nakryty był do kolacji dla dwojga, ze świecami, winem i wykwintnymi daniami.

Elias Thorne stał przy kominku, wciąż w masce. Odwrócił się, słysząc jej kroki.

„Nie bój się” – powiedział, jakby czytał jej w myślach. „Nie będę. Po prostu zaprosiłem cię na kolację. Tradycyjnie para spędza pierwszą noc razem, ale rozumiem, że to byłoby dla ciebie za dużo”.

Aisha poczuła falę ulgi, którą natychmiast ustąpił wstydowi. Usiadła przy stole, unikając jego wzroku.

„Chciałem porozmawiać o zasadach naszego wspólnego życia” – kontynuował Elias Thorne, siadając naprzeciwko niej. „Możesz robić, co chcesz. Spotykać się z przyjaciółmi. Podróżować, dokąd chcesz. Pieniądze są do twojej dyspozycji. Nie mam zamiaru cię kontrolować”.

„Po co to wszystko?” – wyrzuciła z siebie Aisza. „Skoro nie potrzebujesz prawdziwej żony, po co ci to małżeństwo?”

Elias Thorne nalał wina do dwóch kieliszków.

„Potrzebuję towarzystwa” – powiedział po prostu. „Kogoś, kto będzie w tym domu. Kogoś, z kim będę mógł porozmawiać wieczorem. Kogoś, kto będzie blisko, gdy nadejdzie koniec”.

Zamilkł i wpatrywał się w kominek.

„Nie wyobrażasz sobie, jak przerażające jest umierać w samotności”.

W jego głosie słychać było tak wielki smutek, że Aisza niespodziewanie poczuła ukłucie litości.

„Opowiedz mi o sobie” – poprosiła. „Kim jesteś? Skąd masz te pieniądze? Dlaczego jesteś sam?”

Elias Thorne milczał przez długi czas, po czym napił się wina.

„Długa i smutna historia. Jestem pewien, że nie chcesz jej usłyszeć.”

„Tak” – upierała się Aisha. „Skoro jesteśmy teraz mężem i żoną, powinnam przynajmniej wiedzieć, z kim mieszkam pod jednym dachem”.

Elias Thorne odchylił się na krześle. Zacisnął palce na szybie. Ogień w kominku rzucał dziwne cienie na jego sylwetkę, sprawiając, że wyglądał jak duch z przeszłości.

„Urodziłem się w biednej rodzinie” – zaczął. „Mój ojciec pił. Mama pracowała na dwa etaty, żeby wyżywić mnie i brata. Od dzieciństwa rozumiałem, że jeśli chcę coś osiągnąć, muszę walczyć o awans. Uczyłem się pilnie, chodziłem na studia, pracowałem, gdzie tylko mogłem”.

Zatrzymał się.

„A potem nadszedł wielki boom. Chaos, okazje, ryzyko. Zaryzykowałem, założyłem małą firmę. Miałem szczęście. Biznes wystartował. Potem kolejny i kolejny. Po dziesięciu latach byłem bogaty. Po dwudziestu – bardzo bogaty”.

„A byłaś sama przez cały ten czas?” zapytała Aisha.

„Nie”. W jego głosie pobrzmiewała gorycz. „Byłem żonaty. Celeste. Była piękna i mądra. Myślałem, że ją kocham”.

„Pobraliśmy się, kiedy miałam trzydzieści pięć lat. Mieliśmy córkę”.

Aisza drgnęła. Córka. Więc miał rodzinę.

„Co się stało?” zapytała cicho.

„Byłem zbyt zajęty interesami”. Elias Thorne spojrzał w ogień bez mrugnięcia okiem. „Ciągłe podróże, spotkania, interesy. Myślałem, że dbam o nich, daję im to, co najlepsze, ale w rzeczywistości po prostu mnie nie było”.

„Celeste czuła się samotna. A potem poznała innego mężczyznę – mojego byłego partnera biznesowego”.

Jego głos stał się szorstki.

„Mieli romans za moimi plecami przez cały rok. Kiedy się dowiedziałem, zrobiłem awanturę. Celeste zabrała naszą córkę i odeszła z nim.”

„A twoja córka? Ile miała lat?”

„Dwanaście. Miała na imię Zoe.”

Zacisnął pięść.

„Próbowałem o nią walczyć, ale żona nastawiła dziecko przeciwko mnie. Powiedziała, że ​​je porzuciłem, że pieniądze są dla mnie ważniejsze. Zoe przestała się do mnie odzywać. A potem… potem był wypadek”.

Aisha zamarła, przeczuwając coś strasznego.

„Celeste i jej nowy mąż prowadzili. Zoe była z nimi. Nieostrożny kierowca wjechał na przeciwległy pas ruchu”.

Elias Thorne zamilkł, a Aisha zauważyła, że ​​jego ręka drży.

„Wszyscy troje nie przeżyli. Zoe miała szesnaście lat”.

„Bardzo mi przykro” – wyszeptała Aisha. I po raz pierwszy jej współczucie było szczere.

„Potem odciąłem się od wszystkich” – kontynuował Elias Thorne. „Jeszcze bardziej pogrążyłem się w pracy. Zbudowałem tę posiadłość. Myślałem, że stworzę tu jakieś rodzinne gniazdko, do którego kiedyś będę mógł przyprowadzić wnuki. Głupota, prawda?”

Uśmiechnął się gorzko.

„A potem nastąpił udar. Lekarz powiedział: »Stres, przepracowanie, wiek«. Znalazłem się w pułapce, jaką jest ciało, którego połowa nie funkcjonuje”.

Aisha spojrzała na niego i coś w niej drgnęło. To nie był po prostu bogaty starzec, który kupił młodą żonę. To był złamany człowiek, który stracił wszystko, co ważne.

„Dlatego nosisz maskę” – powiedziała. „Nie tylko z powodu paraliżu”.

Elias Thorne skinął głową. „Nie chcę widzieć litości w ludzkich oczach. Wystarczy mi, że widzę ją w lustrze każdego ranka”.

Siedzieli w milczeniu, przerywanym jedynie trzaskiem drewna w kominku. Aisha rozważała to, co usłyszała. Jej własny ból nie zniknął, ale teraz zrozumiała, że ​​Elias również cierpiał.

„Pokój, który wybrałam” – powiedziała nagle. „Darius Powell zaczął mówić, że ktoś tam mieszkał wcześniej. Czy to była Zoe?”

Elias Thorne wzdrygnął się, jakby go uderzono. „Tak” – zdołał wydusić. „Umeblowałem go, przygotowałem na przybycie mojej córki, mając nadzieję, że kiedyś mnie odwiedzi, ale nigdy nie przyszła. Po jej śmierci kazałem zamknąć pokój. Nikt do niego nie wchodził przez prawie siedem lat”.

„Czy mam wybrać inną?” zapytała Aisha.

„Nie” – odpowiedział ostro. „Wręcz przeciwnie, niech w tym pokoju znów zagości życie. Niech nie będzie pustym mauzoleum”.

Wstał, opierając się ciężko na lasce. „Jest późno. Powinieneś iść odpocząć”.

Aisha wstała, ale zatrzymała się przy drzwiach.

„Panie Thorne, dziękuję za informację. Naprawdę mi przykro.”

„To już przeszłość”. Machnął ręką, ale widziała, jak bardzo napięty jest jego bark. „Dobranoc, Aisho”.

Aisha poszła do swojego pokoju i długo nie mogła zasnąć. Historia Eliasa Thorne’a nie dawała jej spokoju. Wyobrażała sobie małą Zoe, która mieszkała w tych murach tylko w snach ojca – dziewczynkę, która nigdy nie wiedziała, że ​​ma dom czekający na jej powrót.

Rano Aishę obudził dźwięk deszczu. Szare krople bębniły o szybę, zamieniając ogród na zewnątrz w rozmazaną akwarelę.

Ubrała się i zeszła na śniadanie, ale Eliasa nie było przy stole.

„Nie czuje się dobrze” – wyjaśniła Esther, nalewając kawę. „Lekarz jest już przy nim. Powiedział, że powinien poczuć się lepiej do lunchu”.

„Czy to coś poważnego?” zapytała Aisha, zaskoczona własnym zaniepokojeniem.

„Zaostrzenie. Zdarza się po stresie lub przemęczeniu”. Gospodyni pokręciła głową. „Wczoraj był dla niego trudny dzień – ślub. Rozmowy o przeszłości”.

Aisza poczuła ukłucie winy.

„Czy mogę go odwiedzić?”

Esther uniosła brwi ze zdziwienia. „Oczywiście. Jesteś teraz jego żoną. Poczekaj tylko, aż lekarz skończy badanie”.

Aisha spędziła ranek w bibliotece, próbując czytać, ale jej myśli nieustannie wracały do ​​Eliasa. Około południa pojawił się Darius Powell.

„Pan Thorne prosi, żebyś wszedł, jeśli nie masz nic przeciwko.”

Poszła za nim do kwatery męża.

Elias Thorne leżał w łóżku, blady, ale wciąż nie zdjął maski. Widząc Aishę, spróbował się podnieść, ale gestem nakazała mu zostać.

„Leż spokojnie. Jak się czujesz?”

„Przeżyję”. Uśmiechnął się blado. „Przepraszam, że zepsułem ci pierwszy dzień małżeństwa”.

„Bzdura”. Aisha przysunęła krzesło bliżej łóżka i usiadła. „Musisz odpocząć. Może powinnam ci coś przeczytać”.

Elias spojrzał na nią ze zdziwieniem. „Nie musisz”.

„Wiem, ale chcę.”

Sięgnęła po książkę leżącą na stoliku nocnym, zbiór opowiadań Czechowa, i zaczęła czytać. Jej głos był spokojny i melodyjny, wypełniając pokój. Elias Thorne zamknął oczy i po raz pierwszy od kilku dni wyraz jego twarzy stał się spokojny.

Czytała przez około godzinę. Kiedy skończyła czytać, zobaczyła, że ​​Elias śpi. Cicho wstała, szykując się do wyjścia, ale jego głos ją powstrzymał.

„Proszę, nie idź.”

Aisha się odwróciła. Nie otworzył oczu, ale jego ręka była lekko wyciągnięta w jej stronę.

„Po prostu usiądź tutaj. Czuję się lepiej, kiedy jesteś blisko.”

Wróciła na krzesło i siedzieli w milczeniu. Deszcz na zewnątrz padał coraz mocniej, zmieniając się w ulewę. W kominku trzaskał ogień.

I w tej ciszy Aisha nagle zdała sobie sprawę, że nie czuje się już tak obciążona jak wcześniej. Coś się zmieniło po wczorajszej rozmowie.

Tego wieczoru, gdy Elias czuł się lepiej, zjedli razem kolację w jego pokoju. Zjadł niewiele, ale był w lepszym humorze.

„Twoja matka” – powiedział między daniami. „Dariusz załatwił to z kliniką. Pojutrze zostanie przywieziona na pełną diagnostykę. Najlepsi specjaliści”.

„Dziękuję”. Aisha poczuła, jak łzy napływają jej do oczu. „Nie wyobrażasz sobie, jak wiele to dla mnie znaczy”.

„Mogę sobie wyobrazić”. Wziął szklankę wody. „Rodzina to najcenniejsza rzecz. Zrozumiałem to za późno”.

„Ale wciąż masz czas. Całe życie przed tobą.”

„Ty też” – odparła Aisha. „Lekarze mogą się mylić”.

Elias Thorne uśmiechnął się smutno. „Mój drogi, już się z tym pogodziłem, ale jestem wdzięczny losowi, że zesłał mi ciebie, choćby na samym końcu”.

Siedzieli razem do późna, rozmawiając o wszystkim i o niczym. Elias opowiadał historie z młodości, a Aisha opowiadała o bibliotece, w której pracowała, i o książkach, które kochała. Z każdą minutą mur między nimi słabł.

Kiedy Aisha wróciła do swojego pokoju, była już po północy. Leżała w łóżku i zamknęła oczy, ale sen nie nadchodził. W jej głowie rozbrzmiewał głos Eliasa Thorne’a.

Czuję się lepiej, gdy jesteś blisko.

Takie proste zdanie, a tak pełne samotności.

Wtedy usłyszała krzyk.

Aisha wyskoczyła z łóżka i bez wahania zbiegła po schodach. Krzyk dobiegł z kwatery Eliasa – rozpaczliwy, pełen bólu. Otworzyła drzwi z impetem i zamarła na progu.

Elias Thorne leżał na podłodze obok łóżka, zwinięty w kłębek w agonii. Maska zsunęła się na bok, odsłaniając fragment twarzy. Obok niego leżała przewrócona laska.

„Panie Thorne!” Aisha podbiegła do niego. „Co się stało?”

„Upadłem” – wycedził przez zaciśnięte zęby. „Próbowałem iść do łazienki. Noga odmówiła mi posłuszeństwa”.

„Nie ruszaj się.”

Chwyciła telefon, który zobaczyła na stoliku nocnym, i wybrała numer zapisany pod imieniem Darius. Asystent odebrał po trzecim sygnale, jego głos był oszołomiony.

„Przyjdź natychmiast i wezwij lekarza. Pan Thorne upadł.”

Podczas gdy czekali, Aisha ostrożnie pomogła mu usiąść, opierając go plecami o łóżko. Elias Thorne oddychał ciężko, a jego twarz wykrzywił grymas bólu. Maska zwisała teraz z sznurka, całkowicie odsłaniając twarz.

Aisha po raz pierwszy zobaczyła go w całości. Lewa strona rzeczywiście była sparaliżowana – powieka opadała, kącik ust zastygł w nienaturalnej pozycji. Ale to nie to sprawiło, że wstrzymała oddech.

Nawet przez ślady choroby, siwe włosy i zmarszczki, dostrzegła rysy twarzy, które wydawały się dziwnie znajome — coś w kształcie kości policzkowych, linii żuchwy, rozstawie oczu.

„Nie patrz” – Elias Thorne próbował odwrócić głowę, ale Aisha delikatnie go powstrzymała.

„W porządku. Wiesz, że nie jestem wrażliwy.”

Wzięła ręcznik z fotela i ostrożnie otarła mu pot z czoła.

Gdzie boli najbardziej?

„Moja noga. Chyba skręciłem kostkę.”

Dziesięć minut później wpadł Darius Powell, a za nim lekarz — starszy mężczyzna o siwych skroniach i zmęczonych oczach.

Podczas gdy lekarz badał Eliasa, Aisha stała z boku, lecz nie miała zamiaru odchodzić.

„Skręcenie” – potwierdził lekarz. „Poważny siniak. Musimy go unieruchomić. Kilka dni leżenia w łóżku jest niezbędne”.

„Dam sobie radę” – zaczął Elias.

Ale lekarz mu przerwał. „Potrzebuje pan pomocy. Stałej pomocy. Nie może pan być sam, panie Thorne. W pana stanie każdy upadek mógłby się skończyć o wiele gorzej”.

„On mnie ma” – powiedziała Aisha, zaskakując nawet samą siebie. „Zaopiekuję się nim”.

Wszyscy trzej — Elias, doktor i Dariusz — wpatrywali się w nią.

„Aisho, nie musisz” – zaczął Elias.

Ale podniosła rękę. „Formalnie jestem twoją żoną, a żony opiekują się swoimi mężami, kiedy ci chorują, więc się nie kłóć”.

Lekarz skinął głową z aprobatą i zaczął wydawać polecenia. Aisha słuchała uważnie, zapamiętując każde słowo.

Kiedy lekarz i Darius Powell w końcu wyszli, pomogła Eliasowi położyć się na łóżku.

„Dlaczego to robisz?” – zapytał cicho, gdy przykrywała go kocem. „Oboje wiemy, że to nie jest prawdziwe małżeństwo”.

Aisha usiadła na skraju łóżka. „Może to nierealne w zwykłym tego słowa znaczeniu, ale pomogłeś mojej rodzinie. Dałeś mojej matce szansę na życie i nie mogę po prostu stać z boku, kiedy cierpisz”.

Elias Thorne patrzył na nią przez długi czas, a w jego widocznym oku zalśniło coś na kształt łez.

„Jesteś niesamowita” – wyszeptał. „Zoe byłaby równie miła, równie współczująca”.

„Opowiedz mi o niej” – poprosiła Aisha. „Jaka ona była?”

A Elias Thorne opowiedział jej o małej dziewczynce z warkoczykami, która uwielbiała czytać bajki, o tym, jak marzyła o tym, żeby zostać lekarzem, i o jej śmiechu, który brzmiał jak dzwonki.

Mówił, a łzy spływały mu po twarzy, nieskrywanej już przez maskę. Aisha trzymała go za rękę i słuchała w milczeniu.

A później, gdy zasnął, wyczerpany bólem i wspomnieniami, ona nadal siedziała obok niego – nie w swoim luksusowym pokoju na trzecim piętrze, ale tutaj, w fotelu przy jego łóżku.

Rano obudziła się i zobaczyła, że ​​ktoś przykrywa ją kocem. Otworzyła oczy i zobaczyła Esther.

„Całą noc siedziałeś na nogach”. Gospodyni pokręciła głową. „Idź się umyć i przebrać. Posiedzę z nim”.

Ale gdy tylko Aisza wstała, Eliasz otworzył oczy.

„Jesteś tutaj” – w jego głosie można było usłyszeć ulgę.

„Jestem tutaj”. Skinęła głową. „I nigdzie się nie wybieram”.

Kolejne dni były trudne. Aisha prawie nie odstępowała Eliasa na krok, pomagając mu we wszystkim. Czytała mu książki, przynosiła posiłki, pomagała mu w przeprowadzkach – i z każdym dniem ich więź się zacieśniała.

Minął tydzień od upadku Eliasa. Aisha przyzwyczaiła się do nowej rutyny. Spędzała z nim większość czasu i przestało to być dla niej obowiązkiem.

Elias okazał się zaskakująco interesującym rozmówcą. Dużo podróżował, znał kilka języków i rozumiał sztukę i literaturę. Za jego szorstką maską milionera krył się człowiek wykształcony i wrażliwy.

Tego dnia Aisha miała odwiedzić matkę w klinice. Badanie wykazało, że operacja jest możliwa i została zaplanowana na następny tydzień. Jej matka wyglądała lepiej. Nadzieja działała cuda.

„Jak się czuje?” zapytała Lena Hayes, kiedy zostali sami. „Twój mąż?”

Aisha rozważała pytanie. „Nie jest taki, jakiego sobie wyobrażałam. To dobry człowiek, mamo. Tylko bardzo samotny i nieszczęśliwy”.

„Kochasz go?” zapytała łagodnie jej matka.

„Nie” – odpowiedziała Aisha zbyt szybko. „To znaczy, nie wiem. To nie jest miłość w zwykłym tego słowa znaczeniu, ale nie jestem obojętna na to, co się z nim dzieje, i nie sprawia mi już trudności bycie blisko niego”.

Lena wzięła ją za rękę. „Wiesz, Aisho, miłość przychodzi na różne sposoby. Nie zawsze uderza jak błyskawica, jak w romansach. Czasami rozwija się powoli – z troski, ze zrozumienia. Może to, co czujesz, jest początkiem czegoś prawdziwego”.

Wracając wieczorem do posiadłości, Aisha zastała niezwykłe poruszenie. Przed wejściem zaparkowany był nieznany jej samochód, a w holu wpadła na wysokiego mężczyznę po pięćdziesiątce w drogim garniturze.

„A ty pewnie jesteś nową żoną Eliasa” – powiedział z nieprzyjemnym uśmieszkiem. „Cóż, muszę przyznać, że mój brat zawsze miał doskonały gust”.

Aisha zamarła.

“Brat?”

„Przepraszam, nie przedstawiłem się”. Mężczyzna wyciągnął rękę. „Silas Thorne… młodszy brat Eliasa, choć wolę mówić o tym mniej szczęśliwym”. W jego głosie słychać było słabo skrywaną zazdrość.

Aisha chłodno uścisnęła wyciągniętą dłoń. „Pan Thorne nie wspominał, że przyjedziesz”.

„Nie wiedział”. Silas Thorne uśmiechnął się złośliwie. „Postanowiłem odwiedzić brata. Dowiedziałem się o jego pochopnym ślubie i pomyślałem, że muszę mu pogratulować. A tak przy okazji, gdzie on jest?”

„W swojej kwaterze. Ale nie należy go niepokoić. Niedawno upadł.”

„Wiem, wiem” – przerwał mu Silas. „Dariusz powiedział mi wszystko. Jego ciało kompletnie odmawia posłuszeństwa, co?”

Przeszedł obok niej w kierunku schodów.

„Nie martw się. Nie zmęczę go.”

Aisza chciała go powstrzymać, ale w tej chwili z pokoju dobiegł głos Eliasa.

„Wpuść go, Aisho. Inaczej nie zazna spokoju”.

Silas Thorne wszedł do pokoju brata, a Aisha została na korytarzu, ale drzwi nie zamknęły się całkowicie. Mimowolnie podsłuchała rozmowę.

„No, no, bracie”. Głos Silasa brzmiał kpiąco. „Kompletnie się stoczyłeś. A może to kolejny występ?”

„Czego chcesz, Silas?” Głos Eliasa był zmęczony.

„Czy krewny nie może po prostu odwiedzić? Dowiedziałem się, że ożeniłeś się z dziewczyną na tyle młodą, że mogłaby być twoją wnuczką. Kupiłeś sobie pielęgniarkę”.

„Uważaj na to, co mówisz.”

„A co w tym złego?” – zaśmiał się Silas. „Oboje znamy prawdę. Zapłaciłeś za nią jak za własność – tak jak kupiłeś wszystko w swoim życiu: interesy, koneksje, nawet pierwszą żonę”.

„Celeste nie wyszła za mnie dla pieniędzy” – odparł Elias. Ale w jego głosie słychać było niepewność.

„Wmawiaj to sobie, ale oboje wiemy, że cię nie kochała. I wiesz, co jest zabawne? Zoe też nie. Twoja córka cię nienawidziła, Eliasie. Powiedziała mi to.”

Zapadła cisza.

Aisha przycisnęła dłoń do ust, żeby powstrzymać się od krzyku.

„Ty… widziałeś Zoe?” Głos Eliasa drżał.

„Oczywiście. Celeste zadzwoniła do mnie po twoim rozstaniu. Spotkaliśmy się. Chciała rady, jak sobie z tobą poradzić, a Zoe była z nią. Słodka dziewczyna. Szkoda, że ​​nie przeżyła”. W głosie Silasa nie było cienia żalu.

„Ale wiesz co? Zapytała mnie, dlaczego jej ojciec był taki zimny, dlaczego nigdy cię przy niej nie było. Płakała…”

„Wyjdź” – wyszeptał Elias. „Proszę, wyjdź”.

„Jeszcze jedno pytanie, bracie. Czy zmieniłeś już testament na korzyść swojej młodej żony?”

Zatrzymał się.

„Czy ona nadal nie wie, że obiecany jej spadek wciąż wymaga formalnego załatwienia? Ciekawe, co by się stało, gdyby ci się to nie udało. Stary testament sporządzony na moje nazwisko jest nadal ważny”.

Aisha zamarła. Testament. Jeszcze nie został zmieniony.

„Planuję to przepisać w tym tygodniu” – powiedział Elias. „Już to ustaliłem z notariuszem”.

„Planujesz” – przedrzeźnił go Silas. „Ale jeszcze tego nie przepisałeś. A biorąc pod uwagę twoje zdrowie, możesz tego nie zrobić. Pomyśl o tym”.

I w jaki sposób twoja słodka żona może marnować swój czas na umierającego starca.

Wyszedł z pokoju i wpadł prosto na Aishę na korytarzu.

Uśmiechnął się krzywo. „Podsłuchiwanie. W porządku. Teraz znasz prawdę. Moja rada: pośpiesz go z testamentem, bo możesz zostać z niczym”.

Aisha patrzyła, jak Silas odchodzi, czując, jak wszystko w niej wiruje. Słowa jego brata rozbrzmiewały w jej głowie.

Pośpiesz go z tym testamentem.

Możesz zostać z niczym.

Powoli weszła do kwatery Eliasa. Siedział na łóżku, tyłem do drzwi. Jego ramiona były zgarbione. Maska leżała na stoliku nocnym. Przestał ją nosić w obecności Aishy po nocy, kiedy upadł.

Słysząc jej kroki, nie odwrócił się.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Przekłucie języka — co naprawdę oznacza?

Dla jednych to odważny krok estetyczny, dla innych ma znaczenie zmysłowe lub symboliczne. Niezależnie od motywacji, jedno pozostaje niezmienne: konieczność ...

Jestem w 18. tygodniu ciąży i mam okropną wysypkę na nogach. Swędzi i jest grudkowata. Nie mogę się w najbliższym czasie umówić na wizytę u położnej. Co mogę zrobić, żeby ją złagodzić?

Aby złagodzić dyskomfort związany ze swędzącą i nierówną skórą, można stosować chłodne kompresy na dotknięte obszary. Łagodzenie mogą przynieść również ...

Hawajska przygoda na talerzu – przepis na pizzę z ananasem i szynką

Pizza hawajska najlepiej smakuje tuż po upieczeniu, ale można ją również przechować w lodówce przez 1-2 dni. Przechowuj ją w ...

Leave a Comment